sobota, 18 lipca 2015

Czas chaosu II

Czas najwyższy zakończyć opowieść o sesji Rady Powiatu w sprawie szpitala, która odbyła się 10 lipca br. W zasadzie nie ma o czym pisać. Ze strony inicjatorów sesji padały pytania dotyczące dalszych losów tej lecznicy, na których odpowiedzi próżno oczekiwali. Starosta Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu Górowskiego niby próbował coś tam odpowiedzieć, ale jak zwykle okazywało się, że niewiele ma do powiedzenia. Rzekomi „gospodarze” powiatu dysponowali miałką wiedzą na temat tego co dzieje się u bankruta, czyli spółki PCZ S.A. z Wrocławia.

Rzecz jasna bronili swojej decyzji dotyczącej sprzedaży szpitala. Było to zarówno żenujące jak i śmieszne, chociaż mało śmieszne. Powtarzali stare slogany: o rzekomym zadłużeniu szpitala, co jakoby miało być powodem jego sprzedaży, gdyż powiat nie miał pieniędzy na wspomaganie należącego jeszcze do samorządu powiatowego szpitala, o dostosowaniu szpitala do nowych wymogów, o atrakcyjności oferty PCZ S.A., i tym podobne dyrdymały. Zapomnieli przy tym dodać (Alzhaimer?), że pierwotna uchwała Rady Powiatu o sprzedaży szpitala wskazywała jako powód jego zbycia spłatę odszkodowania dla „Chemeko – System”. Zresztą, ten fakt można jeszcze zrozumieć, bo propagandowo hasło „szpital za śmieci” dla „paltfusów”, chociaż prawdziwe, jest nie do przyjęcia.

O „wadze” jaką rządząca powiatem koalicja przywiązuje do ochrony zdrowia niech świadczy fakt bardzo wymowny. Mija 8 miesięcy od wyborów samorządowych, ale koalicjanci jakoś nie kwapią się z powołaniem komisji zdrowia i opieki społecznej. Powołanie tej komisji jest wymagane statutem powiatu. Za to niczym tasiemce gromadnie poleźli do takiej np. komisji budżetu, by tam mieć przewagę w głosowaniach. Głosowania owe nie mają najmniejszego znaczenia, bo i tak istotne i prawomocne jest głosowania podczas sesji. Tu jednak idzie o dwie rzeczy. Pierwsza to taka, by wobec opinii publicznej stworzyć wrażenie, iż rządząca koalicja ma zawsze rację. Drugi powód jest dla koalicjantów bardzo groźny: wobec nieuchronnego upadku lecznictwa zamkniętego na terenie powiatu, nie jest dobrze, gdy istnieje forum, na którym można – i należy – poruszać sprawy związane ze szpitalnym leczeniem. By to osiągnąć w dupie koalicja ma się statut powiatu i prawo. Stąd wysnuwam wniosek, że upoważnia mnie to do mienia w dupie koalicji.

O fakcie nieprawnego nieistnienia komisji zdrowia przypomniał radny Grzegorz Aleksander Trojanek, który stwierdził, że miał zamiar zapisać się do komisji zdrowia, by tam pracować i wypełniać w pełni funkcję radnego powierzoną mu przez wyborców. „Okazało się jednak” – powiedział ów radny – „że ze zdrowiem u nas w porządku”. Radnego Grzegorza Aleksandra Trojanka interesowały również dalsze losy szpitalnego majątku: „Kot go weźmie? Co się z nim stanie?” – dopytywał się radny. Odpowiedzi na te zasadnicze pytanie nie uzyskał. Nawiasem mówiąc bardzo bym się zdziwił, gdyby takową uzyskał!

Sesja przebiegała w sposób burzliwy. Mówiono z obu stron wiele, ale wiele z tego co mówiono było oderwane od realnego problemu, jakim jest wizja zamknięcia szpitala.

Rady Jan Przybylski (Wąsosz) stwierdził, ze dla rządzących powiatem liczy się: „tylko kasa i stanowiska.” Osobiście popieram ten pogląd, bo jakoś starosty i wicestarosty nie widzę w roli wydajnych pracowników najemnych. Chyba, że szedł bym w bankructwo!

W trakcie dyskusji Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu Górowskiego oświadczyła, że PCZ S.A. zapłacił dotąd za szpital łączną kwotę ok. 1.242.000 zł. W szczegółach wygląda to tak. Kwotę 627 tys. zł PCZ S.A. wpłacił tuż po przejęciu szpitala i stanowiła ona jakiś bliżej nieokreślony ekwiwalent związany nie do końca wiadomo z czym, bo Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu Górowskiego tłumaczyła to na swój sposób, czyli mętnie. Bankrut wpłacił też jedną ratę rozłożonej na 8 lat płatności z tytułu należności za sprzedany szpital – 625 tys. zł.

Ciekawe jest to, że pomimo, iż wpłacono dopiero za szpital 1/8 należności, to PCZ S.A. otrzymał 100% udziałów, czyli ponad 5 mln zł. W ten sposób sprzedano szpital – jak dotąd – za 625 tys., i PCZ S.A. może sobie zrobić z nim co chce, bo prawnie jest jego właścicielem. Nawiasem mówiąc to bardzo ciekawa transakcja. Bo któż z Państwa nie chciałby zapłacić za dom 1/8 jego wartość i, ale pomimo tego stać się jego prawnym właścicielem, i to mieć zapisane w akcie notarialnym. Tak …, to ciekawe, bardzo ciekawe. A jakie nowatorskie!

