wtorek, 19 listopada 2013

Kawa na ławę

Sala klubowa górowskiego Domu Kultury wczoraj o 16.00 pękała w szwach. Z inicjatywy pracowników naszego szpitala doszło do spotkania z radnymi powiatowymi. Niestety, nie wszyscy radni przybyli na spotkanie ze swoimi wyborcami, ale odnotowano obecność: Zbigniewa Józefiaka, Jana Kalinowskiego, Grzegorza Aleksandra Trojanka, Piotra Iskry, Edwarda Szendryka, Marka Zagrobelnego, Dariusza Wołowicza, Marka „Bananowego Uśmiechu” Biernackiego. Nie pojawił się na spotkaniu żaden z trzech radnych z Wąsosza. Nie było też starosty Wielce Czcigodnej Pomyłki oraz jego alter ego, czyli Pawła Niedźwiedzia.

Na spotkanie zaproszono burmistrz Irenę Krzyszkiewicz, która pierwotnie przyjęła zaproszenie, by później poinformować, iż ze swoimi wyborcami się jednak nie spotka.

Celem spotkania było wyprostowanie kłamstw, półprawd i przeinaczeń na temat kondycji naszego szpitala, które propagowane były podczas spotkania z prezesem wrocławskiej firmy PCZ a następnie powielane przez głupków, którzy zrobieni zostali najpewniej po pijaku.

Pracownicy szpitala mieli słuszny żal, iż o ich losie decyduje się bez nich. „Chcieliśmy uczestniczyć w rozmowach z PCZ, ale starosta nam odmówił” – dał się słyszeć głos z sali. Radni usłyszeli też sprawozdanie z rozmów telefonicznych, które toczyły się pomiędzy jednym z pracowników naszego szpitala a wysoko postawionym pracownikiem PCZ. Usłyszeliśmy, że: „Ten człowiek był świetnie przygotowany do robienia wody z mózgu. Nie ukrywał, że po kupnie szpitala nastąpią zmiany form pracy. Będziemy pracować ciężej, dłużej a pielęgniarki nie będą mogły dorabiać. Powiedział, że ma znajomych i przyjaciół w Górze i dobrze wie, która z pielęgniarek gdzie dorabia. Skończą się umowy o pracę!”

Słowa pracownicy szpitala potwierdził jeden z lekarzy obecnych na spotkaniu. „Znam z pierwszej ręki warunki pracy w ich placówkach. Ja jednej godziny u nich nie przepracuję!

O głos poprosił prezes Stanisław Hoffmann, który stwierdził, iż „suma oferowana za szpital jest żenująca. I zaproponował inne rozwiązanie. „Na płace miesięcznie szpital wydaje ok. 770 tys. zł. Jeżeli każdy z pracowników szpitala zgodzi się na potrącenie co miesiąc 10% swojego wynagrodzenia, to rocznie zbierze się ponad 900 tys. zł. To więcej niż 625 tysięcy!

Następnie prezes Stanisław Hoffman przystąpił do metodycznego wyliczania kłamstw i półprawd szerzonych podczas spotkania radnych z prezesami PCZ. Przypomniał, iż nikt go na to spotkanie nie zaprosił. Radni otrzymali sprawozdania finansowe za okres ostatnich 9 miesięcy br. Ukazany został im również nieistniejący rzekomo „Program dostosowawczy”, który określa zadania inwestycyjne stojące przed szpitalem, by dalej mógł on funkcjonować po 1 stycznia 2016 r. Przypomniał, iż to starosta zakazał inwestowania w modernizację kuchni, pomimo iż na jej modernizację wykonano dokumentację techniczną.

Prezes Stanisław Hoffmann podważył wiarę radnych w utrzymanie przez PCZ szpitala z 4 oddziałami. „Wiecie jak będzie” – mówił – „będzie tak. Rozbudowany zostanie Zakład Opiekuńczo – Leczniczy, bo za 1 pacjenta dostaje się tam z NFZ 3 tys. zł miesięcznie. To jest złoty interes! Na miejsce na ZOL czeka się 2 do 3 lat. Zrobią chirurgię jednego dnia, bo to bardzo opłacalne a z poważniejszymi urazami górowianie będą musieli jeździć do ościennych szpitali. No i może jeszcze jakiś odział internistyczny, ale z niewielką liczbą łóżek, bo to się nie bardzo opłaca przy stawkach płaconych przez NFZ. A prywatny właściciel chce zysków a nie dokładania do interesu. Interes społeczny to on ma w głębokim poważaniu! Dziecię się nie opłaca, tak więc los jego jest przesądzony. Będą też redukcje zatrudnienia, by zwiększyć zysk.

Głos lekarza internisty: „Pokaźny dług? Są zarobione pieniądze. Kontrakt jest wyrabiany i są nadwykonania.”

