środa, 13 lutego 2013

Podobno...


Ależ ludzie lubią wymyślać niestworzone rzeczy. Niekiedy są to bzdury do n- potęgi a niekiedy mówią o czymś, ale straszenie to przekręcają. Mieszają z sobą fakty, miejsca, daty itp.

I tak na przykład szerzy się wieść, iż burmistrz naszej gminy buduje się poza naszą gminą. Kiedyś życzliwe, odważne do szaleństwa anonimy twierdziły, że burmistrz Irena Krzyszkiewicz buduje sobie dom w Lesznie. Obecnie zmieniono lokalizację tej mitycznej już budowy i burmistrz ma budować się w Wilkowicach.

Nie jest to niestety cała prawda, albo mówiąc inaczej tylko część prawdy. Trzeba sobie odważnie powiedzieć, że rzeczywiście nasza pani burmistrz się buduje. Podobno jest to fakt nie podlegający dyskusji. Budowa ma charakter nowatorski i jest prowadzona z rozmachem i to w wielu miejscach. W Lesznie burmistrz buduje jedynie przedpokój do nowego domu. W Wilkowicach buduje – podobno – kuchnię. W Paryżu ma podobno budować jadalnię i sypialnię. W Nowym Yorku trzy pokoje gościnne a w Tokio salon. I już Państwo widzą, jak ludzie nie doceniają rozmachu naszej szefowej gminy.

W tym miejscu chyba muszę Państwa przeprosić w związku z postem „Pan Czerwony Kubraczek”. Ze względu na konspiracyjna działalność tutejszej Platformy, rzekomo Obywatelskiej, mówi się, iż popełniłem błąd dotyczący stanowiska zajmowanego przez jej nowego członka – Ryszarda Górskiego. Wieść gminna niesie, iż nie pełni ten pan funkcji sekretarza w tej partii, ale jest zastępcą samego szefa struktur powiatowych, radnego Marka „Bananowy Uśmiech” Biernackiego. Ze względu na mrok tajemnicy otaczający tę partie nie wiadomo czy pierwszym zastępcą czy też drugim. Wiadomo jednak z lekcji anatomii, że z dwóch połówek głowy jednej całej się nie złoży.

Przyjęcie pana Ryszarda Górskiego do tutejszej Platformy, rzekomo Obywatelskiej, bardzo dobrze świadczy o tej partii. Widać, iż partia ta otwiera się na różne środowiska, nawet te najbardziej niszowe. Podobno jednak nie dla wszystkich drzwi do tej partii są otwarte, bo pan Ryszard Górski gdzieś posiał klucze od zamka. Podobno radny „Bananowy Uśmiech” osobiście robi wytrych. Osobiste zaangażowanie radnego „Banany Uśmiech” jest gwarancją, że prze kolejne dwie dekady szeregi jego partii dotknie anoreksja.

Podobno starosta dostał jakiś dyplom za scalenie gruntów. Dyplomu osobiście nie widziałem, ale pozostaję pod wrażeniem. Mamy sukces! Kto tam liczy, że sukces uzyskano na grabach szeregowych geodetów, którym nikt nie podziękował. Choćby ówczesnemu dyrektorowi wydziału geodezji w starostwie, panu Marianowi Sromkowi. Ale najwidoczniej pan starosta po przeczytaniu dyplomu uwierzył, że on jest ojcem sukcesu. Niech będzie! Ale kto jest w takim razie ojcem koncertowej nieudolności w starostwie w ostatnich dwóch latach?! Chyba wypiszę dyplom uznania tym zacnym osobom. Może też w to w końcu uwierzą.

Podobno w starostwie ma zacząć obowiązywać „nowa polityka informacyjna”. Z prawdziwą satysfakcją informuję, że już obowiązuje. Od 4 stycznia Zarząd Powiatu nie obraduje, ale diety bierze. I o to chodzi, kochani, o to chodzi! Po zarobionej mamonie ich poznacie! Na czyny nie liczcie!

Podobno przesadzam twierdząc, że Beata Pona była o wiele lepszym starostą niż obecny Piotr Wołowicz. Tak?! To proszę o jeden przykład, że jest lepszym. Podobno starosta myślał, że będzie lepszy, ale ten proces nie jest jego silną stroną.

