wtorek, 17 lipca 2012

Dom pełen tajemnic - II

Kolejne pismo w sprawie funkcjonowania bez zezwolenia wojewody domów opieki nad osobami niepełnosprawnymi wystosowała ponownie kierowniczka PCPR – Bożena Merta. W piśmie tym, skierowanym do Komisji Zdrowia i Opieki Społecznej szefowa PCPR wymienia placówki tego typu funkcjonujące na terenie naszego powiatu:
1. Dom Opieki i Seniora pod nazwą: Rodzinny Dom Seniora „Promyk” w Jemielnie.
 2. Pomoc społeczna z zakwaterowaniem dla osób niepełnosprawnych oraz w podeszłym wieku, Góra, ul. Poznańska 17, czyli obecnie działający tam bez wymaganej zgody wojewody dom „Senior”.
3. Pensjonat Opiekuńczo – Rehabilitacyjny Rodzinny Dom Opieki „Seniowita” w Psarach, gmina Jemielno. 

W przypadku wymienionych w piśmie ośrodków, kierowniczka PCPR informuje Komisję Zdrowia i Opieki Społecznej, iż : „Tylko właściciel placówki w Psarach wyraził zgodę i umożliwił kierownikowi PCPR wejście na teren placówki. Właściciel pozostałych dwóch placówek, w Jemielnie i Górze, nie wyraził zgody uniemożliwiając pracownikom PCPR wejście na teren placówek.” Tak skończyły się próby skontrolowania przez PCPR działalności i warunków pobytu osób przebywających w tych placówkach, które działały wówczas bez wymaganej prawem zgody wojewody.

Obecnie placówka w Jemielnie już nie funkcjonuje, ale mamy nielegalny dom opieki w Górze, przy ulicy Poznańskiej 17. Nie tylko PCPR usiłował skontrolować domy opieki. Czynił to również powiatowy Sanepid. W grudniu 2010 roku przeprowadzono kontrolę w domu opieki w Górze, przy ulicy Poznańskiej 17. . Sanepid stwierdził przebywanie 7 osób. Stwierdzono wówczas m.in.: brak decyzji starosty o zmianie sposobu użytkowania budynku, czyli brak było podstaw do prowadzenia tam domu opieki. Z pacjentami zawierane były umowy cywilno – prawne na świadczenie usług opiekuńczo – leczniczych. Opiekę pielęgniarską zapewniał Niepubliczny Zakład Zdrowotny „Salus” z Zielonej Góry. Opiekę lekarską zapewniali natomiast lekarze z niepublicznych przychodni z terenu naszego powiatu. Stwierdzono również, że w domu opieki było podstawowe wyposażenie, ale wiele rzeczy wymaganych przepisami nie było wykończonych.

Uwagi Sanepidu dotyczyły kuchni, gdzie przygotowywano posiłki. Zaniedbania te spowodowały, iż górowski Sanepid wystąpił do Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego we Wrocławiu z wnioskiem o ukaranie właściciela mandatem. Taka karę WIS nałożył na właściciela domu opieki oraz wydano zakaz przygotowywania posiłków. Ponieważ właściciel zapewniał, iż oczekuje na zgodę ze starostwa na przystosowanie kuchni, Sanepid w Górze zwrócił się do wydziału budownictwa starostwa o informacje w tej sprawie. Wydział budownictwa stwierdził, że nie ma żadnych projektów dotyczących przebudowy czy tez modernizacji kuchni w budynku przy ulicy Poznańskiej 17. Tak było w roku 2010. Stosując się do zaleceń Sanepidu kuchnia znajdująca się przy ulicy Poznańskiej zaprzestała przygotowywanie obiadów. Od tego czasu zamawia dla swoich podopiecznych obiady w restauracji, czyli poszła na catering.

