piątek, 29 czerwca 2012

"Małość" i "wielkość"


W kolejnym punkcie sesji znalazł się punkt dotyczący udzielenia absolutorium Zarządowi. Wcześniej sprawą tą zajmowała się (12 czerwca) Komisja Rewizyjna Rady Powiatu, która udzieliła absolutorium 2 głosami za (Piotr Iskra, Danuta Rzepiela) a 2 radnych (Zbigniew Józefiak, Marek Zagrobelny) wstrzymali się od głosu.
Przewodniczący Komisji Rewizyjnej – Piotr Iskra, odczytał projekt uchwały. 

Odczytał, i umilkł, a radni Zbigniew Józefiak i Marek Zagrobelny patrzyli na szefa komisji ze zdziwieniem. Obaj panowie oczekiwali ciągu dalszego, czyli uzasadnienia do uchwały. Czekali, ale się nie doczekali i w tej sytuacji inicjatywę przejął w swoje ręce radny Zbigniew Józefiak, który poinformował Radę, że uchwała Komisji Rewizyjnej powinna być przesłana Radzie. Do projektu uchwały dołączone było uzasadnienie, które – wobec wymownego milczenia szefa Komisji Rewizyjnej – odczytał radny Zbigniew Józefiak.

A uzasadnienie brzmiało tak:

„Wniosek o udzielenie absolutorium Zarządowi Powiatu poszerzono o ocenę pracy Zarządu. Radni Zbigniew Józefiak i Marek Zagrobelny zgłosili zdanie odrębne. Radny Zbigniew Józefiak ocenił pracę Zarządu, jako pasywną z następujących powodów:
  1. Zaniechanie wystąpienia do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Legnicy o wszczęcie z urzędu postępowania mającego na celu stwierdzenie nieważności pozostawionej w obrocie prawnym części decyzji Burmistrza Wąsosza o warunkach zabudowy i zagospodarowania (rzecz dotyczy wysypiska w Rudnej Wielkiej).
  2. Wydłużenie w czasie postępowań w sprawie eksploatacji złóż kopalin mineralnych w miejscowości Siciny.
  3. Błędne decyzje kadrowe w Powiatowym Centrum Opieki Zdrowotnej w Górze, które przyczyniły się do utraty kontraktu na Pogotowie (mowa o obsadzeniu w maju ubiegłego roku przez Zarząd Powiatu, w fotelu prezesa spółki szpitalnej Piotra Rykowskiego z Wrocławia, który o włos nam spółki nie spuścił w niebyt).
  4. Podejmowanie stanowisk Zarządu Powiatu z naruszeniem §60, pkt 2 Statutu Powiatu Górowskiego (przypomnę, że protokoły z posiedzeń Zarządu nie odzwierciedlają wiernie dyskusji, nie wiadomo kto i co powiedział, robione są na odczepnego, o czym wielokrotnie pisałem).
  5. Brak planu zabezpieczającego wykonanie zobowiązań finansowych Powiatu wobec wierzycieli (nikt nie wie, co sprzedamy, za ile, ile, to co chcemy sprzedać jest naprawdę warte, skąd weźmiemy pieniądze na spłatę lawinowo przyrastających zobowiązań finansowych Powiatu).
  6. Niedopilnowanie procesu komunalizacji budynku po byłej Strażnicy w Górze, przy ulicy Kościuszki (o tym tylko się mówi, mówi, mówi, ale efektów tej gatki nie widać a budynek stoi opustoszały od 2 lat).”

Wszystko, co znajduje się w nawiasie jest moim przypomnieniem dla Państwa, czego rzecz dotyczy.

Kiedy radny Zbigniew Józefiak odczytywał uzasadnienie do uchwały, której współtworzący tę nieszczęśliwą koalicję Piotr Iskra odczytać nie chciał, by nie zamazywać idealistycznego obrazu doskonałości starosty i Zarządu, na sali panowała wzorowa cisza. Ale jeżeli spodziewają się Państwo, że koalicjanci po odczytaniu listy grzechów Zarządu rzucili się do polemiki, to Państwo się mylą. Łyknęli wykaz nieróbstwa gładko niczym pelikany. Nie było samobójców na sali, by polemizować z faktami.

I kiedy wydawało się, iż za chwilę rozpocznie się procedura głosowania nad udzieleniem absolutorium o głos poprosił radny Grzegorz Aleksander Trojanek. Radny zauważył, iż w materiałach na sesję nie ma opinii Regionalnej Izby Obrachunkowej we Wrocławiu dotyczącej prawidłowości wykonania budżetu powiatu za rok 2011.

Tradycyjnie już zapomniano dołączyć protokół, pomimo, iż prawo nakazuje jego publikację oraz zapoznanie z treścią radnych. Ale Zarząd Powiatu jakoś ze swoim lekkim podejściem do prawa poważnie tego nie traktuje. W końcu ma się przewagę głosów, to nie trzeba trzymać się litery prawa. Jakie to proste!

