wtorek, 3 stycznia 2017

Magisterska tandeta

Będąc dzisiaj u lekarza na ulicy Świętosławy w Górze, w znakomitej przychodni "Pharma-Medica", dostrzegłem ogromne poruszenie wśród dzieci zamieszkujących tamten rejon. Dzieci wybiegały z wyraźnym przestrachem oczach z klatek schodowych i z wielką bojaźnią oglądały się za siebie. Niektóre z nich sięgały po telefony i zlęknionym głosem informowały, że boją się wejść do klatki schodowej, bo "coś" tam straszy.

Zaintrygowany zaglądnąłem do klatki schodowej i zobaczyłem, że na drzwiach wewnętrznych przy domofonie, znajduje się jakaś płachta, która z daleka mogła przypominać znane Państwu znaki występujące na transformatorach wysokiego napięcia. Przynajmniej mi się tak na pierwszy rzut oka wydawało, ponieważ wzrok mam słaby, a i oświetlenie wejścia do klatki schodowej słabe jest niczym moi kontrkandydaci w niedzielnych wyborach.

Przyzwyczaiwszy wzrok do zmroku dostrzegłem, że wewnętrzne drzwi doinwestowane zostały plakatem wyborczym mojego szanownego kontrkandydata, który od jakiś trzech lat się już goli, a od kilkunastu lat nie czuć od niego pieluszki i pudru.



Drzwi ubogacone zostały przez mojego kontrkandydata Kamila Kutnego, którego wizerunek zdobiący plakat słusznie mógł w dzieciach budzić sporą dozę przerażenia, gdyż jego wygląd na zdjęciu jest nieco demoniczny. Mi osobiście jego podobizna przypomina początkującego przedsiębiorcę pogrzebowego.

Przyjrzałem się krzywo zadrukowanej kartce (co krzywe się rodzi, krzywe pozostanie!) i opierając się na wystającym z plakatu nieco garbatym nosie (chyba wydrukowany w technice 3D), przeczytałem iż mój szanowny kontrkandydat uważa, że: "Warto być przyzwoitym". Ja uważam, że z przyzwoitością obnosić się nie należy, bo przyzwoitość to cecha wrodzona ludzi przyzwoitych, a czym bardziej dany człowiek czuje, że nie jest przyzwoity, tym bardziej zapewnia o tym, że jest przyzwoity. Ale to uwaga na marginesie i w żadnym stopniu nie odnosząca się do osoby kontrkandydata.



Wpatrując się dłużej w plakat, który w mojej opinii charakteryzował się garbatym i haczykowatym nosem, zauważyłem kolejny napis: "Wybory Uzupełniające do Rady Miejskiej Góry". W tym miejscu ogarnął mnie wewnętrzny chłód, gdyż w napisie tym jest wulgarny i bezczelny błąd ortograficzny. Moje wzburzenie potęgował fakt, iż mój kontrkandydat jest magistrem, więc teoretycznie powinien posiadać wyższe wykształcenie. Wkurzył mnie też fakt, że Pan kandydat - magister uczy dzieci a nie wie, że przymiotnik "uzupełniający" piszemy z małej litery, pod warunkiem, że przymiotnik ów nie rozpoczyna zdania.

Jak widać więc, nasz kochany magister, musi starać się być nie tylko przyzwoitym, ale także bardziej wykształconym w języku ojczystym, bo polskie dzieci uczy! Dlatego proponuję magistrowi (?) by zamiast uzupełniać skład Rady Miejskiej uzupełnił rażące luki w znajomości ortografii ojczystej, bo polskie dzieci uczy! Będzie to z korzyścią dla dzieci, magistra i gminy Góra. Po ewentualnym opanowaniu ortografii polskiej pan magister będzie mógł ubiegać się o mandat radnego, gdyż będzie wtedy przyzwoitym nauczycielem, który polskie dzieci uczy.

Intryguje mnie tylko takie zagadnienie. Czy pan magister i nauczyciel zamierza osobiście posprzątać swoje krzywo wydrukowane plakaty wyborcze (na krzywy ryj?) po wyborach? Mieszkańcy TBS ciężko pracują na opłacenie swojego lokum, a część opłaty za najem przeznaczana jest na utrzymanie czystości na klatach schodowych. Wszystkie szyby będzie trzeba wymyć przy pomocy jakiegoś środka chemicznego, bo klej na taśmie, za pomocą której umocowano te przezabawne plakaty z nosem wydrukowanym w technice 3D, błędem ortograficznym, na lichej jakości papierze, tak łatwo nie zejdzie.

Idąc śladem wyborczego hasła "warto być przyzwoitym" byłoby ze strony pana magistra czymś przyzwoitym własnoręczne usunięcie plakatów, wymycie szyb i to już w niedziele wieczorem. Chodzi tu o dobro dzieci, którym nie należy pokazywać takiej tandety. Niech biorą przykład z najlepszych, bo jak widać z naszego magistra nie warto.