sobota, 31 marca 2012

Wyszło szydło z worka

Wczorajsza sesja Rady Powiatu na łatwą się nie zapowiadała. Wiadomo było, że emocje wzbudzą punkty dotyczące przekazania Powiatowemu Centrum Opieki Zdrowotnej nieruchomości, czyli budynków szpitala, które obecnie są własnością powiatu, deklaracja o możliwości wyzbycia się udziałów w PCOZ, które Zarząd chce sprzedać, by zapłacić zasądzone odszkodowanie dla „Chemeko – System”. Było również wiadomo, że emocje wzbudzi punkt obrad, w którym grupa radnych chce pozwania gminy Wąsosz do sądu w sprawie regresu.

O godzinie 14,00 rozpoczęto obrady sesję Rady Powiatu, która zwołana został w trybie nadzwyczajnym na żądanie Zarządu Powiatu. W punkcie „Przyjęcie porządku obrad” o głos poprosił radny Władysław Stanisławski, który zaproponował zmianę kolejności rozpatrywanych uchwał.

Głos zabrał radny Władysław Stanisławski i pod koalicją otwarła się otchłań. Radny Władysław Stanisławski z zegarmistrzowska precyzją wskazał, że trybiki, czyli projekty uchwał przedłożonych radnym są źle przygotowane. Wykazał to na licznych przykładach. I tak w odniesieniu do projektu uchwały o wniesieniu nieruchomości szpitalnych do spółki zabrakło zapisu o budynkach. Z treści uchwały wynikało jednoznacznie, że przekazuje się jedynie działki. Kolejnym łupem czujnego radnego padł projekt uchwały o wyrażeniu stanowiska w sprawie zbycia udziałów spółki PCOZ. Tu bubel polegał na braku precyzyjnego określenia, na jaki cel mają zostać wydane pieniądze z ewentualnej sprzedaży 15. 759 udziałów po 500 zł każdy. „Może jestem gamoniem„ – stwierdził radny, „ale chciałbym to wiedzieć”. Radny Stanisławski nie oszczędził również kolejnego projektu uchwały dotyczącej ewentualnego procesu regresowego wobec gminy Wąsosz. Przytoczył fragment z projektu uchwały: „rozważenia i ewentualnego wszczęcia”. Radny stwierdził, że projekt uchwały musi jednoznacznie określać nad czym radni głosują, bo w prawie nie ma miejsca dla rozkroków. „Jeżeli Państwo się boicie głosować ten projekt, to na powiedzcie” – dodał radny Władysław Stanisławski. Kolejnym łatwym łupem radnego Władysława Stanisławskiego padła uchwała dotycząca przeprowadzenia kontroli w Wydziale Budownictwa, Architektury i Ochrony Środowiska starostwa powiatowego. Kontrola ta ma związek z rażącymi zaniedbaniami wykrytymi w związku z wydawaniem koncesji na wydobycie kruszywa. „Myśmy tu całkowicie pominęli rozsądek. To Rada wprowadza kontrole do planu pracy Komisji Rewizyjnej i wskazuje środki na pokrycie kosztów powołania biegłego, eksperta czy audytora a nie Zarząd Powiatu – kontynuował radny. I zakończył: „Ja nad takimi uchwałami głosował nie będę!”

W trakcie mowy radnego Stanisławskiego w sali obrad zapadła głucha cisza. Zarząd i koalicjanci na przemian bledli i czerwienieli. Wzrok spuszczony, nosy na kwintę i nerwowe ukradkowe spojrzenia na siebie. Chyba przeczuli, że wir pociągnie ich dzisiaj w otchłań.

Radny Władysław Stanisławski zaproponował, by zakończyć obrady wobec tego, że materiały sesyjne są źle przygotowane i zebrać się ponownie Chcemy przekazać spółce mienie wartości 7,8 mln zł a ja nie wiem, co z VAT, podatkiem dochodowym? Czy spółka będzie musiała go zapłacić? Jeżeli tak to pogrążymy spółkę, wylejemy dziecko z kąpielą a nie o to chyba chodzi?” – zakończył swoje wystąpienie radny.

Ze strony Przewodniczącego Rady Powiatu Edwarda Szendryka padło pytanie: „Co na to wnioskodawcy?”
Głos zabrał starosta Piotr Wołowicz. W swoisty i niepowtarzalnie mętny sposób usiłował tłumaczyć, że niedoróbki w projektach ustaw wynikały z tego, że czekano na opinię rzeczoznawcy w sprawie wyceny nieruchomości przekazywanych spółce oraz straszył (z miernym skutkiem zresztą) firmą „Chemeko – System”, która może wg słów starosty postawić wniosek o egzekucję należności. Wg starosty do 31 marca starostwo ma przedstawić propozycję rozwiązania sprawy odszkodowania albo wpłacić „Chemeko – System” pieniądze.

