środa, 27 lutego 2013

Wykipiało u platfusów



Jesienią ubiegłego roku informowałem Państwa o kadrowych z mianach w Platformie, rzekomo Obywatelskiej. W wyniku dokonanych zmian funkcję szefa struktur powiatowych tej „partii” stracił Piotr Wołowicz, obecny starosta. Jego następcą został Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki, radny powiatowy z ramienia (nieco suchego) platformy, rzekomo Obywatelskiej. Szefem struktur gminnych został wówczas radny powiatowy Piotr Iskra, który zastąpił na tej funkcji właśnie radnego „Bananowy Uśmiech”.

W między czasie radny i szef struktur powiatowych Platformy, rzekomo Obywatelskie, skumał się ze znaną postacią górowskiej sceny plotkarskiej – Ryszardem Górskim. Tak się złożyło, iż w międzyczasie Ryszard Górski (dalej zwany w tekście „Czerwonym Kubraczkiem”) przestał być prezesem Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. „Czerwony Kubraczek” przerżnął wybory. A ponieważ „Czerwony Kubraczek” już w kołysce namaszczony został dożywotnio tym tytułem, tedy nie mogąc się pogodzić z łamaniem wyroków boskich założył nowe towarzystwo o nazwie: Towarzystwo Miłośników Dzieci i Młodzieży. Funkcję wiceprezesa w tymże tworze pełnił „Bananowy Uśmiech”. Co prawda złośliwe sukinkoty przeróżnej maści twierdziły, iż prawdziwa nazwa nowego tworu brzmi: Towarzystwo Przyjaciół Dzieci Marka, ale były to plotki i insynuacje, które nie miały pokrycia w rzeczywistości.

Wiadomo bowiem powszechnie, że i owszem, „Bananowy Uśmiech” pędzel ma, ale ławkowiec to nie jest. Mówi się raczej, że bardziej nadaje się do retuszu rzęs. To było raz. A dwa to to, że „Bananowy Uśmiech” skąpi farby z owego pędzelka, tak że efektów malowania jeszcze nikt na oczy nie widział. Więc nie jest prawdą, że „Bananowy Uśmiech” ma jakiekolwiek dzieci, bo jest to z w/ w powodów absolutnie wykluczone. Jemu nawet jak farba niechcąco się wychlapie z wiaderek, to szmatką zbierze, bo oszczędny jest.

Ów romans z „Czerwonym Kubraczkiem” miał w zamyśle „Bananowego Uśmiechu” – jak wieść gminna niesie – przynieść mu inne profity. Wyborcze. Poprzez dzieci do serc i krzyżyków rodziców. Ale plan spalił wkrótce po narodzinach.

Doszło do zmiany na szczytach platformerskiej władzy. We Wrocławiu ktoś doszedł do wniosku, że istnienie szefa struktur powiatowych i gminnych nie ma sensu, gdy wszystkich członków tej partii można zmieścić na 2 wersalkach i kilku pufach. Wobec powyższego zdecydowano się na manewr oszczędnościowy. Strukturę powiatową połączono z gminą (a tylko w gminie Góra istniała na terenie naszego powiatu taka struktura) i szefem struktur powiatowych został dotychczasowy szef struktury gminnej – Piotr Iskra. Na otarcie szlochającemu bólu za utraconą funkcją „Bananowemu Uśmiechowi” dano funkcję wiceprzewodniczącego przy boku Piotra Iskry.

Przy okazji też na szaro załatwiony został pan „Czerwony Kubraczek”, któremu z owocną współpracę w szeregach Platformy, rzekomo Obywatelskiej, podziękowano, ale bez uprzedniego wypisania dyplomu z podziękowaniami. I ten sposób pan „Czerwony Kubraczek” został po raz drugi w życiu wylany z partii. Pierwszy raz wylanie z partyjnej wanny kąpielowej. Wanna miała wówczas nazwę Unia Demokratyczna.

I tak historia ponowie się dopełniła. Pan „Czerwony Kubraczek” za burtą a widoku na koło ratunkowe żadnego. A „Bananowy Uśmiech” ma szefa, o którym nie marzył w najczarniejszych snach.

Ktoś z Państwa zauważy – i słusznie – że jakieś to wszystko mizerne, bo wciąż na giełdzie te same nazwiska. Fakt. W tym platformerskim garnku nawet woda na kawę się przypali.