poniedziałek, 30 stycznia 2017

Wypociny "Misia"

W poście zatytułowanym „Kochanemu Misiowi” zamieściłem z 29 grudnia 2016 r., zamieściłem pismo, które skierowałem do zastępcy tzw. „starosty” (dane personalne obu pomińmy, bo są nieistotne tak jak i sama osoba), w którym to poprosiłem o przekazanie garści informacji na temat działalności drogiego mojej pamięci „Misia”. Ostatnimi dniami otrzymałem pismo stanowiące niedolną próbę odpowiedzi na moje pismo. Skan tej „odpowiedzi” poniżej.


Oczywiście „odpowiedź” ta dla mnie osobiście jest wyczerpująca i zadowalająca i innej się nie spodziewałem. Jest bowiem środek zimy a w tym okresie wszystko co futrem porośnięte śpi snem sprawiedliwych, choćby daleko im do nich było. Uroda ich – psia krew! – taka.

Ogólnie rzec ujmując innej odpowiedzi się nie spodziewałem, bo znam możliwości intelektualne pan „Misia’. Są one dla inteligentnych ludzi trudne do ogarnięcia! Prawie tak wielkie jak poniższy dowcip:

Wiosna. Mały niedźwiadek wytacza się z jaskini. Jest wychudzony, ledwie stoi na łapkach, oczka ma podkrążone. Zaniepokojona mama - niedźwiedzica pyta:
- Synku, co się stało? Czy na pewno na całą zimę poddałeś się hibernacji, jak prosiłam?
- Hibernacji? Myślałem, że powiedziałaś masturbacji!”

Sedno pisma streścić można następująco: „nie wiem, to nie ja, poza tym wszystko gra!” I ten dziwny jegomość chciał być burmistrzem Wąsosza! Okrutny żart z mieszkańców tej gminy ślepy los by im zafundował. To drodzy zwolennicy tegoż jegomościa macie próbkę jego „intelektualnych” możliwości. Czy to poziom wart burmistrza Waszej gminy? Czy to poziom wart Was? A kasa leci. I to odwrotnie proporcjonalna do zasług i umiejętności. O intelekcie nie wspomnę.

W ostatnią sobotę w moim rodzinnym mieście odbyły się uroczystości z okazji – jakiż eufemizm! - "Powrotu ziemi górowskiej do Macierzy”. Pełen ochoty i radości zapragnąłem wziąć udział w tej nieco wydumanej uroczystości. Przybyłem na górowski Rynek i radość ma prysła niczym mydlana bańka. Ujrzałem bowiem oblicze tego, który miał niewątpliwy zaszczyt mi odpowiadać. Więcej! Jego zapasioną twarz jeszcze bym zniósł, chociaż z najwyższym wysiłkiem. Ale on wyciągnął do mnie rękę! W sposób bezczelny, nie licząc się z tym złem, do którego zrobienia mieszkańców powiatu ową rękę przyłożył, usiłował się ze mną przywitać.

A ja pamiętam ustawiony konkurs na dyrektora hali „Arkadia”, gdzie konkurs wygrał Tomasz Krysiak, który przejdzie do naszej lokalnej historii z „dumnym” przydomkiem „Plagiat”. Pamiętam też jak bez zmrużenia oka ów jegomość głosował za pozbawieniem nocą mieszkańcom naszego powiatu dostępu do aptek. W mojej pamięci tkwi też „sprzedaż” szpitala. I on, w sposób bezczelny, głupi i pozbawiony zasad, liczył że ja ową rękę ujmę i uścisnę.

A czy ja na jakąś bladź wyglądam, która zniewag i krzywd wyrządzonych nam wszystkim zapomnę?

A niegdyś napisałem, że Wąsosz wysłał do Rady Powiatu to, co miał najcenniejszego. Jakże tego żałuję! W mojej ocenie wysłał „śpiocha”, czyli wroga powiatu, który jednak umiejętnie się maskował. Ale ja wspaniałomyślny jestem i rzeknę tak: będę Twym cieniem i życie Twe zmienię. W piekło „Misiu” a nie w raj czy czyściec!