środa, 6 lutego 2013

Trójca święta inaczej

Poniżej mają Państwo rzadką okazję ujrzenia wierchuszki Platformy, rzekomo Obywatelskiej, z terenu naszego powiatu. Zdjęcie wykonano podczas obchodów kolejnej rocznicy postawienia przez Armię Czerwoną swojej żelaznej stopy w naszym mieście. Rocznice te obchodzone są u nas od lat pod wzniosłym hasłem „Powrotu do Macierzy” lub „Wyzwolenie Góry”. Nawiasem mówiąc kompletnie tego pojąc nie mogę, bo w tym drugim przypadku musi nasunąć się pytanie – od kogo wyzwalano w Górze Niemców? Natomiast pierwsze hasło pochodzi z czasów zawołanego mówcy Gomułki i najwyraźniej kontynuatorzy tego hasła już po ukończeniu szkół w okresie gomułkowskim żadnej książki historycznej do rąk nie wzięli. No cóż, wykształcenie nie piwo – pełne być nie musi.

Nie mniej jednak warto obchodzić takie rocznice choćby z powodu okazji, by zobaczyć w kupie „przywódców” partyjnych z terenu naszego powiatu.

Co najbardziej rzuca się w oczy na tym zdjęciu? Oprócz smętnych postaci „wodzów” Platformy, rzekomo Obywatelskiej, warte zauważenia są kwiaty. Bukiet jest okazały, opakowane jak należy w zwój celofanu, widać że świeże, przynajmniej jeżeli chodzi o celofan. Jak się Państwo wsłuchają w szelest celofanu przykładając ucho do zdjęcia, usłyszą Państwo westchnienia, pomrukiwania i inne różne dźwięki wydawany przez ów dowód pamięci niesiony przez wodza struktur powiatowych Platformy, rzekomo Obywatelskiej.

Ale zaraz, zaraz! Chwileczkę! Wsłuchajmy się raz jeszcze w zdjęcie. Oczywiście, pomyliłem się! To nie celofan, nie kwiaty wydają te dźwięki! Pierwotna diagnoza okazuje się błędną! To spore płaty flegmy odrywają się od gardła i nosa szefa struktur powiatowych Platformy, rzekomo Obywatelskiej. A jak się dobrze wsłuchać, to dodatkowo słychać jakieś burczenie, przypominające pracę silnika samochodu marki „Zaporożec”. Takie objawy wywołuje tylko „jelitówka”. Ale może się mylę, bo z boku mi podpowiadają, że również grypa świńską zwana. A starzy ludzie mówią, że jaki człowiek – taka choroba. Ale, kto by tam starych ludzi słuchał!

Widać jednak, że drugoplanowy bohater ze zdjęciowego kadru – ten niosąc bukiet – na zdrowego nie wygląda. Zniknął gdzieś bananowy uśmiech „wodza”, oczy jakieś takie smutne, przygaszone, spoglądające w przyszłość bez nadziei i wiary. Cała postać jednego z drugorzędnych bohaterów tego zdjęcia wyraża w sobie niemoc. Mimika twarzy zdaje się mówić: „Nie wiem nic – i z tym jest mi dobrze.”

Przyglądnijmy się kolejnemu pierwszoplanowemu bohaterowi tego zdjęcia. Jest nim niebieska reklamówką, którą tak mężnie dźwiga w skurczonej dłoni kolejny drugoplanowy bohater zdjęcia (trzeci od lewej). Na pierwszy rzut oka widać tu jednak pewien dysonans estetyczny. Bo oto, gdy przyglądniemy się całej kompozycji dominuje w niej kolor, który widzimy podczas styp. A tu nagle, "ni z gruszki - ni z pietruszki” mamy barwę jaskrawoczerwoną. To jest zagadkowe, ale chwilowo nieistotne.

Być może jest w dominacji tej stypowej barwy jakieś prorocze spojrzenie w przyszłość, jakże nieodległą. Wszak już za dwa lata wybory do samorządu i na własny pogrzeb członkowie Platformy, rzekomo Obywatelskiej, nabyli owe urocze odzienia. Ale nie idźmy z taką tezą zbyt głęboko w czas przyszły. Przypatrzmy się i rozszyfrujmy symbolikę tej pełnej tajemnic niebieskiej reklamówki.

Widać, że jegomość, która tak kurczowo trzyma ją w dłoni, całość swojej uwagi poświęca na to, by jej nie utracić. Proszę też wrócić uwagę, iż nie jest to nowa reklamówka, ale weteranka, które niejedno już niosła i przez niejedno przeszła. Proszę też zauważyć (przykładając ucho do ekranu komputera), iż nic tam nie wydaje tych pięknych dźwięków znanych dla wszystkich niepraktykujących abstynentów.

