wtorek, 19 czerwca 2012

A po jaką cholerę?!


Tzw. „Protokoły z posiedzeń Zarządu” zawsze nieodmiennie mnie bawią. Ten z posiedzenia, które odbyło się 12 czerwca, jest niezwykle bogaty, bo liczy aż 1222 wyrazy. Dyskusji tradycyjnie w protokole nie odnotowano, bo i komu to ma służyć? Gwałci się przy tym zapisy statutu mówiące o wiernym odzwierciedleniu przebiegu dyskusji, bo jak taki zapis w protokole jest dyskusją, to niech ja skonam (skonać, to ja skonam, ale 5 minut po swoich wrogach!).

I tak ta zabawa w rozsnuwanie mgły nad tym o czym rzeczywiście dyskutuje się na Zarządzie trwa. A że przy tym Zarząd się kompromituje, to inna rzecz. Dla mnie, w to i graj

12 czerwca Zarząd usiłował „dyskutować” nad finansową stroną działalności Powiatowego Ośrodka Kultury Fizycznej, czyli „Arkadii”. Jak Państwo już wiecie rozpisano konkurs na dyrektora tej nowej placówki. Wymagania przy tym postawiono niebotyczne! Zgłosiła się jedna osoba, ale nie spełniała warunków.

W tej sytuacji mnożą się pogłoski, iż zatrzymany 16 lipca 2009 roku były sędzia piłkarski a obecnie zarządzający obiektem Stanisław Żet, zostanie pełniącym obowiązki dyrektora, bo podobno „z braku laku i kit dobry”. Oczywiście, Państwo już się zorientowali i wyrobili sobie zdanie – dzięki niejakiemu Kanalii – kim jest i co prezentuje sobą ten pan (z małej litery to ostatnie, z bardzo małej!).

Podobno jednak za kandydaturą zatrzymanego i mającego zarzuty prokuratorskie Stanisława Żet stoją wpływowe i tajemnicze siły. Dążą one do osadzenia Stanisława Żet na dyrektorskim stolcu, by breweriom tego pana (z małej, wciąż z małej!) nie było końca.

Tu pragnę uspokoić wszystkich zaniepokojonych możliwością zostania p.o dyrektora Stanisława Żet. Pracownikiem samorządowym wg ustawy o samorządzie może być osoba ciesząca się nieposzlakowaną opinią. A prokuratorskie zarzuty ciążące na Stanisławie Żet chyba coś tu znaczą. No i oczywiście w grę wchodzi młodzież, która o wszystkim tym bardzo dobrze wie i po cichu pokrzykuje za Stanisławem Żet coś o „piłkarskiej mafii”. Chyba, że Zarząd dochodzi do wniosku, że Stanisław Żet jest kandydatem jedynym, najlepszym i najbardziej godnym tego stanowiska. W mojej ocenie ma takie same kwalifikacje do pełnienia tej funkcji, jak ja do prawienia morałów na temat zalet życia w trzeźwości i wstrzemięźliwości. Z tą różnica, że ja nie jestem zakłamany.

Pragnąłbym też zwrócić uwagę Zarządu, że na „Arkadii” nic się od pewnego czasu nie dzieje. Zupełna martwica imprezowa. Była Górowska Amatorska Liga Futsalu, ale sobie poszła do „Olimpii”. Powód? Prozaiczny! Stanisław Żet usiłował rządzić i rozkazywać mądrzejszym od siebie. Wkurzyli się, wzięli kasę i wynieśli się tam, gdzie „trawa zieleńsza i otoczenie mniej toksyczne”.

