poniedziałek, 6 lipca 2015

Ubowski literat

Był w Polsce taki czas, że w Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ogłaszało konkurs na wspomnienia dla swoich pracowników. Wspomnienia te miały posłużyć do pisania historii organów bezpieczeństwa w naszym kraju. W 1984 r. ówczesny minister Spraw Wewnętrznych – Czesław Kiszczak – ogłosił taki konkurs na wspomnienia swoich bezpieczniackich towarzyszy walki. Zbiegło to się w czasie z hucznymi obchodami 40 – lecia PRL – u. Towarzysze bezpieczniacy chwycili się piór i zaczęli opisywać swoje wspomnienia z lat walki z „reakcją”.

Za maszynę do pisania chwycił się też stary, doświadczony ubowiec – płk Józef Wojciechowski. W latach 1952 – 1954 ów „gieroj” był szefem wszechmocnej wówczas „bezpieki” w naszym mieście. 
Poniżej wniosek, na mocy którego Józef Wojciechowski został przeniesiony do Góry. 
To powód oficjalny. A ten jest prawdziwy

A powód prawdziwy wygląda następująco. 

A tu mamy dokumencik dotyczący charakteru płk Józefa Wojciechowskiego oraz znanego nam ubeckiego "intelektualisty" - Bolesława Zazyka, którego poznali już Państwo jako ubeka inwigilującego górowskie PSL. Przyznać trzeba, że skurwysyny były rzadkiej urody!
Swą niezwykle ofiarną i najeżoną tysiącem niebezpieczeństw służbę w naszym mieście opisuje on we wspomnieniach przesłanych w 1984 r. na „bezpieczniacki” konkurs.
Faktem jest, że intelektualna i historyczna zawartość tych wspomnień czytelnikowi „dupy nie urywa”. Na 27 stronach (zapisanych jednostronnie), ten zasłużony bojownik o „demokrację” opisuje swoje trudy związane z wykonywaniem bezpieczniackiego rzemiosła podłej moralnie jakości przez 40 lat. Na 2 stronach maszynopisu „towarzysz z organów” wspomina swój ponad 2 letni pobyt w naszym mieście, gdzie pełnił funkcję szefa Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Wspomnienia bezpieczniackiego towarzysza pułkownika otrzymały nawet wyróżnienie resortowych historyków. 
Oto fragment wspomnie tego ubowca dotyczących Góry.
Szef ubowców łażący z dzikiem nazywał się Stanisław Grzyb i był pełniącym obowiązki szefa Powiatowego Urzędu Publicznego w Górze w okresie od 1.06.1949 r. do 30.06.1952 r. Miał stopień ppor. Jego "kariera" w organach bezpieczeństwa zakończyła się 31.03.1957 r.
Autor wspomnień Józef Wojciechowski przeszedł na sutą emeryturę w 1988 r. W chwili pisania swoich wspomnień był pracownikiem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie, gdzie pracował jako starszy inspektor w Departamencie VI, który to zajmował się operacyjnym zabezpieczeniem leśnictwa i przemysłu leśnego, ochroną środowiska i zasobów naturalnych. 

We wspomnieniach bezpieczniackiego literata jest również ocena lat polityczna lat, gdy z takim oddaniem pełnił swą zaszczytną służbę. 
"Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci!" Ale głupek!