Zarządzono przerwę i rozpoczęto kserowania opinii RIO. Po ok. 20 minutach wznowiono obrady. Rozpoczęto głosowanie. Wynik był z góry przesądzony więc emocji nie było. Intelektualne szczupaki wstrzymały się od głosu a drobnica ławicowa w stadnym pędzie za udzieleniem absolutorium. Euforii na sali obrad nie było, ale też nikt nie wychylił się z gratulacjami, życzeniami, podziękowaniami. Ot, udzielono absolutorium z takim samym entuzjazmem i zapałem, jak wysłuchuje się informacji na temat zagrożenia powodziowego z roku 2001, rok później.

Tu muszę wtrącić, że w tej części obrad bardzo uaktywnił się na sali obrad radny koalicyjny Marek Biernacki. W iście maratońskim tempie zabierał głos zbliżając się pod względem aktywności do czołówki mówców najbardziej aktywnych tego dnia. A ja odnotowywałem skrupulatnie liczbę wystąpień  Mojej Osobistej Szelmy, która nadganiała braki w iście sprinterskim tempie. Każde wystąpienie Mojej Osobistej Szelmy wzbudzało też nieskrywany podziw siedzącego obok niego radnego Jana Kalinowskiego, który z podziwu aż kręcił głową. A Moja Osobista Szelma szalała na sali obrad.

„Komisja Budżetu i Gospodarki pozytywnie zaopiniowała projekt uchwały” – recytował radny Marek Biernacki, starannie modulując głos, pieszcząc jego barwę, brzmienie i ton. A ja bach i zapisuję punkt dla radnego.

Mija kilka chwil i znowu: „Komisja Budżetu i Gospodarki pozytywnie zaopiniowała projekt uchwały” – eksploduje stanowcza, dobitna, ociekająca wielością informacji wypowiedź radnego Marka Biernackiego. A ja buch i kolejny punkt dla super aktywnego radnego.

Nim się obejrzałem słyszę: „Komisja Budżetu i Gospodarki pozytywnie zaopiniowała projekt uchwały” – roznosi się skowrończe trele radnego Marka Biernackiego po sali. Aż mnie zatkało! Długopis wyleciał mi z rąk z wrażenia. Odnotowuję kolejny punkt za wybitną aktywność radnemu na koncie i widzę, jak rywale o tytuł najaktywniejszego radnego sesji zielenieją i bledną z zazdrości.

Radny Marek Biernacki przygasa. Wydaje mi się, iż na skutek nadmiernej aktywności intelektualnej najwyższych lotów, już nie da rady nic z siebie tego dnia wykrzesać. Ale okazało się, że nawet Kanalia jest omylny. Kiedy sądzę, że już radny Marek Biernacki tego dnia nikogo nie zaskoczy, okazuje się, że nie doceniłem jego ambicji i wydolności. 

Kątem oka widzę, jak zwinnym i pewnym ruchem dwóch dłoni przygarnia osierocony mikrofon. Marszczy czoło, wpatruje się w prowadzącego obrady, podnosi rękę, i po otrzymaniu zgody na zabranie głosu wypowiada historyczne słowa: „Komisja Budżetu i Gospodarki pozytywnie zaopiniowała projekt uchwały”. Słowa niosą się po sali niczym dźwięki kościelnego dzwonu. I nie jest to dzwon z byle jakiej parafii. To ton „Zygmunta!” Cała sala z podziwem patrzy na radnego Marka Biernackiego, który podczas tej sesji dokonał czynu historycznego. 

Spoglądam na stoper i co ja widzę?! Co ja widzę, proszę Państwa ?! Te cztery historyczne wystąpienia radnego Marka Biernackiego dokonały się w 6 minut i 0,3 sekundy! Niesamowity wyczyn! Takie bogactwo treści i informacji, w tak krótkim czasie musi przejść do annałów! Sądzę, że mój nieudolny opis może natchnąć jakiegoś wielkiego pisarza, by wziął na warsztat ten wiekopomny epizod i opisał go po swojemu, co przyniosłoby Mojej Osobistej Szelmie wiekopomną sławę i uznanie całej ludzkości. Kto wie, czy powieść taka nie weszłaby do kanonu lektur szkolnych. Kto wie … .

Wyczerpany obfitością wystąpień radny Mark Biernacki udał się do stołu prezydialnego. Porozmawiał chwilę z Przewodniczący Edwardem Szendrykiem, który wysłuchał go w najwyższym skupieniu. Po chwili bezdyskusyjny bohater tej sesji powrócił na swoje miejsce, zebrał papiery do kupy i opuścił obrady. 

I ja, i nikt z obecnych, nie miał mu tego za złe. Każdy bowiem zdawał sobie sprawę z tego, jak tytaniczny wysiłek włożył radny Marek Biernacki w jakość obrad, ich merytoryczność, wzbogacając obrady o nowe treści i ukryte znaczenia. Po wyjściu radnego Marka Biernackiego nostalgia i wyczuwalny smutek dały się odczuć w atmosferze sali, ale długo jeszcze ściany odbijały echo wypowiadanych z emfazą fraz: „Komisja Budżetu i Gospodarki pozytywnie…”