Powróćmy jednak do najnowszej fantazji Zarządu Powiatu dotyczącej pragnienia Zarządu, by Rada Powiatu scedowała na Zarząd prawo ustalania opłat w nowo utworzonym POSiR. W protokole czytamy:

„Przedstawiony został projekt uchwały Rady Powiatu w sprawie powierzenia Zarządowi Powiatu Górowskiego uprawnień do określania wysokości ceni i opłat albo  o sposobie ustalania cen i opłat za korzystanie z obiektów  i urządzeń użyteczności publicznej Powiatowego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Górze. Zgodnie z przepisami ustawy komunalnej, jeżeli przepisy szczególne nie stanowią inaczej, organy stanowiące jednostek samorządu terytorialnego postanawiają o wysokości cen i opłat albo o sposobie ustalania cen i opłat za usługi komunalne o charakterze użyteczności publicznej oraz za korzystanie z obiektów i urządzeń użyteczności publicznej jednostek samorządu terytorialnego. Na podstawie art. 4 ust. 2 w/w ustawy uprawnienia te Rada Powiatu Górowskiego powierza Zarządowi Powiatu Górowskiego w zakresie postanawiania o wysokości cen i opłat albo o sposobie ustalania cen i opłat za korzystanie z obiektów i urządzeń użyteczności publicznej Powiatowego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Górze. Poprzez powierzenie Zarządowi Powiatu Górowskiego tych uprawnień uzyskuje się większą elastyczność w zakresie polityki cenowej w obszarze funkcjonowania Powiatowego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Górze, a tym samym zapewnia większą efektywność podejmowanych decyzji. Organ wykonawczy, z racji samodzielności działania, może zdecydowanie szybciej niż organ stanowiący reagować na zmieniające się uwarunkowania gospodarcze i potrzeby budżetowe.”

Raz już  Zarząd próbował przywłaszczyć sobie kompetencje Rady Powiatu i solidnie dostał od radnego Zbigniewa Józefiaka po łapkach. To jest drugie podejście „w tym temacie”, jak mawiają uczeni po politologii. Tylko po co to Zarządowi?

Szkoda, że Zarząd chce zajmować swój niewątpliwie cenny czas i niewątpliwe kompetencje, by zastanawiać „w zakresie polityki cenowej” (oho! Politykę cenową będą uprawiać!) i to „w obszarze funkcjonowania Powiatowego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Górze” a to: „spowoduje większą efektywność podejmowanych decyzji”. Co za słowotok! Jakaż mowa – trawa! Ale najciekawsze jest to: „Organ wykonawczy, z racji samodzielności działania, może zdecydowanie szybciej niż organ stanowiący reagować na zmieniające się uwarunkowania gospodarcze i potrzeby budżetowe.” Najbardziej rozbawił mnie ten zwrot: „zdecydowanie szybciej”. Może i może, ale nie potrafi, czego dowodzi historia ostatnich 18 miesięcy, czyli od zdobycia władzy przez „platfusów” i ich akolitów.

W takim razie dlaczego „organ wykonawczy, z racji samodzielności działania” nie podjął działań zmierzających np. do zapewnienia mieszkańcom powiatu górowskiego dostępu do lekarzy specjalistów? Czemu ludzie miesiącami muszą czekać na przyjęcie do okulisty? Dlaczegoż to są ogromne problemy z dostaniem się do onkologa? A co z kardiologami? Połowa zgonów mieszkańców naszego powiatu spowodowane jest chorobami krążenia. A czemu „organ wykonawczy, z racji samodzielności działania” nie podjął problemu braku ortopedy czy neurologa? A co z diabetologiem (3 miesiące oczekiwań na wizytę!). Wszak w ustawie o samorządzie powiatowym zapisane jest, że to powiat ma zapewniać dostęp do usług leczniczych. I co Zarząd zrobił w tym kierunku? Czy szturmował bramy NFZ w tej sprawie? A czy debatował nad tym? Pytanie retoryczne! Bo Zarządowi to wisi i powiewa!