Głos zabrał radny Zbigniew Józefiak, który przypomniał, iż radnym dano pół godziny na zapoznanie się i dyskusję nad projektami uchwał podczas posiedzeń komisji. Dodam od siebie, że tego dnia obradowały dwie komisje: budżetu i zdrowia. Jedna rozpoczęła obrady o 13,00 i zakończyła je o 13,35, bo pod drzwiami do salki nr 33 stali już członkowie komisji zebranej na godz. 13,30.
Radny Zbigniew Józefiak stwierdził, iż pół godziny czasu, to zbyt mało, by radni mogli w sposób wyczerpujący omówić projekt uchwały. „Kolejne uchwały posiadają błędy, ale nie będę się nad tym rozwodził. Projekt uchwały, który wniosła grupa 6 radnych był inny niż otrzymaliśmy go pod obrady od radcy prawnego. Proszę to nam wyjaśnić” – zwrócił się radny do radcy prawnego starostwa Renaty Torz. „Propozycja radnego Stanisławskiego jest w pełni uzasadniona. Dzisiaj przed sesją otrzymaliśmy wyrok z uzasadnieniem z Sądu Apelacyjnego w sprawie „Chemeko – System”. Kiedy mieliśmy czas, by się z nim zapoznać?”

Po tej wstępnej utarczce doszło w końcu do głosowania nad proponowaną przez radnego Władysława Stanisławskiego zmianą porządku obrad. Wnioskodawcy wyrazili zgodę i wydawało się, że obrady ruszą z „kopyta”.

Początkowo wyglądało to nawet obiecująco. Gładko skonsumowano projekt uchwały o otworzeniu od 1 lipca br. nowej jednostki organizacyjnej Powiatowy Ośrodek Sportu i Rekreacji w Górze. Radny Zbigniew Józefiak zgłasza wątpliwość dotyczącą braku w projekcie uchwały zapisu o „przekazaniu w trwały Zarząd” nowej jednostce hali „Arkadia”. Wątpliwość zostaje wyjaśniona.
Za uchwałą było 14 radnych a 1 się wstrzymał. Radny Zbigniew Józefiak zgłasza wątpliwość

Równie lekko poszło ze zmianami w budżecie powiatu. Uchwała dotyczyła podziału środków z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Dysponujące tymi środkami Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie otrzymało więcej pieniędzy na wykonywanie swoich ustawowych działań, ale zaaprobować zmiany musi zawsze Rada Powiatu.

Pod obrady wchodzi punkt dotyczący przekazania spółce szpitalnej nieruchomości. Wicestarosta Paweł Niedźwiedź prosi o 5 minut przerwy, by poprawić projekt uchwały i go wydrukować. W między czasie radny Władysław Stanisławski prosi prezesa PCOZ – Stanisława Hoffmanna o wyjaśnienie wątpliwości dotyczących skutków finansowych przekazania nieruchomości spółce. Chodzi o to czy spółka będzie musiała zapłacić VAT i podatek dochodowy, co kosztowałoby ją ok. 3 mln zł. Prezes PCOZ wyjaśnia, że nie wie, bo jeszcze tej sytuacji nie badał. Głos zabiera skarbnik – Wiesław Pospiech. Skarbnik wyjaśnia, że wg niego spółka jest zwolniona z podatku od towarów i usług. Powołuje się przy tym na orzeczenie naczelnika Urzędu Skarbowego w Katowicach. Radny Władysław Stanisławski nie wydaje się przekonany do tego odwołania i mówi: „W naszych Urzędach Skarbowych jest tak, że co naczelnik, dyrektor, to inna interpretacja przepisów”.

Koniec przerwy. Poprawioną treść uchwały o przekazaniu nieruchomości spółce odczytuje radca prawny starostwa Renata Torz. Do projektu uchwały wniesiono sformułowanie „nieruchomości zabudowanych”.
Głos zabiera radny Grzegorz Aleksander Trojanek, który nie kryje wzburzenia. Mieliśmy otrzymać poprawiony projekt uchwały. Miał on być wydrukowany. To co tu się dzieje to fikcja. Czuję się jakbym był na tureckim kazaniu. Mam podejmować decyzję i8 chcę mieć materiały.”

Radny Zbigniew Józefiak: „W odczytanej uchwale nadal brakuje – w Górze, przy ulicy Hirszfelda”.

Sytuację próbuje ratować starosta Piotr Wołowicz, który stwierdza, że nie wydrukowano uchwały dla radnych ze względu na to, że „szkoda czasu”, bo mogą być jeszcze jakieś poprawki.

Radny Grzegorz Aleksander Trojanek stwierdza, że „Jak mam głosować, to chcę widzieć co głosuję a ja tego nie widzę. Radny Stanisławski miał rację, gdy prosił o przełożenie obrad. Tak nie może być, że nie ma materiałów a każe się nam nad nimi głosować. Gdzieś go tam trzymacie a mi każecie głosować. Ja się na to nie godzę!”