Podobno radny i członek Zarządu Marek Hołtra ma gumowy kręgosłup. Jest to bzdura totalna! Ma prawdziwy kręgosłup, ale bardzo wiotki i skłonny do wszelkie politycznej ekwilibrystki. O takim kręgosłupie mówi się „cyrkowy”. W tym przypadku to ostatni sezon wystąpień pana radnego dla publiczności. Podobno nie ma już chętnych do angażowania radnego Hołtry z obawy, że kasa będzie musiała widzom zwracać za bilety.

Podobno członek Zarządu Powiatu – radny Piotr First – widziany był w starostwie. Rzecz dużej wagi, bo jako członek Zarządu to Piotr First jest taką wagą papierową. Ale 1250 zł miesięcznie (dieta) jednak zwiększa jego wagę gatunkową, przesuwając go w stronę wagi muszej. Podobno jego marzeniem jest dostąpienie zaszczytu zaliczenia go do wagi koguciej. Jest to jednak mało prawdopodobne, bo ma podczas posiedzeń Zarządu kłopoty z wyrazistym pieniem. Kogut musi mieć jaja a nie ersatz jaj czyli wydmuszki!

Ale też podobno ulubieniec kobiet, nasz drogi radny „Bananowy Uśmiech”, dokonał epokowego odkrycia. Podobno wdał się w eksperymenty genetyczne. Podobno udało się mu skrzyżować z sobą jeża i węża. Wyszedł z tego – drut kolczasty. Podobno masowa produkcja ruszy wiosną. Nie jest tylko jasne w tym eksperymencie kto był wężem a kto jeżem. Z doświadczenie wiem, że nasz ukochany radny ma raczej ten pierwszy genotyp.

Szukałem konspiracyjnej siedziby tutejszej Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Ktoś powiedział mi, że podobno spotykają się w górowskiej kanalizacji. By zweryfikować tę nieprawdopodobną wprost informację, zwróciłem się do znajomego, który pracuje przy konserwacji sieci kanalizacyjnej. Pan Z. oświadczył mi: „Owszem, widujemy w naszej kanalizacji różne szkodniki. Zapewniam jednak pana, że gryzoni typu „platfus platfusus” dotąd nie stwierdziliśmy. Na wypadek pojawienia się tego typu szkodników użyjemy wszelkich dostępnych środków, by to wytępić. Mam szwagra w armii amerykańskiej, który w piwnicy ma jeszcze kilka beczek napalmu z Wietnamu. W razie czego dostarczy.” Uff! Chwała kanalarzom! Możemy spać bezpiecznie!

Poniżej przedstawiam Państwu pojazd, który przejdzie do historii. 

Tak, tak! To jest rower. Fakt, że nieco sfatygowany, bo od oddania parkingu do użytku pełni tam rolę „psa ogrodnika”. Rower – wg źródeł nie potwierdzonych, ale wiarygodnych – należy do wciągniętego przez partyjnych towarzyszy na członka, oczywiście członka Platformy, rzekomo Obywatelskiej – Ryszarda Górskiego. Pojazd ten jest tajną bronią górowskiej Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Podobno nasz ukochany premier ma przybyć do naszego miasta z neseserem pełnym obietnic. A te obietnice ma właśnie przekazywać jadąc tymże rowerem, by być bliżej ludu, który tak ukochał (wyższy VAT, likwidacja ulg inne duperele, które zrobił dla naszego dobra). Na kierownicy podczas jazdy siedzieć ma radny „Bananowy Uśmiech” i wskazywać właściwy kierunek. W koszyczku jego zastępca – Ryszard Górski, który będzie czuwał nad bezpieczeństwem ukochanego premiera. Pedałować ma osobiście pan premier. Po takiej przejażdżce można w ciemno założyć nowe kierownictwo partii i rządu. Premier – „Bananowy Uśmiech”, wicepremier – pan Czerwony Kubraczek. A co premierem ktoś spyta? Głupie pytanie! Radny „Bananowy Uśmiech” zastawi go w lombardzie. Spokojnie, proszę Państwa! Jarosław K. na pewno go wykupi!