poniedziałek, 18 listopada 2013

Kłamstwo rodem z garkuchni

Powróćmy do czwartkowego spotkania radnych z pretendentami do nabycia naszego szpitala. W pewnym momencie prezes Polskiego Centrum Zdrowia i praktycznie jedyny właściciel tego interesu – Romuald Ściborski z wyraźną zgrozą w głosie zapytał radnych czy wiedza, że od 1 stycznia 2014 r., kuchnia w naszym szpitalu nie może funkcjonować. Zgroza padła na zebranych koalicyjnych radnych! Wszak oczywiście nic o tym nie wiedzieli! Zdziwiłbym się gdyby wiedzieli. Byłoby to wbrew ich naturze. Siedzący obok prezesa Ściborskiego wielce czcigodna pomyłka w osobie platformerskiego starosty Piotra Wołowicza pokiwał ze zrozumieniem głową  a w oczach jego błysnął nieogarnięty niczym żal.


Rzecz jasna Wielce Czcigodna Pomyłka nie zamierzała radnym wyjaśniać, jak do tego mrożącego krew w żyłach skandalu mogło dojść. W tej sytuacji promień rozświetlający mroki niewiedzy radnych koalicyjnych wziąłem na swoje barki. Przypomniałem Wielce Czcigodnej Pomyłce, iż do prezesa naszego szpitala wystosowano pewne pismo. Proszę sobie poczytać poniżej.

Na to pismo w trybie natychmiastowym udzielona została odpowiedz, którą zamieszczam poniżej.
Na tę odpowiedź nie raczono do dnia dzisiejszego udzielić prezesowi odpowiedzi.

W czwartek za to usiłowano chamsko i bezczelnie kłamać i zwalać winę na prezesa Stanisława Hoffmanna. Po raz kolejny w głupi i prymitywny sposób próbowano zrobić z Hoffmanna kozła ofiarnego. I to wbrew faktom zawartym w dokumentach, które Państwu przedstawiam.

Cała ta draka z kuchnią szpitalną daje do myślenia. Można się zastanowić nad poziomem etycznym Wielce Czcigodnej Pomyłki, chociaż jak się skojarzy  to z jego przynależnością partyjną, to słowo „etyka” ma wydźwięk kpiący. W ustach członków tej „partii”, której nazwy nie chcę wymieniać, by nie rzygnąć na klawiaturę, to czysta kpina.

I dla porządku wywodu dotyczącego problemu kuchni szpitalnej dodać należy, iż jej remont miał rozpocząć się w październiku. W tym okresie pacjentów naszego szpitala karmić miała „Magnolia”. Sprawa była omówiona pomiędzy prezesem i radnym jednocześnie Władysławem Stanisławskim i szefem szpitala.


Tak wygląda prawda o szpitalnej kuchni od strony platfusowej garkuchni.