Obrady wymykają się ostatecznie spod jakiejkolwiek kontroli. W sali narasta gwar. Radni rozmawiają między sobą, publiczność uśmiecha się ironicznie i z politowaniem kiwa głowami. Koalicjanci zagubieni, bo nic podobnego dotąd ich nie spotkało. Przeżywają ciężki szok, ale starają się nadrabiać dobrym humorem i uśmiechami, co wypada dość durnowato. Klęska koalicji i jej rażąca nieudolność widoczna jest dla wszystkich.

W atmosferze chaosu i przypadkowości obrady toczą się dalej.

Dyskusja nadal toczy się wokół szpitalnej spółki. Radny Władysław Stanisławski wyraża obawę, że wysiłek spółki, by stanąć na nogi może zostać zniweczony, bo koszty amortyzacji zniszczą zysk wypracowany przez spółkę.

Radny Zbigniew Józefiak przypomina, że już 5 miesięcy wcześniej rozmawiano o przekazaniu spółce nieruchomości szpitalnych, ale na rozmowach i rozważaniach się skończyło, bo jak zwykle zabrakło ostatecznej decyzji.

Wyraźnie widać, że obrady utknęły w martwym punkcie. Wnioskodawcy zawiedli i spartaczyli w dziecinny sposób uchwały a w sposób merytoryczny nie są w stanie odpowiedzieć na wątpliwości zgłaszane przez 3 radnych.

Przewodniczący Rady – Edward Szendryk widząc, że obrady nie mają sensu z winy niekompetencji Zarządu Powiatu stara się zakończyć te żenujące już wszystkich obrady. Pyta wnioskodawców czy zgadzają się na przerwanie sesji i wznowienie jej w sobotę. „Pracujemy dla dobra powiatu i nic się nie stanie, jak poświęcimy sobotę a nawet niedzielę. Do sprawy trzeba podejść ze spokojem, materiały przygotować starnnie, by nie powtórzyło się to, co było dzisiaj.”

Chwila milczenia i słychać niepewny głos radnego i członka Zarządu Marka Hołtry: „Nic by się nie stało.”

Starosta Piotr Wołowicz: „Myśmy dla prezesa Chemeko określili termin poniedziałkowy na udzielenie informacji, ale jeżeli jutro, to nie ma problemu.”

Radny Zbigniew Józefiak proponuje, by wykonać telefon do prezesa „Chemeko” o przeniesienie spotkania na środę a w tym czasie radni spokojnie będą mogli obradować.

Wicestarosta Paweł Niedźwiedź: „To trochę niezręcznie, ale można spróbować.”

Stanęło jednak na tym, że Przewodniczący Edward Szendryk zarządził przerwę w obradach do soboty 31 marca. Radni zbiorą się o godz. 15,00, by obradować na posiedzeniach komisji a o godz. 16,00 rozpocznie się druga odsłona. Chyba nie mniej ciekawa.

Kiedy wydawało się, że już jest po wszytki radna Danuta Rzepiela zwana „Mózgiem koalicji” usiłowała zwołać – uwaga, uwaga! – wspólne posiedzenie wszystkich komisji! Część radnych nie kryła swojego rozbawienia słysząc uporczywe nawoływania „Mózgu koalicji” do rozpoczęcia obrad. Sytuacja wyglądała dość zabawnie, gdy część radnych przebywała w korytarzu, część w sali a część na tarasie a w tym czasie rzeczony „Mózg koalicji” monotonie zachęcał radnych do obradowania na połączonej, wielkiej komisji.

Radny Marek Biernacki, przewodniczący Komisji Budżetu z dodatkami zachęcany był przez dziennikarki z „Panoramy Leszczyńskiej” oraz „Elki” do otworzenia posiedzenia swojej komisji. „Ja idę do domu!” – odparowywał. Dziewczyny jednak nie odpuszczały: „Marek, nie rób nam tego, dokończ komisję, bo my jutro nie przyjeżdżamy. Musisz poświęcić się dla sprawy. Pomimo, iż sławny „banan” nie schodził Mojej Osobistej Szelmie z warg nie krył on swoje irytacji. „A kto zwołał moja komisję?!” – dopytywał się wkurzony. „Wicestarosta Paweł Niedźwiedź” – usłyszał w odpowiedzi. I Moja Osobista Szelma galopem pomknęła do wicestarosty dopytując się czy aby na pewno. Towarzyszył mu śmiech.

Nie pamiętam takiej sesji. Tragifarsa, co się zowie. Wyszło szydło z worka i koalicja pod wodzą PO pokazała, że ładna jest tylko w opakowaniu. A gdy znika opakowanie okazuje się, że towar nie dość, iż nikczemniej jakości, to jeszcze przeterminowany.