czwartek, 24 stycznia 2013

Znowu wstyd


Na 15 stronie ostatniego wydania „Panoramy Leszczyńskiej” znajduje się artykuł: „Uchylono decyzję o karze za nielegalne wydobycie”. Po przeczytaniu tego artykułu – do czego serdecznie i gorąco zachęcam – każdy pozbędzie się złudzeń, co do intelektualnej mocy starosty Piotra Wołowicza.

W artykule przypomniano głośną od jesieni 2011 roku sprawę nielegalnego wydobycia żwiru na obszarze nie objętym koncesją przez firmę „Efekt Group Malepszy” z Leszna. Sprawę skierowało nasze starostwo do Samorządowego kolegium Odwoławczego w Legnicy. Czytamy:

„To było do przewidzenia. Jak już wcześniej sugerowałem, starostwo w Górze popełniło szereg nieprawidłowości, o których, niestety, tylko my wiedzieliśmy. Wystawiając taką decyzję trzeba mieć pewność, że wszystko zostało prawidłowo przeprowadzone.”

Tak dobija starostę właściciel leszczyńskiej firmy – Rafał Malepszy.

Sprawa toczy się o ogromne pieniądze. W okresie od czerwca do października 2011 r., leszczyńska firma wydobywała żwir bez wymaganej prawem koncesji na trzech działkach o łącznej powierzchni 6,14 ha. Obliczono, że w wyniku tego nielegalnego wydobycia na obszarze nie objętym koncesją leszczyński przedsiębiorca wydobył 212500 m sześciennych piasku, co po przeliczeniu na tony daje ładna liczbę 373 tys. ton. Tak oszacowaną wielkość wydobycia przemnożono przez 0,51 zł., która to kwota jest naliczana za legalne wydobycie a następnie pomnożono ja przez równie sympatyczną cyfrę 80, czyli wielokrotność stawki obowiązującej za nielegalne wydobycie żwiru. Po tych arytmetycznych operacjach wyszło, iż leszczyńska firma musi zapłacić 15 mln. zł. kary z haczykiem, który każdy z nas chętnie zobaczyłby na swoim koncie.

Warto też przypomnieć, że sprawie nadał odpowiedni kierunek rozwoju ówczesny Przewodniczący Rady Powiatu – Zbigniew Józefiak. Problem ten rozpatrywała komisja Rewizyjna Rady Powiatu, której radny Józefiak nie był wówczas członkiem. Nie mniej brał czynny udział w jej wielogodzinnych pracach, jako jedna z nielicznych osób w radzie tej kadencji, która ma o czymś pojęcie. Pisałem o tym obszernie Państwu, ale z wniosków płynących z obrad Komisji Rewizyjnej wynikało niezbicie, iż:
- nadzór starosty nad kontrolą eksploatacji wydobycia kopalin jest tylko iluzoryczny,
- służby starosty z daleka omijały kopalnie kruszywa, jakby tam dżuma panowała,
- starosta z rozpędu i rzec można, że w trybie nadzwyczaj ekspresowym jesienią 2011 roku, tuż przed wylaniem się mleczka, polecił sporządzić dla leszczyńskiej firmy projekt koncesji na eksploatowanych już bezprawnie działkach.

Ponadto obrady Komisji Rewizyjnej i wnioski płynące z przeprowadzonej kontroli sprowadzały się do wspólnego mianownika: starosta nic tu nie zawinił a wredne wnioski stawia radny Zbigniew Józefiak. Trzeba też przypomnieć, iż Rada Powiatu głosami koalicyjnymi odrzuciła protokół pokontrolny Komisji Rewizyjnej, co było cyrkiem nad cyrkami. Wygląda na to, że za grzech zaniechania kontroli nad wydobywaniem żwiru w Sicinach odpowiadają szczające krasnoludki, których celem jest oczernienie i sponiewieranie rządzącej koalicji. Za swoją aktywność w wyjaśnianiu meandrów tej sprawy radny Zbigniew Józefiak zapłacił odwołaniem z funkcji Przewodniczącego Rady. To wyszło radnemu tylko na zdrowie, bo towarzystwo, w którym się znajdował mocno obciachowe jest - wg mojej oceny.

Powróćmy jednak do rzeczy. Głos w „PL” zabiera starosta: „Powodem uchylenie przez SKO naszej decyzji był niekompletny materiał dowodowy. Kwestie sporne dotyczą jednej z działek”.

W kolejnej wypowiedzi dla „PL” platformerski starosta Piotr Wołowicz stwierdza: „Sąd stwierdził, że okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości i uznał go winnym popełnionego wykroczenia.”

Wyrok Sądu Rejonowego w Głogowie w tej sprawie jest prawomocny.

Wracamy jednak do uzasadnienie SKO w Legnicy. W „PL” czytamy, że SKO w Legnicy nie spodobało się to, iż w decyzji starostwa brakuje wyjaśnienia, czym kierował się nasz samorząd przyjmując do obliczeń wysokości opłaty eksploatacyjnej średnią wartość złoża, która opisana została w dokumentacji geologicznej.

W uzasadnieniu SKO brzmi to tak: „organ nie wskazał w sposób nie budzący wątpliwości, iż zasadne jest naliczenie „Efekt Group Malepszy” opłaty w wysokości 15.215.850 zł. Dodatkowo Kolegium wskazuje, że w dniu 27 grudnia 2012 r, do tutejszego organu wpłynęło pismo pełnomocnika spółki zawierające wniosek przeprowadzenia dowodów. Wniosek powyższy w pierwszej kolejności winien zostać rozpatrzony w ponownym postępowaniu.”

Decyzja SKO, na którą czekano nieomal rok jest ostateczna. Starostwu pozostaje jeszcze złożenie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, ale – jak czytamy w „PL”: „nie planuje korzystać z tego rozwiązania”.

Co w zamian? Głos daje z siebie starosta Piotr Wołowicz: „Przygotowujemy nową decyzję uwzględniając wszystkie niedociągnięcia.”

I w tym miejscu zrobiło mi się gorąco. Szczególnie przy słowie „przygotowujemy”. Jedną już przygotowano i to tak, że przypalono. Takie „przygotowywanie” – jeżeli bierze w tym udział czcigodny pan starosta z Platformy, rzekomo Obywatelskiej, niczego dobrego nie wróży. Więcej, wróży jak najgorzej.

Szkoda tylko, że wielce czcigodny pan starosta z nie mnie godnej czci Platformy, rzekomo Obywatelskiej, nie zafundował Czytelnikom „PL” informacji o tym, kto zawalił sprawę, ile to nas kosztowało, wobec kogo wyciągnie wnioski dyscyplinarne z tego powodu, czego nie było w dokumentach przesłanych do SKO, jak to się stało, że tego, co być powinno być wysłane do SKO tam nie było. Pytań i wątpliwości jest bez liku i należy je wyjaśnić. Radni koalicyjni w zgodzie z durną tradycją palcem w tym kierunku nie ruszą, bo koalicja jest dla nich świętsza od czegokolwiek, więc ruch należy do radnych opozycyjnych, z których wszyscy potrafią pisać i mówić, co w Radzie tej kadencji w parze w wielu przypadkach nie idzie. Fakt: Taka kadencja, jaka koalicja.”