Powróćmy do tekstu z protokołu: „reagować na zmieniające się uwarunkowania gospodarcze i potrzeby budżetowe.” Tu trzeba powiedzieć, że jeżeli idzie o „zmieniające się uwarunkowania gospodarcze”, to i owszem, one się zmieniają, ale na gorsze. 3118 bezrobotnych. A ci bezrobotni mają dzieci, które często chcą skorzystać z „Arkadii”, ale na przeszkodzie stoi prozaiczny brak pieniędzy.

Ale to trzeba widzieć na własne oczy. Trzeba widzieć, jak dzieciaki przynoszą bardzo drobne pieniądze i jeszcze im brakuje na wynajem hali. Jak proszą i liczą, że nie starczy na 1,5 godziny, ale na 60 minut. To kurwa trzeba widzieć a nie w zaciszu gabinetów snuć dzikie wizje i chcieć reperować budżet pod „potrzeby budżetowe.” Z czyich pieniędzy?! Czemu i komu ma służyć „Arkadia”?! Zamożnym i budżetowi powiatu, czy też ma misję do spełnienia?

Kiedy starostą był Jan Kalinowski a ja nieustannie nalegałem na wprowadzenie zapisu, że młodzież i dzieci w wieku szkolnym mają „Arkadię” za darmo, spotkałem się ze strony ówczesnego starosty z pełnym zrozumieniem. „Niech lepiej oni tam w piłkę grają, jak mają kołpaki odkręcać” – stwierdził starosta Jan Kalinowski i dzieci miały wolny wstęp. Trwało to krótko, bardzo krótko.

Dochody „Arkadii” z tytułu wynajmu oscylują w granicach ok. 30 tys. zł rocznie. Kwota oszałamiająca! Rzeczywiście jest na czym w debatować w „zakresie polityki cenowej”. Zarobki niepotrzebnego tam absolutnie, konfliktogennego i powszechnie nielubianego Stanisława Żet znacznie przewyższają w skali roku tę kwotę. I nie widzę najmniejszego powodu, dla którego miałby on zostać p.o dyrektora. Ma wykształcenie rolnicze, to niech plewi, podlewa, sadzi, przesadza (byle nie przesadził), opryskuje, zapyla, karczuje, przycina i zmiata, to co przytnie.

Podobno jest dobrym gospodarzem tego obiektu. No to przedstawiam Państwu zdjęcie obrazujące te doskonałe gospodarowanie, tę nieskończoną troskę o „Arkadię”. Te kafelki nie odpadły dzisiaj czy wczoraj! To już trwa trzy lata i nie ma tego kto naprawić. A „główny specjalista” – Stanisław Żet (mój Boże!) po prostu nie ma na to czasu, bo usiłuje gnębić Kanalię, co jak na razie mu tak wychodzi, jak naszym Euro. Za cienki na mnie „główny specjalista”(mój Boże!) jest! I to pomimo, że gustownie się ubiera w sieci, po 5 zł za kilogram.


Zostawmy jednak poszkodowaną przez prokuratorów – niesłusznie, jak wielokrotnie zapewniał sam poszkodowany! - bidulkę, i powróćmy do misji „Arkadii”. W całej tej hecy nie idzie o Stanisława Żet, bo to żadna persona. Idzie tu o to, że Zarządowi marzą się jakieś profity za tytuły wynajmu „Arkadii” dla dzieci i młodzieży. Te swoje zamiary Zarząd ukrywa pod mętnymi sformułowaniami. Istotne jest to, że Zarząd nie ma żadnej polityki w dziele odciągania dzieci i młodzieży od bram i ulic, od używek i demoralizacji. Można nawieszać plakatów anty używkowych i udawać, że uświadomiło się młodzież. Młodzież musi mieć alternatywę. I taką powinna stać się „Arkadia”. Sprawa jest prosta. Na wynajmie „Arkadii” starostwo budżetu nie uratuje, ale zgubić może sporo młodych ludzi. A do tego Rada Powiatu dopuścić nie może. Chyba, że nie ma sumienia, serca i rozumu, a więc jest z piekła rodem.