Sanepid zgłosił zastrzeżenia dotyczące organizacji wydawania tych posiłków. Pytanie brzmi: czy w związku z tym sniadnia i kolacje podopieczni spożywają zimne? Nie zmienia to jednak istoty sprawy, że dom opieki „Senior” do dnia dzisiejszego działa bez wymaganej prawem zgody wojewody. Budynek, w którym mieści się dom opieki „Senior” przeznaczony jest pod funkcje administracyjno – biurowe. Pochodzi z połowy lat 70. ubiegłego wieku. Wydział budownictwa wydał pozwolenie na remont, ale z dalszym przeznaczeniem tego obiektu na budynek administracyjno – biurowy. Nie ma w dokumentach (do ostatniego poniedziałku) będących w posiadaniu tego wydziału, jakichkolwiek projektów zmiany jego sposobu użytkowania na budynek, w którym prowadzona będzie działalność opiekuńczo – lecznicza. Właściciel tłumaczy, że nie prowadzi działalności opiekuńczej, ale … wynajmuje pokoje na umowy cywilno – prawne.

Nie jest to dom opieki, ale zakres jego działania wyczerpuje wymogi stawiane tego typu placówką, które określone zostały w ustawie o pomocy społecznej. Tak pokrótce wygląda działalność nielegalnego domu opieki w Górze, przy ulicy Poznańskiej. Sprawa jest głośna, bo tak naprawdę nikt nie wie, co tam się dzieje na co dzień.

Miałem okazję rozmaić z mieszkańcem Góry, który umieścił w tej nielegalnej placówce członka swojej rodziny. Zapłacił za 10 dni – 1000 zł. Stało się jednak tak, że stan zdrowia umieszczonej tam osoby uległ poważnemu pogorszeniu. Po 4 dniach pobytu w domu opieki „Senior” przewieziono ją do szpitala, gdzie pożegnała nasz padół łez i nieszczęść. Wobec takiego obrotu sprawy górowianin ów upomniał się o resztę należności. Naraził się tylko na nieprzyjemności i pieniędzy nie odzyskał. Nigdy też nie zobaczył rachunku za pobyt osoby bliskiej.

 Dziwi też fakt, że by wejść do domu opieki przy ulicy Poznańskiej, trzeba czekać aż ktoś otworzy drzwi. Są one zamknięte na klucz i należy użyć dzwonka, by dostać się do wnętrza budynku. Samo otoczenie budynku nie sprawia wrażenia korzystnego. Jest to krajobraz typowo poprzemysłowy. Nie widać ławek dla pensjonariuszy czy odwiedzających ich krewnych i znajomych. Nie ma w budynku drugiego wyjścia, co już może przyprawiać o trwogę, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że znajdują się tam osoby obłożnie chore.

Faktem jest, że na tego typu działalność jest duże zapotrzebowanie. Dlatego też najbliżsi często decydują się na umieszczenia tam osób najbliższych. Na terenie naszego powiatu placówką, która spełnia wszystkie wymogi przewidziane rozlicznymi przepisami prawa jest Dom Pomocy Społecznej we Wronińcu. Dyrektor tej wzorcowej placówki opowiadał radnym, członkom Komisji Zdrowia i Opieki Społecznej, o wyboistej drodze, jaka musiał pokonać, by placówka uzyskała certyfikat, pierwszy na dolnym Śląsku.

 Okazuje się jednak, że prawo jest ściśle przestrzegane wobec samorządowych domów opieki, ale prywatne – działajże bez pozwolenia! – mogą sobie hulać ile dusza zapragnie. Bezradne są służby wojewody, co pokazuje, że są zbędne, albo nieudolne, ale za to kosztowne. Ta sprawa ośmiesza Urząd Wojewódzki, bo dowodzi, że jest on bez mocy sprawczej. Czysta i kosztowna kpina! Może otrzeźwieją przy okazji tragedii? Tylko po co być mądrym po szkodzie, gdy przed nią było się niemrawym idiotom?!