środa, 23 stycznia 2013

Niereformowalni

4 stycznia obradował Zarząd Powiatu. Posiedzenie trwało ok. 2 – 3 minut, bo tyle zajmuje przeczytanie tak zwanego „protokołu” z nasiadówki tego gremium. Wiedzy z tzw. „protokołu” wycisnąć żadnej się nie da, bo też nie o wiedzę tu chodzi, ale o tworzenie przez Zarząd Powiatu pozorów, że coś robi. Przekonywać nie muszę, że robienie czegokolwiek przez to najbardziej nieudolne w historii powiatu gremium przekracza jego możliwości. Robienie pozorów pracy tez im nie wychodzi, bo to też trzeba umieć. Kółko się zamyka.

Z radością zawsze oczekuję na tzw. „protokoły”, bo za każdym razem można sobie pojechać po Zarządzie Powiatu. Sami się elegancko wystawiają więc niech żal mają do siebie. Ostatnio ktoś mi zwrócił uwagę na fakt, iż na internetowej stronie gminy jest zawsze mnóstwo wiadomości a na stronie starostwa takowych brakuje. Uwaga ze wszech miar słuszna z jednym zastrzeżeniem. W naszej gminie się pracuje, zapadają decyzje, coś się dzieje a w starostwie decyzje nie zapadają, nie dzieje się nic i jedyną ożywczą informacją staje się taka, jak z ubiegłego piątku, że komornik „siadł” na konto. Ale oczywiście o tym Państwo na stronie starostwa nie przeczytacie.

Odwiedziłem dzisiaj budynek starostwa. Spotkałem znajomego, który stwierdził, że cisza, jaka w nim panuje działa na niego przygnębiająco. Rzekł: „atmosfera trupiarni”. Rzeczywiście można odnieść takie wrażenie, bo już dzisiaj można mieć pewność, że kilka politycznych trupów błąka się po korytarzach. Mowa o nieszczęsnych i nieudolnych członkach Zarządu Powiatu, którzy dostali się do samorządu na skutek tragicznej pomyłki wyborców. W tej sytuacji trzeba i należy okazać im litość i chrześcijańskie miłosierdzie w przyszłorocznych wyborach samorządowych i zostawić w domowych pieleszach. Może się sprawdzą w kuchni, trzepiąc dywany, pieląc ogródki, lepiąc w piaskownicy babki, piorąc, podlewając doniczkowe hektary. Zresztą, niech panowie: Piotr Wołowicz, Paweł Niedźwiedź, Piotr First, Marek Hołtra męczą swoich najbliższych a nie nas. Może w końcu będzie z nich jakiś pożytek na niwie prywatnej, bo na samorządowej efektu nie widać, co jasno wynika z tzw. „protokołu”.

A swoją drogą ciekaw jestem, jak samorządowa wierchuszka nie wstydzi się podpisywać pod tzw. „protokołem” w tym kształcie i o tej zawartości treści, przy braku jakiejkolwiek myśli? Może oni sądzą, że tak być powinno? Że ten ochłap, który ich zadowala, wszyscy skonsumują z jednakowym brakiem smaku? Wszak padlina (od strony intelektualnej i informacyjne tzw. „protokół” jest padliną stu procentową!) smakuje tylko nielicznym. Ja padliną się brzydzę, ale skoro członkowie Zarządu są jej wyrafinowanymi smakoszami, to życzę smacznego!

Ogólnie rzecz biorąc dziwię się np. takiemu wicestaroście, który czyta książki. To dzisiaj rzadka rzecz i hobby w zaniku. Trzeba jednak przyznać, że gdy podczas sesji czy posiedzenia komisji wicestarosta zabiera głos, to da się go słuchać. Składa zdania bez problemów. Stanowi przeciwieństwo drogiego starosty Piotra Wołowicza, który z najwyższym trudem formułuje myśli, w męczarniach układa zdania i – nie ukrywajmy – duka i często mówi tak mętnie, że chyba nawet sam "generalnie" nie wie, o czym mówi. Słuchanie wicestarosty nie męczy, ale pana starosty jest istną torturą.

Państwo doceniają moje poświęcenie, gdy czasami przepisuję tekst „wstąpienie” pana starosty podczas sesji na bloga? A przecież ta kara jest niewspółmierna do mojego grzesznego – ale umiarkowanie – życia. Ja cierpię dla Państwa!

