piątek, 1 czerwca 2012

Paranoja


Nie ma dobrych wiadomości z naszego starostwa. Zresztą, od czasu objęcia władzy przez obecnego starostę jakieś fatum ciąży nad powiatem. 25 maja odbył się w Sądzie Okręgowym w Legnicy proces, który powiatowi wytoczył leszczyńska firma „Przedsiębiorstwo Budownictwa Ogólnego Dudkowiak”. Firma ta budowała nam siedzibę Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej. Jeszcze poprzednia ekipa (starosta Beata Pona oraz wicestarosta Tadeusz Birecki) zakwestionowała część należności za wykonane prace. Jak Państwo pamiętacie, bo pisano o tym dość obszernie, zatrudniono nawet firmę „Renoma” z Wrocławia, która sporządziła ekspertyzę w tej sprawie. Inżynierowie ze stolicy Dolnego Śląska wykazali, iż rzeczywiście doszło do szeregu nieprawidłowości przy realizacji tej inwestycji. Sąd Okręgowy w Legnicy był jednak innego zdania i nakazał powiatowi zapłacenie kwoty ok. 1,2 mln zł leszczyńskiej firmie. Obecnie czekamy na uzasadnienie wyroku i będziemy apelować. Tu należy jednak mieć w pamięci słowa radnego Jana Kalinowskiego, który mawia: „Do sądu idzie się po wyrok. Sprawiedliwość jest …(i tu wskazuje palcem chmurki).

Ogłoszono konkurs na dyrektora Powiatowego Ośrodka Sportu i Rekreacji, czyli na szefa „Arkadii”. Od 1 lipca 2012 roku jednostka ta stanie się samodzielna. Ma to – jak stwierdzono w uzasadnieniu do uchwały Rady Powiatu spowodować dwie rzeczy. Po pierwsze – Posil ma zacząć zdobywać fundusze spoza budżetu powiatu, bo w chwili obecnej jest na całkowitym garnuszku w starostwie. Dwa: mają być niższe koszty płac i zatrudnienia. Ale w tym ostatnim przypadku szykuje się jakaś dzika historia. Obecnie (1 czerwca) w „Arkadii” pracuje 7 osób. Dwie w biurze i 5 osób w obsłudze technicznej. Razem mamy 7 pracowników. Poczyniono kroki mające przynieść zapowiadane oszczędności. I tak od 1 lipca dwie panie zatrudnione w celu utrzymywania obiektu w czystości mają przejść na ½ etatu. I ja bym nawet się na ten temat nie zająknął, gdyby nie jedno drobne ale. To „ale”, to fakt, iż sprawa idzie w takim oto kierunku. Wszystko wskazuje na to, że od 1 lipca w „Arkadii” będzie 2,5 etaty administracyjne i 4 etaty pracowników fizycznych, jak to niegdyś mówiono. Policzmy teraz ile będzie kosztowała administracja POSiR - u w staro – nowej szacie. Dyrektor wg ogłoszenia o konkursie ma mieć 4500 zł. brutto. Księgowy na ½ etatu nie weźmie mniej niż 2000 brutto. Inspektor – 2500 zł brutto. Razem wyda powiat na utrzymanie administracji nowego tworu 9000 zł brutto. Obecnie w administracji w „Arkadii” pracują dwie osoby (jedna odchodzi na emeryturę z dniem 1 lipca), które łącznie zarabiają ok. 6000 zł brutto.

Ktoś z Państwa spyta po cholerę w POSiR –e inspektor. Za cholerę też nie wiem. Tajemnica tkwi w tym, że owym inspektorem ma zostać Stanisław Żyjewski. I to dla niego tworzy się w strukturze organizacyjnej POSiR – u owo kompletnie niepotrzebne stanowisko. Od jednej z prominentnych osób w starostwie usłyszałem takie oto uzasadnienie: „Żyjewski nie może zostać bez pracy!”
I tak tworzy się etat, na którym nie ma co robić! „Złota robota!” Przypomnę tylko Państwu, że „Arkadia” do godziny 15 czy 16 jest w dni powszednie miejscem nauki uczniów LO. ZS i Gimnazjum nr 1. I żaden inspektor nie ma nic do dzieci i młodzieży w tym czasie. I bardziej niż konfliktogenny inspektor Żyjewski potrzebna jest wówczas obsługa techniczna obiektu.

Powróćmy do obsługi technicznej. By sprawić wrażenie oszczędności dwie panie od 1 lipca przeniesiono na ½ etatu. Zapewniano mnie, że pierwszy dyrektor POSiR – u będzie mógł obie panie przenieść ponownie na pełny etat. W takim razie, po co przenoszono je na ½ etatu? Gorzka pigułka polega na tym, że jedna z pań ma 3 dzieci na utrzymaniu a druga jest matką samotnie wychowującą dziecko. A Żyjewski jest sam. Podziwiać trzeba wrażliwość społeczną autorów tej oszczędnościowej decyzji, ich troskę o dobro dzieci, zrozumienie dla trudów wychowania dzieci. No ta, ale ich dzieci głodowały nie będą. A postawmy sprawę brutalnie: nie lepiej będzie, jak odchudzi się Żyjewski niż 4 dzieci? Wszak Żyjewski to taki utalentowany człowiek, zasłużony działacz, sędzia, osoba znana we wszystkich kręgach i on sobie pracy nie załatwi? No, nie róbmy jaj! Prezes Lato weźmie go z otwartymi rękoma, ale jak sąd oczyści Żyjewskiego z zarzutów korupcyjnych (oczywiście, jak najbardziej fałszywych!).

I w ten sposób rodzi nam się POSiR. Rodzi się na zasadzie skrzywdźmy dzieci, bo „Żyjewski nie może zostać bez pracy!” A powinien! Ja nie wiem czy ktokolwiek zdecyduje się na kandydowanie mając świadomość z kim przyjdzie mu pracować. Obawiam się, że nikt może nie stanąć do konkursu, którego warunki wyśrubowano niebotycznie. Wiem tylko jedno, to jest paranoja.