piątek, 10 lipca 2015

Czas chaosu

Kiedy powracałem dzisiaj z nadzwyczajnej sesji Rady Powiatu w towarzystwie pewnego bardzo zacnego obywatela naszego miasta ten zadał mi pytanie:
- Ciekawe Robert jak ty opiszesz dzisiejszą sesję?
- Trzeba będzie jakoś ogarnąć ten burdel – odrzekłem.

No i trzeba ogarnąć dzisiejsze ponad trzygodzinne „obrady” dotyczące naszego szpitala. Zacząć trzeba od tego, że niczego nowego nikt się nie dowiedział. Dalsze losy naszej lecznicy spowija mgła niepewności, chociaż raczej spodziewać się można, że po rozwianiu się tej mgły recytować będziemy mogli „Pieśń o spustoszeniu Podola”. Widoki na istnienie szpitala rysują co najmniej marnie.

Radni będący poza koalicją rządzącą zwołując sesję nadzwyczajną mieli nadzieję, płonną jak się okazało, na uzyskanie konkretnych informacji na temat przyszłości lecznictwa zamkniętego w powiecie. By ten cel osiągnąć pociągnęli za język starostę Piotra Wołowicza. Zaczęła się I odsłona żałosnej wielce komedii, która momentami przeradzała się w ponurą burleskę bez fantazji i polotu.

Swoim ględziarskim zwyczajem starosta zaczął od rysu historycznego, czyli historia naszego szpitala na przestrzeni kilku ostatnich lat. Opowiadał jak to źle się działo, jak narastało zadłużenie szpitala, o niemożliwości dalszego utrzymywania szpitala przez powiat, o złym zarządzaniu placówką. Mendził straszliwie, truł, jąkał się przez jakieś pół godziny, ale głównego tematu, którym była przyszłość szpitala jego marna gadka nie dotykała.

Poględziwszy o historii szpitala przeszedł do teraźniejszości. Tyle, że teraźniejszość szpitala opisywana przez starostę znana jest wszystkim, z wyjątkiem starosty i jego Zarządu. Toteż znudzony pierdołami wypowiadanymi przez Wielce Czcigodną Pomyłkę Powiatu Górowskiego dość często udawałem opuszczałem salę obrad, by nie narażać swojego delikatnego i wrażliwego organizmu na skoordynowany atak pierdoł, które wypowiadano na sali obrad.

I muszę Państwu powiedzieć, że zysk z takiego postępowania był ogromny. Dzięki temu udało mi się dowiedzieć co dzisiejszego dnia działo się w szpitalu. Ale o tym później.

Wpadałem do sali obrad, by posłuchać czy w „dyskusji” nie pojawiają się nowe wątki i za każdym razem wychodziłem stamtąd srodze rozczarowany. Nieszczęsna Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu Górowskiego – starosta Piotr Wołowicz – tokował nadal. Ku mojemu zdziwieniu cytować nawet zaczął byłego prezesa naszego szpitala – Stanisława Hoffmanna. Cytaty te dotyczyły m.in. kwot jakie należy przeznaczyć na dostosowanie szpitala do standardów, które mają być wymagane przez NFZ od roku 2016, by szpital mógł ubiegać się o kontrakt. W tym miejscu zdębiałem, bo znam kulisy powołania Stanisława Hoffmanna na prezesa szpitala w roku 2011. Odbyło się to w sytuacji „podbramkowej”, gdy zauważono – dość późno – że zatrudniony z Wrocławia spadochroniarz nadaje się na prezesa szpitalnej spółki jak Piotr Wołowicz na starostę. Starosta Wołowicz powoływał Stanisława Hoffmanna na funkcje z widocznym na końcu długopisu obrzydzeniem. Przełknął tę „żabę” i na jakiś czas widmo zagłady szpitala oddaliło się od mieszkańców naszego powiatu.

Następnie Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu Górowskiego raczyła poinformować radnych o przeprowadzonych przez siebie rozmowach z NFZ we Wrocławiu. Dowiedzieliśmy się, że najprawdopodobniej kontrakty z NFZ na ginekologię, położnictwo i chirurgię ogólną na IV kwartał br., rozdzielone zostaną pomiędzy szpitale w Lubinie i Głogowie. W ten sposób nam się polepszyło po sprzedaży szpitala. Duży sukces! Sukces kolosalny! Więcej! Mówiąc Bareją: „On odpowiada żywotnym interesom całego społeczeństwa!”

Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu Górowskiego poinformowała również, że NFZ przeprowadzał w górowskim szpitalu kontrolę. Wg NFZ w szpitalu jest duża rotacja kadr, ale szpital funkcjonuje prawidłowo i tenże NFZ nie zgłasza do jego funkcjonowania zastrzeżeń.
W Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu Górowskiego stawała się mocno wylewna. Z ust jego płynęły potoki zdań nic nie wnoszących i nic nie znaczących.

