wtorek, 10 lutego 2015

Niekompetentny do bólu



Osrany rynek, totalny burdel i nikt nie wie co jest grane. Mam dość takiej sytuacji, w której spotykają mnie ludzie:

- Panie Mazulewicz! Widziałeś Pan osrany rynek?! Widziałeś Pan tamto?!

Toż kurwa mać! Ja nie jestem na etacie w gminie, bo są "godniejsi". Niemniej nerw mnie ruszył i zadzwoniłem do wiceburmistrza (durny pomysł!) by poinformować go o pewnych faktach. Była rozmowa to z cyklu "przemawiał dziad do obrazu, a obraz ani razu". Taką mamy władzę, taką sobie wybraliśmy. O! Przypomniało mi się tylko, że rodzinny klan Rogali nie zdobył zaufania społecznego i nie może pochwalić się tym, że ma mandat zaufania.
Burmistrz na urlopie, wiceburmistrz fizycznie obecne, intelektualnie nieobecny, rozpiździaj w gminie. No i jest jak jest. Mamy kolorowy syf. W to wszystko jeszcze węża wpuścić, bo nasrane już jest.


Poniżej prezentuję rozmowę telefoniczną, a raczej mój monolog z Andrzejem Rogalą - jeszcze - wiceburmistrzem, który twierdzi, że też po mieście chodzi, ale w gówno nie wdepnął. Tu z wiceburmistrzem się nie zgodzę, bo w gówno wdepnął. A ono - w mojej ocenie - ma na imię Platforma Obywatelska, którą gardzę. 


Do sprawy wrócimy jutro.