Co usłyszymy przykładając ucho do niebieskiej reklamówki? Szelest papierów. Tak! W tej reklamówce mieści się cały intelektualny dorobek górowskiej Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Są tam setki deklaracji członkowskich, protokoły z wyborów, tysiące podań z prośbą o wciągnięcie na członka (w ramach parytetu - 35% kobiet i 65% mężczyzn), programy wyborcze, itp. Rzeczy objęte klauzulą najwyższej poufności. I stąd to kurczowe trzymanie niebieskiej reklamówki przez jegomościa ubranego w czerwony kubraczek.

Ale mogą Państwo spytać – kim jest ów jegomość? Toż to prezes nowego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci i Młodzieży! Ów jegomość w czerwonym kubraczku jest też sekretarzem struktur powiatowych Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Jest też najbliższym przyjacielem szefa struktur powiatowych Platformy, rzekomo Obywatelskiej – radnego Marka „Bananowy Uśmiech” Biernackiego. A z drugiej strony jest tez jego bezpośrednim przełożonym w tymże towarzystwie. Poprzednie Towarzystwo Przyjaciół Dzieci nie wybrało jegomościa Ryszarda Górskiego na prezesa, ale nowe – które założył sam – dokonało tego zgodnego prawem boskim wyboru. Urodzony prezes!

Proszę jednak zauważyć, iż drugi z drugoplanowych bohaterów zdjęcia nie ma na sobie ubioru rodem ze stypy. On przybrał się w barwy narodowe, ale z przewagą wrzeszczącej czerwieni. Symbolika tego wdzianka jest czytelna. Prezes założonego przez siebie towarzystwa daje barwą kubraczka znak, że może przejść do innej partii i na żadną stypę ku czci Platformy, rzekomo Obywatelskiej, się nie wybiera. Owszem, pójść może, ale na katafalku leżał nie będzie. A na stypę wstąpi, jak menu będzie o.k.

W ten sposób omówiliśmy dwóch pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia, dwóch drugoplanowych. Przejdźmy zatem do punktu centralnego fotografii. W punkcie centralnym widzimy postawnego mężczyznę odzianego w funeralnym stylu. Osobnik ów niczego nie dźwiga i nie wyróżnia się niczym od pozostałych drugoplanowych postaci uwiecznionych dla potomności na zdjęciu. Już sama wielkość tego pana powoduje, iż pomimo jego drugoplanowości na fotografii, przykuwa wzrok widza.

W tym przypadku można wysnuć teorię, iż mamy tu do czynienia z anatomicznym sposobem traktowania kadru obrazu, gdzie najważniejsze i największe jest pośrodku, a znacznie mniejsze, chciał nie mniej ważne, po bokach. Tak jak w życiu. Ale przypominam, iż jest to tylko artystyczna interpretacja zdjęcia, bo są jeszcze w anatomii, np. ludzkiej, inne okazy.

Ważne jednak jest to, iż przedstawiony na zdjęciu drugoplanowy bohater w centralnym punkcie wyraźnie dominuje nad równie drugorzędnymi członkami partii. Wynikać to może z tego, iż postura szefa struktur gminnych Platformy, rzekomo Obywatelskiej, daje mu przewagę nad partyjnymi kolegami.
Weźmy np. miejsce na kanapie. Kanap do zasiadanie jest mało. Członków również. Każdy jednak chciałby mieć nieco miejsca, by zdrzemnąć się podczas obrad, bo są takie momenty, że członkowie tej partii nie rozumieją o czym mówi ich powiatowy szef „Bananowy Uśmiech”. On również nie rozumie, ale trzeba zabić tę nudę, więc mówi. I jak taki szef struktur w gminie Góra wyciągnie się wzdłuż i nieco wszerz, to kanapa cała zajęta. Podobno też strasznie chrapie i gada przez sen, że dzięki staroście w wyborach do samorządu w 2014 roku ich partia poniesie klęskę. No więc, jak tak się rozłoży, to nikt szans nie ma na drzemkę podczas owocnych obrad.

Proszę tez zauważyć, iż szef struktur gminnych Platformy, rzekomo Obywatelskiej, ma wyniosłą minę, która może wskazywać, iż dystansuje się od swoich anatomicznych – domysł interpretacyjny – przydatków, jakby mu czymś zalatywały. Jakby było mu z nimi nie po drodze. Mina szefa struktur gminnych przypomina mi osobiście wyraz twarzy kolegi, który zamówił jajecznicę z dwóch jaj a dostał „zbuki”. Proszę jednak wciąż pamiętać tym, że nie muszą Państwo zgadzać się z moją oceną i interpretacją tego zdjęcia, gdyż są „gusty i guściki”.

Całość fotografii emanuje wyraźnym smutkiem. Więcej. Wyczuć można w zdjęciu nastrój dekadencji i rozkładu. Twarze drugoplanowych bohaterów są nijakie, wyprane z emocji, uczuć. Typowy plastik. Maski udawanej zadumy przykrywają bezmyślność. I tak ich zapamięta historia naszej „małej Ojczyzny”.