poniedziałek, 2 stycznia 2017

"Leśna gospodarka"

Od Czytelnika, któremu dziękuję, otrzymałem garstkę zdjęć wykonanych przez niego podczas wczorajszego spaceru po naszym podmiejskim lesie. Widok tych zdjęć nie buduje. Są na świecie palanty, dla których las kojarzy się z kontenerem na śmieci. Szkoda tylko, ze ich rodzice, w odpowiednim do tego czasie, w kontenerze ich nie porzucili, albo „gumki” nie użyli.

Cóż tu rzec?! Oprócz tego, że mamy idiotów na stanie, to jeszcze „olewajstwo” Nadleśnictwa Góra Sł., widać jak na dłoni otwartą na tzw. „wziątkę”. Bo śmieci te nie są z wczoraj, ani z przed tygodnia, ale leżą sobie od dobrych 2 miesięcy. A Nadleśnictwu i Nadleśniczemu to najwyraźniej leży i powiewa. Nadleśniczy mieszka w Załęczu i po czarownej godzinie 15 zrywa się do domku. W czterech literkach ma podległy mu las. I niech mi nikt nie mówi, że jest inaczej, bo która to już moja blogowa interwencja w sprawie lasów Nadleśnictwa Góra Śl? O telefonicznych rozmowach nie wspomnę przez wrodzoną dla siebie skromność.

A w mojej ocenie procesy gnilne w naszym Nadleśnictwie są daleko posunięte. Za daleko! Czyżby pan Nadleśniczy niczym borsuk w sadełko urzędnicze porósł?! Proste pilnowanie fotela mu wystarcza oraz branie niewygórowanej pensji w kwocie ok. 200 tys. zł rocznie? Czy lud prosty ma mówić, że pan Nadleśniczy nic nie robi, tylko w stołek pierdzi?!

Ja wiem, że własne pierdlinki pachną przewybornie ich twórcom. Ale ja osobiście nimi się nie zachwycam, tak jak nie zachwycam się notorycznym brakiem nadzoru ze strony pana Nadleśniczego nad – najwyraźniej nieopatrznie i na wyrost – powierzonym mu lasom. Za dużo panie Nadleśniczy tych moich interwencji. Stanowczo za dużo! A co za dużo, to wiadomo, nawet … nie zeżre. A ja mam to łykać?!


Może panu znudziło się piastowanie funkcji Nadleśniczego? To może weź pan i do RDLP w Poznaniu napisz pismo z prośbą o uwolnienie od funkcji, która pana przerasta? Jakby pan miał obawy, że temu pismu mogą odmówić, to ja panu – całkowicie społecznie! – napiszę takie, że przejdzie pan i pismo do historii, i to całych Lasów Państwowych. I staniesz pan się nieśmiertelny! Wiadomo, że lubię ludziom całkowicie bezinteresownie nieść pociechę i pomoc serdeczną w chwilach dla niech trudnych, gdy grozi im spoczęcie na śmietnisku historii, w kwaterze nazwanej „Nieudacznicy”.





A niebiosa się chmurzą na taką "leśną gospodarkę"