poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Na granicy zagłady


W ostatnim czasie walą się nam objęte ochroną konserwatora zabytków mury obronne a właściwie ich resztki. Można się spodziewać, że przy takim stanie technicznym wkrótce znacznej ich części nie będzie, bo zawalą się z hukiem przy pełnej bezradności decydentów. Mury, które widzicie Państwo na zdjęciach od strony ulicy Staromiejskiej jeszcze jako tako wyglądają. Tragedia rozgrywa się z dala od naszych oczu i ma miejsce na posesji przy ulicy Kościuszki oznaczonej numerem 22.

Lokatorzy wspólnoty mają taki obraz na co dzień przed oczami. I mają też stracha, bo mieszkają tam też małe dzieci a dziecko, a to żywe srebro i trudno je upilnować. Z całą pewnością wielu z Państwa widziało dzieciaki biegające po murach obronnych koło „Netto”. I to się może któregoś dnia skończyć tragicznie, bo mury w tym stanie najwyraźniej grożą zawaleniem. Owszem, można kazać służbą ganianie dzieciaków, ale murów to nie naprawi. Monitoring też stanu technicznego murów nie polepszy.

Fajnie jest, że mamy w gminie tyle inwestycji, ale bardzo źle, że nie potrafimy zadbać o to co mamy. To pewien rodzaj rażącej niegospodarności i braku wyobraźni, która może skończyć się bardzo źle. Chwały nam to też nie przynosi.