poniedziałek, 2 stycznia 2017

"Parkoskwer"?

Odbywając sylwestrowy obchód mojego miasta, ze szczególnym uwzględnieniem Placu B. Chrobrego, gdzie spędziłem większość swojego przepięknego dzieciństwa, zauważyłem taką oto tablicę, której fotografię widzicie Państwo poniżej.

 Raz „skwer” a raz „park”. Co to jest? „Parkoskwer” jakiś? Na mil wiele zapachniało mi to urzędniczym potworkiem językowym. Bo od dzieciństwa pamiętam, że nikt nigdy z mieszkańców Pl. B. Chrobrego nie mówił o tym miejscu inaczej niż „plac”.

U dołu tablicy ujrzałem informację, że źródeł tej sprzeczności logiczna, bo coś raz nazwane „skwerem” nie może niżej być już „parkiem”. Jako człowiek dociekliwy postanowiłem dociec czy rzeczony „skwer” jest tożsamy z pojęciem „park”.

Zajrzałem do Polskiej Klasyfikacji Obiektów Budowlanych i przeczytałem, że parki i skwery zapisane są osobno i nie są to pojęci a tożsame. I tak „park” to teren rekreacyjny, gdzie występuje duża ilość flory i często jest on zadrzewiony. Dodatkowo w miastach ma on charakter dużego, swobodnie ukształtowanego ogrodu z alejami spacerowymi. W przypadku „skweru” mamy najczęściej do czynienia z terenem zielonym, zielonymi trawnikami, klombami, krzewami i drzewami. Mogą się tam znajdować fontanny, ławki oraz inny sprzęt rekreacyjny.

Jak więc Państwo widzą „park” i „skwer” to kompletnie dwie różne rzeczy. I w tym momencie w każdym otwartym umyśle (byle nie na przestrzał), musi zakiełkować myśl taka: co to za pasztet? Czemu to ma służyć? Dziwne jest to, że „skwer” awansuje nagle do rangi „parku”, chociaż ma to tyle do siebie, co rozum pajaców – w mojej ocenie – darowujących nasz szpital wrocławskiej „bandzie czworga”.

Sądzę, że kluczem do wyjaśnienia tego dziwoląga prawnego jest punkt mówiący o przebywaniu na terenie skweru/parku osób nietrzeźwych. W ustawie o wychowaniu w trzeźwości, w art. 14.1, p.
2a znajduje się taki zapis: „Zabranie się spożywania napojów alkoholowych na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów.” Ustawa więc nie wymienia „skwerów”, jako miejsc, w których spożywanie jest niedozwolone. A gminy są zobligowane wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego do przestrzegania zasady wynikającej z zasad obowiązujących w demokratycznym państwie prawa, która to zasada nakazuje literalne stosowanie przepisów prawa, gdy owe przepisy niosą z sobą groźbę penalizacji (np. mandatu) a nie przepisów tego prawa dowolne rozciąganie w sposób wygodny dla uchwałodawcy, w tym przypadku Rady Miejskiej Góry.

Innymi słowy pojęcie „skwer” w ustawie o wychowaniu w trzeźwości nie występuje a więc spożywać alkohol w tym miejscu można. I to jest jasne niczym grom z jasnego nieba, bo Rada Gminy nie może poszerzyć swojej uchwały o zapis dotyczący „skweru”, gdyż „za wysokie progi na tak niskie nogi”.


Idzie mi tu jednak nie o picie, ale o bzdurny zapis o przebywaniu na skwerze/parku osób nietrzeźwych jest z najdurniejszego pomysłu rodem! Ustawa o wychowaniu w trzeźwości nic o tym nie mówi! Więc skąd się to wzięło?! Najczęściej z głupoty podpierającej się niewiedzą, którym towarzyszą pycha i samouwielbienie dla własnych, wydumanych rzekomych umiejętności i urojonych kompetencji.