czwartek, 27 grudnia 2012

Wyjątkowy wieczór

Wigilijny wieczór w Starej Górze przyciągnął w tym roku rekordowo dużą ilość ludzi. Byli to nie tylko mieszkańcy Starej Góry, ale też wielu górowian. Już od ok. godziny 20 po obu stronach drogi stało mnóstwo samochodów a na przykościelnym placu kłębił się tłum ludzi. Około godziny 21 niemożliwe już było znalezienie wolnego miejsca dla samochodu w promieniu 200 m od kościoła.Gdy sołtys Waldemar Bartkowiak zobaczył dziesiątki samochodów lekko pobladł i rzekł: "To żeśmy sobie narobili!"

Było jak zwykle, tylko bardziej tłoczno. Ludzie składali sobie życzenia, rozmawiali z sobą. Atmosfera była wspaniała, ciepła i pełna serdeczności. Nie słychać było kłótni, swarów, narzekań.

Szczególnie dla dzieci był to radosny i ciekawy wieczór. Z rozdziawionymi ustami i oczami pełnymi zachwytu  i zaciekawienia najmłodsi zaglądali do szopki. Wabiły ich zwierzęta, która tam się znajdowały. Dla wielu z dzieciaków był to pierwszy kontakt z egzotycznymi dla nich stworzeniami. Radości i uciesze nie było końca. Zwierzęta były głaskane, nawoływane a niektóre z dzieciaków próbowały je dokarmiać słodyczami ze zdziwieniem konstatując, iż zwierzęta nie chcą łakoci.

Nie gorzej bawili się ich rodzice oraz wszyscy, którzy ten wigilijny wieczór postanowili spędzić przed kościołem św. Jakuba. Z niecierpliwością oczekiwano na sławną już w całej okolicy herbatkę z rumem i mleko z miodem, którą podano po zakończeniu Pasterki. Faktem jest, że kto nie wszedł do kościoła przed 20,30 później nie miał już szans na wejście. Po otwarciu drzwi kościoła witał go zwarty mur pleców. Przecisnąć się nie było sposobu.

Całość tego wyjątkowego dzieła, bo zorganizowanie takiego wigilijnego spotkania ok. tysiąca osób jest sztuką, wieńczyło ognie sztuczne oraz św. Mikołaj, który w rozrzutny sposób rozdawał słodycze. Niestety, podpadł mi osobiście, albowiem dał mi ciuciu stwierdzając, że cały rok byłem grzeczny. W ten sposób w jednej chwili padła moja wredna, kanaliowata reputacja, na którą pracowałem cały rok. Świętemu nie sposób zaprzeczyć i z nim polemizować.

Sołtys starej Góry pragnie serdecznie i gorąco podziękować wszystkim tym, którzy pomogli w organizacji tego niezapomnianego wieczoru. To dzięki ich wysiłkowi wyszło, jak wyszło, czyli nadzwyczajnie.