środa, 24 kwietnia 2013

A rzeczywistość skrzeczy

W Starej Górze rozpoczęło się zbieranie podpisów pod protestem w sprawie przebiegu obwodnicy Góry. Najbardziej aktualny przebieg obwodnicy ukazał się na stronie Unii Górowian:

Autor wpisu – Zbigniew Józefiak – ma rację, gdy twierdzi, że dzieje się zła rzecz w stosunku do mieszkańców Starej Góry. Oto bez ich zgody chce się puścić obwodnicę tak, jak sobie to wydumali wrocławscy decydenci. Wrocławscy decydenci mogą sobie puszczać obwodnicę przez własną sypialnię a nawet przez łono własnej żony, czy też kochanki. To nie jest nasz problem. U nas mają zbudować obwodnicę tak, jak sobie tego życzymy. Bo my jesteśmy prawowitymi gospodarzami tej ziemi.

Ale smutno mi się robi, gdy na internetowej stronie gminy czytamy, iż był u nas niejaki Rafał Jurkowlaniec. Spotkanie było dla wybranych, bo radni, którzy nie są zachwyceni Platformą, rzekomo Obywatelską, zaproszenia na nie otrzymali. To, taki urok organizatorów spotkania. Oczywiście, rozpaczać nad tym nikt nie powinien, bo marszałek jakąś indywidualnością nie zachwycającą i powalającą na kolana. Ot, platfusowa przeciętność, czyli poniżej średniej krajowej.

Z zamieszczonego na internetowej stronie UMIG komunikatu o spotkaniu nikt nie dowie się, jakie to 11 inwestycji w latach 2014 – 2020 zamierza przeprowadzić nas urząd marszałkowski. Nieco zaskoczyła mnie informacja, iż nawet nasz bankrutujący powiat złożył jakieś wnioski na dofinansowanie inwestycji, bo z tego co Państwo widzicie nawet nie stać powiatu na to, by połatać drogi powiatowe. Dziury są takie, że rowerzysta zdrowie i życie może postradać, ale kogo to obchodzi? Pensję na czas wpływają na konta i to jest istotą zasiadania na stołkach, bo rządzeniem tego nazwać nie można. A ta inercja ma na imię Platforma, rzekomo Obywatelska. Niech ją szlag trafi!

Wracając do naszej kochanej gminy. Nasza władza zatraciła jakby instynkt samozachowawczy, albo padło jej coś na oczy i uszy. W samozachwyt najwyraźniej popadła. I tak robi, by zrobić wszystko, by władzę utracić.

Władza nie zauważa, że inwestycje już wszystkim się opatrzyły i wyborcy do nich przywykli. Straciły powab świeżości. Więcej, jest dużo krytyków zasadności kolejnych inwestycji. Sztandarowy przykład to park przy ulicy Sportowej. I w tym miejscu zgadzam się krytykami, bo ten obiekt po zagospodarowaniu świadczy o barku gustu tych, którzy go zaakceptowali. Wygląda brzydko i tylko, żal prądu zużywanego w tandetnych lampach, które tam zainstalowano. A wyborcy – podatnicy loża na to bezguście.

Ostatnio przeczytałem, że park będzie monitorowany, bo przebywa tam wieczorami młodzież. A gdzie ma przebywać? Nasz Dom Kultury to tylko atrapa. Wiele picu, propagandy i nic ponadto. Oferta kulturalna nie nadąża za potrzebami i aspiracjami odbiorców. Zresztą, kto pyta czego chce młodzież? Ma żreć co jej dyrekcja atrapy podsunie i koniec dyskusji! Ale za to będziemy mieli monitoring w parku, gdzie przebywa młodzież. A może tak założyć monitoring w gabinecie dyrektorki Domu Kultury i sprawdzić jak pracuje?

A teraz ból głowy, czyli Straż Miejska. Powszechnie znienawidzona. Niektórzy nawet podejrzewają, iż jest ona na garnuszku jakiegoś głębokiego utajonego kandydata na burmistrza. Straż punktuje ludzi a ludzie punktują gminną władzę. Negatywnie punktują, by było jasne. Władza wie o tym, ale niczego nie zmienia. Może władza sądzi, że kolejne uroczyste przecięcie wstęgi oddziała kojąco na wyborców. Sądzę, że nie zrobi to na nich wrażenia. I fotoradarki – gwóźdź do trumny, wyborczej rzecz jasna.

Wkurzają ludzi wszechobecne parkometry. Dowcipni mówią, iż Góra stała się miastem bezrobocia i parkometrów. Można zrozumieć parkometry w rynku miasta, ale wściekłość panuje na ulicy Poznańskiej, gdzie ich zamontowanie uderzyło w mieszkańców tej ulicy oraz petentów urzędy skarbowego. Już na pewno będą ono kochali obecną władzę przy wyborach.

Władza zbyt często chce zaistnieć medialnie a później są problemy. Słowa trzeba ważyć. Przypomnijmy spektakularne wpadki: kryty basen i kręgielnia. Obu rzeczy nie ma. Ale była obietnica, że burmistrz nie potrzebuje zastępcy, bo sama dźwiga ciężar rządzenia gminą. I za tym poszła podwyżka pensji szefowej gminy. I tak się złożyło, że krytego basenu nie ma, kręgielni nie ma a zastępca jest. I to ludzie widzą i komentują. Źle to odbierają.

W Kruszyńcu i Włodkowie gmina zrobiła kanalizację. Chwała za to władzy. Ale jakoś przy okazji konsultowania tego z mieszkańcami zapomniano im wspomnieć o możliwości podwyższenia opłaty adiacenckiej, którą naliczana jest po zbudowaniu infrastruktury technicznej, co powoduje wzrost wartości nieruchomości. Gmina zorganizowała spotkanie w tej sprawie i wyciągnęła ręce po wyższy podatek od nieruchomości. I ludzie się troszkę zdenerwowali. Mówiąc językiem dyplomatycznym: nie osiągnięto consensusu w tej sprawie. W przypadku podwyższenia tej opłaty wielu ludzi nie będzie miało szans na jej uiszczenie.

Inwestycje przestały robić wrażenie, ale najbardziej ludzi wkurza brak pracy na terenie naszej gminy. Bezrobocie kolosalne, niespotykane od wielu, wielu lat. Ludzie już nie chcą obietnic powstania zakładów, bo z tych rosołu nie ugotują. Ludzie chcą pracy! Podejrzewam, że ta ekipa tego nie czuje, bo jakoś marnie wygląda u nas troska o bezrobotnych i ich rodziny. Temat jest drażliwy i władza go unika go, jak ognia. A bieda rośnie. I może się zdarzyć tak, że to bezrobotni spowodują wyborczą klęskę obecnych włodarzy gminy.

Być może rządzący gminą uspokajają się, że nie będzie godnego kandydata. Chyba bardzo się mylą, bo dwóch poważnych, bez obciążeń z przeszłości, z nazwiskami znanymi w gminie, za chwile podejmie decyzję o kandydowaniu na urząd burmistrza i ogłosi to publicznie. Zrobi się bardzo interesująco, bo to rzeczywiście poważne alternatywy. Samozachwyt obecnej władzy, któremuś z tych kandydatów z całą pewnością napędzi wyborców. Zadziała efekt świeżości i przekory.