W pierwszej części postu pisałem Państwu, że poza salą obrad, którą często opuszczałem, działy się rzeczy bardzo istotne. Powiem krótko, że zaczęły docierać informacje ze szpitala. A tam trwało podpisywanie nowych umów. I tak dowiedziałem się, że pracownikom proponuje się rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron z dniem 1 lipca (sesja odbywała się 10 lipca). Ponadto część pracowników ma propozycję podpisania umowy już nie z PCZ S.A., ale ze zgoła inną firmą. I nie są to umowy nieokreślone czasowo. Z innych źródeł dowiedziałem się również, że jest akt notarialny, który dotyczy naszego szpitala. Akt ów zawiera przekazanie majątku o wartości 300.000 zł. jednej ze spółek które tworzą bankruta.

By radni powrócili do rzeczywistości zabrałem głos i poinformowałem ich o tych faktach. Ponieważ wiedziałem, że ów akt notarialny przeleciał przez wydział finansowy UMiG w Górze, prosiłem o zrobienie przerwy w obradach i zaproszenie burmistrza naszej gminy, w celu potwierdzenia tego faktu.

Tegoż dnia burmistrz Irena Krzyszkiewicz była obecna na części obrad, ale musiała opuścić salę obrad w związku z jakimiś ważnymi rozmowami dotyczącymi (jak mniemam) dalszego dynamicznego i zrównoważonego rozwoju naszej gminy na płaszczyźnie ekonomicznej, socjalnej, turystycznej oraz intensywnego rozwoju gospodarczego gminy ze szczególnym uwzględnieniem inwestycji w Specjalnej Podstrefie Ekonomicznej Wałbrzyskiej Strefy Ekonomicznej, jak też działań podjętych w celu zrównoważenie budżetu gminy Góra poprzez wyrównanie kontrolowanego deficytu zaciągniętym kredytem bankowym i zwróceniem uwagi na dalsze doskonalenie i szkolenie kadry kierowniczej UMiG w świetle nowych wyzwań stojących przed naszym samorządem.

Sam to wymyśliłem! Nie musiałem ściągać ani z „Przeglądu Górowskiego” czy tez strony internetowej naszej gminy. Proszę popatrzeć! Tyle słów i chuj z nich wynika! Ale jak mądrze brzmią! „Zdolniacha” jestem!

W swoim krótkim wystąpieniu przypomniałem też radnemu Markowi „Bananowemu Uśmiechowi” Biernackiemu pewną rozmowę jaką w grudniu 2013 r. odbył z pracownikami naszego jeszcze wówczas szpitala w tymże budynku, na parterze przy windzie. Byłem świadkiem tej rozmowy. Radny ów (trzecia kadencja w Radzie Powiatu, zero interpelacji, milczy jak zaklęty, ale za milczenie kasę bierze), obiecywał cuda niebywałe. Pracownicy mieli dobrze zarabiać, szpital miał się rozwijać, cudnie i pięknie miało być. Tako prawił radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki przy szpitalnej windzie. Dodać muszę, że pracowników szpitala swoją czczą gadką nie przekonał, bo oni – w przeciwieństwie do Wielce Czcigodnej Pomyłki Powiatu Górowskiego i ówczesnej koalicji doskonale przeczuwali co ich czeka.

Toteż spytałem tegoż radnego czy jest gotów przeprosić za swoje oszukańcze obietnice pracowników szpitala. Radny wyszeptał, że może przeprosić. Problem z radnym Markiem „Bananowym Uśmiechem” Biernackim nie polega na tym, że jest on radnym wiedzy niewielkiej i mikrej pomimo, iż ma tytuł inż. i mgr. Problem z nim polega na tym, że siedząc w „platfusowej” sitwie sądzi, że owa sitwa jest centralnym punktem naszego lokalnego światka. Nie odróżnia marginesu od większej całości. A wydawałoby się, że to człowiek inteligentny. Przynajmniej takie usiłuje sprawić wrażenie.

Wracając do otrzymanych ze szpitala wiadomości, to by być w zgodzie z prawdą, muszę przyznać, że działania w sprawie prawnej pomocy pracownikom szpitala podjęła burmistrz Irena Krzyszkiewicz. Usłyszała ona dokładnie to co ja i natychmiast zadzwoniła do radcy prawnego prosząc go o przybycie do UMiG w poniedziałek o godz. 8.00.

Trzeba też przypomnieć, że sprzedając szpital Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu Górowskiego oraz Zarząd nie zapewnili niczego pracownikom szpitala. Można rzec, że sprzedani zostali na łaskę i niełaskę nabywcy. Łaski nabywcy nie było.


Ile trzeba mieć obojętności dla losu ludzi, by tak postąpić. To przecież m.in. pracownicy szpitala płacąc podatki składają się na niemałe pensje starosty i wicestarosty. Trzeba nie mieć sumienia i odrobiny ludzkich uczuć, by ponad stu ludzi pozostawić samym sobie. A to przecież nie starosta, wicestarosta i nie radni utrzymywali pracowników szpitala. To pracownicy szpitala ich utrzymywali! W zamian za to zostali pozostawieni samym sobie. Nikt w starostwie nie zainteresował się losem tych ludzi. Nikogo nie interesowało co z nimi się dzieje, jakie mają umowy. Dlaczego są zwalniani. Postawieni zostali sam na sam z dzikim kapitalizmem, którego naczelną cechą jest bezwzględny wyzysk człowieka. Nikomu to nie przeszkadzało. Sprzedano szpital i władza była zadowolona, że ma z głowy problem. A problem wrócił i to zwielokrotniony. Bo efekty głupich decyzji powracają niczym bumerang i wala po łbach ze zwielokrotnioną siłą. Szpital jest na to żywym przykładem.