wtorek, 13 marca 2012

Koniec Stanisława Żet

Na jednym z ostatnich posiedzeń Zarządu Powiatu, którego przebiegu obrad protokół nie został jeszcze opublikowany, podjęto decyzję dotyczącą przyszłości hali „Arkadia”. Zarząd przyjął projekt uchwały: „w sprawie utworzenia jednostki organizacyjnej pod nazwą Powiatowy Ośrodek Sportu i Rekreacji w Górze.

W projekcie uchwały podano, iż: „Tworzy się z dniem 1 lipca 2012 roku jednostkę organizacyjną pod nazwą Powiatowy Ośrodek Sportu i Rekreacji w Górze, działającą w formie jednostki budżetowej. Do projektu uchwały dołączony został statut nowej jednostki.

Termin utworzenia a raczej usamodzielnienia się hali „Arkadia” wybrano na 1 lipca, gdyż jak czytamy w uzasadnieniu do projektu uchwały: „W czerwcu kończą się zajęcia dydaktyczne w szkołach, w tym wychowania fizycznego, które nie są realizowane w lipcu sierpniu – czas na przygotowanie funkcjonowania hali w nowej strukturze.”

W uzasadnieniu do projektu uchwały przeczytać też można, iż umieszczenie hali „Arkadia” spowoduje zmianę struktury kosztów poprzez zmniejszenie stanu zatrudnienia, co polegać ma na nieodnawianiu umów zawieranych na czas określony. To umożliwi zatrudnienie dyrektora POSiR, głównego księgowego na część etatu a także zwiększenie wydatków związanych z remontami hali. Dotychczasowi pracownicy „Arkadii”, którzy zatrudnieni byli dotąd przez starostwo powiatowe przejdą do pracy w nowej jednostce od 1 lipca na zasadach określonych art. 23’ Kodeksu pracy a ich nowym pracodawcą będzie POSiR.

Od chwili powstania „Arkadia” znajdowała się w strukturze organizacyjnej starostwa. I od chwili rozpoczęcia działalności na jej czele stał z tytułem „zarządzającego” – Stanisław Żet. Przypomnę tylko, iż otrzymał on tę fuchę, lekką, łatwą i przyjemną, gdyż był bezrobotnym członkiem SLD. A każda partia swoim bezrobotnym członkom nieba by przychyliła więc szkoda gadać o przysunięciu koryta.

Stanisław Żet rządził „Arkadią” niczym udzielny pan na włościach. A rządy te powodowały, iż stawał się coraz bardziej znienawidzony, bo Stanisław Żet uważa się za człowieka wyjątkowego i wyrastającego ponad ludzkie poziomy.

Jednakowoż to przekonanie Stanisława Żet o własnej wyjątkowości pękło niczym bańka mydlana w ciepły, słoneczny lipcowy dzień 2009 roku. Wówczas to nie zwracający uwagi na nadprzyrodzone cechy charakteru Stanisława Żet prokuratorzy z Wrocławia sypnęli mu zarzut. I chociaż do dzisiaj finału sprawy nie ma, to jednak na zdobytych kryształowych kulach i gwizdkach pojawiła się skaza jakowaś. I nie błyszczą one już pełnia blasku, bo wielu, wielu osobom wydają się kryształem podrabianym.

Kariera Stanisława Żet w PZPN dobiegła końca i „Kolega Fryzjera” (http://ekstraklasa.wp.pl/kat,53802,title,Kolega-Fryzjera-bedzie-szkolil-sedziow,wid,8689385,wiadomosc.html) wypadł z obiegu w skorumpowanym do cna PZPN. Dla ciekawych mam poniżej niespodziankę.

Proszę zauważyć na użycie przez Fryzjera słowa "ciężko". Słowo "ciężko" pragnę przypomnieć nie jest tożsame ze słowem "niemożliwe", co jest do sprawdzenia w słowniku. Ponadto bardzo podoba mi się sformułowanie: "mieszkaniec Leszna". Nie, nie! Nieczego nie prostujmy! Po zatrzymaniu Stanisława Żet 16 lipca 2009 roku - niech tak zostanie!
Wiele osób po zatrzymaniu Stanisława Żet przez prokuratorów i postawieniu mu zarzutu pytało: jakim cudem człowiek z zarzutami kieruje halą, gdzie przewija się młodzież, poucza ja, moralizuje, skarży do dyrekcji szkół? Mi się to też w pale nie mieściło, bo można było Stanisława Żet odsunąć od zarządzania „Arkadią” (zarządzania żałosnego, bo przesiąkniętego konfliktami z uczniami, nauczycielami i najmującymi halę). A wszak to nie o to chodzi, by zawsze Stanisława Żet było na wierzchu, ale by „Arkadia”, jej szef i pracownicy zdali sobie sprawę, że maja pracę w dziale usług, a w tym sektorze gospodarki, to klient ma zawsze rację.

Ale nadeszła długo oczekiwana przez setki osób chwila, że pożegnamy Stanisława Żet i „Arkadia” stanie się nie miejscem, w którym panuje totalna inwigilacja i donosicielstwo, gdzie pracownicy idą do pracy jak na przysłowiowe „ścięcie”, mówią ściszonymi głosami, ale normalnym zakładem pracy, w którym chce się pracować. Miejmy nadzieję, że po przekształceniu „Arkadii” znowu powróci pod jej dach Górowska Amatorska Liga Futsalu, która musiała się wynieść na skutek intryg Stanisława Żet do „Olimpii”.

Żywmy nadzieję, że utrzymywana kosztem ponad 500 tys. zł rocznie „Arkadia” ogrzewana zimą, ale zamknięta na cztery spusty w sobotnie popołudnia i niedziele, zatętni życiem, bo nowy szef, wybrany w drodze konkursu (miejmy nadzieję, że uczciwego) będzie potrafił zorganizować atrakcyjne zajęcia dla młodzieży. A chodzi o to, by „Arkadia” otworzyła swoje podwoje jak najszerzej. Ma ona w naszej lokalnej społeczności ważną rolę do spełnienia. Wystarczy spojrzeć na statystyki dotyczące bezrobocia oraz przestępczości małolatów, by włos zjeżył się na głowie. Ale włos jeży się tylko tym, którzy mają w piersi serce a nie kamień.

Stanisław Żet kilka rzeczy mi zawdzięcza. Mniejsza o to jakich. Odpłacił mi się, jak odpłacił, ale on należy do gatunku ludzi, którzy zapominają o elementarnej wdzięczności. Ja – co Państwo mogli śledzić na blogu – odpłaciłem mu pięknym za nadobne, z lekką nawiązką, bo nie może być tak, że ktoś mi pluje w twarz a ja udaję, że się nic nie stało. To kwestia honoru i szacunku dla samego siebie. Za takie numery kara będzie zawsze, i to w bardzo okrutnym wymiarze.

Rachunki z panem Stanisławem Żet uważam za zamknięte. Nowa formuła w jakiej działała będzie „Arkadia” daje tę pewność, że Stanisław Żet dyrektorem tam nie będzie (z przyczyn formalnych: brak wyższego wykształcenia). I nie będzie mi przeszkadzało, że np. jako pracownik obsługi hali niedokładnie pozamiata parking, czy też za wolno będzie uwijał się z mopem lub niedokładnie opróżni kosz na śmieci. Ja przyrzekam Państwu, i Stanisławowi Żet, że już nigdy go opisywał nie będę (chyba, że znowu wpadnie na głupi pomysł walki ze mną, np. za pomocą mopa).