W swojej wylewności zdradził nawet przebieg rozmowy z obecnym dyrektorem naszego szpitala. Jest to dyrektor „nowo – stary”. Nazwiska nie pomnę, ale pamiętam, że pracownicy szpitala dali mu ksywkę „Owsik”. Tenże dyrektor miał – wg słów Wielce Czcigodnej Pomyłki Powiatu Górowskiego – raczyć mu powiedzieć, że zamknął dwa oddziały w naszym szpitalu ze względu na ich przyszłe dobro. Otóż, idzie o to, że mają one być wyremontowane, by spełniały warunki do kontraktowania od 2016 r. Tak więc – tłumaczyła Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu Górowskiego – by na przyszłość te dwa oddziały mogły istnieć, to dzisiaj muszą być zamknięte. A ja ze śmiechu pokładałem się na stole! Piękne pierdu, pierdu!

Bo to ciekawe, że w jednym szpitalu, którego część zbudowano w XIX wieku, bo tam mieści się chirurgia i oddział ginekologiczno – położniczy, wymaga remontu i trzeba ją zamknąć, natomiast Zakład Opiekuńczo – Leczniczy mieszczący się w tym samym XIX wiecznym budynku już modernizacji i remontu nie wymaga?! Klasyczna ściema dla ubogich duchem i pragnących wierzyć pomimo oczywistych faktów.

Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu Górowskiego wystąpiła następnie w charakterze scenarzysty. Rysował trzy scenariusze wydarzeń związanych z ogłoszeniem upadłości przez PCZ S.A we Wrocławiu. Mówiąc krótko: tak jak będąc starostą się nie sprawdził, tak też i w roli scenarzysty wypadł blado. Oszczędzę Państwu jego rozważań ze względu na szacunek jaki żywię dla Państwa. Rzecz dotyczyła perspektyw na odzyskanie reszty wpłat rat należnych powiatowi z tytułu sprzedaży szpitala od bankruta, czyli PCZ S.A. Wrocław.

Ze słów starosty wynikało, że na razie nie da się nic zrobić i trzeba czekać na decyzję sądu gospodarczego. Tak więc marne są widoki zarówno na spłatę pozostałych 7 rat w kwocie ok. 625 tys. zł rocznie, jak też na odszkodowanie za zamknięcie dwóch oddziałów w kwocie po 1 mln zł za oddział.

W ty miejscu przewodniczący Rady Powiatu – Jan Rewers, postanowił błysnąć swoimi osiągnięciami na polu zatroskania i zainteresowania losami górowskiej lecznicy. Odczytał treść dwóch pism, które skierował do PCZ w Górze, w których treści zawarte były zaproszenia dyrektora górowskiego szpitala do uczestnictwa w sesji oraz zestaw pytań, na które miałby on udzielić odpowiedzi. Z obowiązku dodam, że pisma owe okazały się nieskuteczne i przewodniczący Jan Rewers może się nimi… .

Wyczerpała się gadka Wielce Czcigodnej Pomyłki Powiatu Górowskiego i rozpoczął czas pytań pod jego adresem i niczym nieopanowanego chaosu w debacie.

Radny Andrzej Wałęga zainteresował się komunikacyjnymi możliwościami dotarcia do szpitali w Lubinie i Głogowie przez mieszkańców naszego powiatu. Radny stwierdził, że trzeba zwrócić uwagę na fakt, że nie każdy mieszkaniec naszego powiatu dysponuje samochodem. Są ludzie, którzy ich nie mają a autobusy kursują rzadko, szczególnie do Lubina. W tej sytuacji radny Andrzej Wałęga zwrócił się do Wielce Czcigodnej Pomyłki Powiatu Górowskiego, by ten w rozmowie w NFZ we Wrocławiu starał się o taki podział kontraktów szpitalnych, by to mieszkańcy decydowali, gdzie będzie im wygodniej dojechać.

Tenże radny stwierdził, że zamknięcie górowskiego szpitala jest też ciosem wymierzonym turystyce. „Turyści raz przyjadą i jak zorientują się, że nie mogą tu liczyć na pomoc medyczną, to drugi raz nie przyjadą” – argumentował radny Andrzej Wałęga.

Trzecia myśl tegoż radnego dotyczyła liczb przedstawianych przez PCZ S.A. Radny miał wątpliwości dotyczące ich wiarygodności. „Jeżeli sytuacja w szpitalu jest dobra, to dlaczego pielęgniarki są raz pielęgniarkami a raz przedstawicielami handlowymi? – dopytywał się radny a Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu Górowskiego nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie.

Radny Kazimierz Bogucki zwrócił się do przewodniczącego Rady Powiatu z pytaniem dotyczącym zwołania sesji o godzinie 12.00, gdy: „większość mieszkańców jeszcze pracuje”. „Gdyby zechciał pan zwrócić się do społeczeństwa, to wyznaczyłby pan godzinę, by mogło ono w sesji uczestniczyć” – stwierdził radny Kazimierz Bogucki. W tym miejscu pomyślałem sobie, że ludzie i owszem pracują, ale przewodniczący Rady Powiatu już niekoniecznie. Wszak wiadomo wszem i wobec, że obrotowe PSL obsiał wszelkie doradztwa dla rolników swoimi pasożytami. I tam za brak roboty włos im z głowy nie spadnie, bo z obory PSL jest to stadko.

Radny Kazimierz Bogucki zadał kluczowe dla dyskusji pytanie: „Kto jest właścicielem szpitala dzisiaj?”


C.d.n.