 Nie lepiej w tym względzie wygląda sprawa z radnym Markiem „Bananowym Uśmiechem” Biernackim, który słynie z milczenia podczas sesji, co opisywałem. Tu muszę jednak oddać mu sprawiedliwość, iż jest bardzo wymowny i elokwentny, gdy zachwala oferowany przez siebie towar. Wie wszystko o felgach, oponach, samochodach i sypie danymi technicznymi, jak z rękawa. Duża wiedza! W kwestiach samorządowych tej elokwencji i wiedzy niestety brakuje. Być może podniecają radnego „Bananowy Uśmiech” do intelektualnego wysiłku tylko widoki felg i opon na sprzedaż, ale na szczęście naszego samorządu – i nieszczęście „Bananowego Uśmiechu” – tym jeszcze nasz samorząd nie handluje, więc radny „Bananowy Uśmiech” nie ma okazji do wykazania się przeogromną wiedzą na temat felg i opon ze szrotu.

Zresztą, jego samego przy najbliższych wyborach samorządowych należy bez skrupułów odesłać na polityczny szrot. Będzie miał tam w końcu szansę skończenia kariery! 

Proszę też zważyć na aktywność członka Zarządu – Piotra Firsta. Podczas sesji nigdy się nie odzywa, co znając jego możliwości zaliczam mu na plus i nie mam żalu. Ale dieta za wysoka. Powinien dopłacać do funkcji członka Zarządu, bo jako radny i członek tego gremium niczego z siebie nie daje. Fakt, kawę pije podczas sesji umiarkowanie, ale to nie powód, by zaraz płacić mu 1250 zł. Sumując: pomyłka tak, jak pozostała trójca członków Zarządu. Podobno jest dyrektorem szkoły, ale ja w to nie bardzo wierzę. To chyba plotka jakaś, by ośmieszyć wąsoską oświatę. W tej szkole uczy się ok. 40 uczniów, podobno. Bardzo elitarna placówka, podobno. Widać, że ma radny First przeogromne doświadczenie w kierowaniu dużymi zespołami ludzkimi.

Wracają jednak do postaci wicestarosty Pawła Niedźwiedzia, to ja mu się dziwię, że czytając książki, będąc człowiekiem oczytanym, wpuszcza się w maliny nie zgłaszając obiekcji, co do zawartości tzw. „protokołów”. Można rzec, że cierpi na rozdwojenie jaźni, bo z jednej strony duża erudycja a z drugiej firmuje lipę. Ja wiem, że do lekarzy specjalistów są kolejki na leczenie w ramach NFZ, ale chyba stać pana wicestarostę na płatną wizytę u psychologa. Może coś zaradzi, podpowie, i wicestaroście uda się uniknąć tego typu wpadek. Bo nie wypada być inteligentnym a podpisywać się pod bredniami.

Sądzę, zresztą, że lepsze od wizyty u psychologa byłoby dokładne przeczytanie statutu naszego powiatu, gdzie wyraźnie zapisano, że protokoły z posiedzeń Zarządu mają dokładnie odzwierciedlać przebieg dyskusji na Zarządzie. Wyjdzie panu wicestaroście taniej a i element nieustającej edukacji przy tym się odezwie. To, że starosta, Piotr Wołowicz, Piotr First, Marek Hołtra są wyjątkowo przeciętni pod każdym względem nie oznacza, że pan wicestarosta Paweł Niedźwiedź musi im w tym dorównać.
A teraz niech Państwo zobaczą, jak piękne jest zakończenie protokołu, gdzie radny, który wjechał do Rady Powiatu pod hasłem „Nasz Szpital” (mowa o radnym Hołtrze, który teraz optuje za tym, by szpital był już nie nasz), zadaje pytanie. Każdy spodziewałby się, że na zadane pytanie padnie odpowiedź. Głupie założenie! Pytanie zawisło w próżni, bo skąd starosta, wicestarosta mieliby znać odpowiedź. Rodzi to jednak nadzieję – sadzę, iż niepłonną – na dalszy ciąg serialu, który śmiało może otrzymać roboczy tytuł: „Idiokracja”.