Ponownie głos zabrał szef naszego szpitala. Nie krył złości i żalu. „Radni z Wąsosza” – stwierdził – opowiadają głupoty. Radna na niczym się nie zna a opowiada nieprawdziwe rzeczy. Chodzi i opowiada, że Hoffmann narobił długów i pracownikom zabraknie miliona na wypłaty. Mówi też to do pracowników szpitala. Radny z Wąsosza powiela te informacje. To jest skandal! Dzisiaj zabrakło jej odwagi i nie przyszła. Pracownicy PCZ żądali ode mnie wglądu do kontraktów lekarskich. To jest sprzeczne z prawem!”
Głos zabrał radny Jan Kalinowski. „Proszę Państwa. Ja zgłoszę na sesji wniosek o nie wprowadzanie punktu o zbyciu udziałów do porządku sesji. Ja wam powiem dlaczego. To jest jakaś chora rzecz! Mamy uchwałę o sprzedaży szpitala, ale gdzie jest reszta dokumentów?! Wynajęliście z 50 tys. zł firmę konsultingową z Poznania. Ona miała prześwietlić potencjalnego nabywcę. Ja chcę wiedzieć coś na temat tej firmy. Ile ma wpływów, ile wydatków, jaka jest ich sytuacja finansowa. Chcę widzieć projekt umowy o sprzedaży szpitala. Chcę widzieć memorandum. Ja chcę chodzić po mieście z podniesioną głową a nie, by we mnie rzucano kamieniami. Tego wszystkiego nie ma! To jak ja mam za tym głosować?! Marek! (do radnego Biernackiego), czy ty chcesz to głosować? Ty masz sumienie?! To chore jest jakieś! ” Tę wypowiedź radnego Jana Kalinowskiego sala skwitowała burzliwymi oklaskami. Po wypowiedzeniu tej kwestii radny Jan Kalinowski opuścił salę obrad.
Głos z Sali: „To jest jakaś cichociemna spółka. Tam u nich funkcjonuje apteka bez pieczątek. Znajoma tam była i tego doświadczyła. Lekarze z PCZ odchodzą, bo tam jest niewolnictwo. Maja siedzibę na ulicy Legnickiej we Wrocławiu. Spróbujcie Państwo tam wejść! Nikogo nie wpuszczają! Tam jest szara strefa.
Głos zabrała główna księgowa naszego szpitala, która przedstawiła nasz szpital od strony finansów. Kolejne kłamstwo padło. A trzeba Państwu wiedzieć, że operowała tymi samymi dokumentami, które otrzymał PCZ z Wrocławia. Radni, którzy obecni byli na spotkaniu otrzymali je również. I okazało się, iż szpital nie ma długów, zobowiązania są realizowane na bieżąco, płynność finansowa jest zachowana, wynagrodzenia wypłacane terminowo, zaległości placowych nie ma. I nikt do starostwa na koniec roku nie będzie wyciągnął ręki z prośbą o pieniądze na wypłaty, których wg wąsoskich radnych ma nie być. Oj! Durne to wzorcowo! Można nawet stworzyć powiedzenie: „Durny niczym radny powiatowy z Wąsosza!”
Prezes Stanisław Hoffmann stwierdził: „W spółce, która kieruję wszystko jest jawne, bo to jest spółka publiczna. Ona należy do mieszkańców powiatu. A rzuca się zarzuty, oczernia mnie i szpital pod moja nieobecność. Sprzedaje się szpital w ukryciu, nie ma transparentności działań. Ludzi to niepokoi i słusznie. To są ich miejsca pracy. Stwarza się wrażenie, że nic nie można zrobić i trzeba sprzedać szpital, bo go od 2016 r. nie będzie. A to jest nieprawda!”

Głos z sali: „W Środzie Śląskiej, gdzie PCZ ma szpital pracownicy mówią, że w grudniu nie będzie wypłat, bo spółka kupuje szpital w Górze.”

Zbigniew Józefiak: „Usiłuje się nam wcisnąć nieprawdę. Leje się woda. Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że pomysł na sprzedaż szpitala narodził się w chwili, gdy okazało się, że trzeba zapłacić odszkodowanie „Chemeko – System”. I na to są dokumenty. Sztucznie zawyżono, z dnia na dzień, wartość szpitala, by wykazać, że ta spłata będzie możliwa. Te wyliczenia były wyssane z palca. Z tego co usłyszeliśmy maja nam za szpital zapłacić 5 mln w 8 ratach i płacić je przez 8 lat. Czy 625 tys. zł ratuje budżet powiatu? Czy 625 tys. zł rocznie bilansuje budżet. Nie bilansuje i nie ratuje! W mojej ocenie skandaliczny jest sposób przygotowania sprzedaży. Działał zespół negocjacyjny a my dzisiaj, po zakończeniu jego prac niec ni8e wiemy o negocjacjach. Gdzie są protokoły z negocjacji? Gdzie jest projekt umowy? To są metody zza wschodniej granicy. Rzucanie cieni na szpital, kłamliwe informacje, niedomówienia. Jest coś na rzeczy, gdy mówimy o nieczystych intencjach spółki, która chce kupić szpital. Proszę też zauważyć, że jest coś na rzeczy, gdy poczyta się na temat PCZ w Internecie, „Gazecie Wrocławskiej”, posłucha nagrań radiowych sprzed 2 lat na temat działalności PCZ. Sprzedaż naszego szpitala, w tę stronę nie może dokonywać się lekką rączką. Możemy stracić mnóstwo miejsc pracy.”

Głos z sali: „Jeżeli szpital zostanie sprzedany, to my pójdziemy w dziady!”

Radny Marek Zagrobelny zauważył, że: „Na każdym spotkaniu słyszymy od Zarządu Powiatu wciąż inne rzeczy na temat sprzedaży szpitala. Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że akcje będą uwalniane w miarę spłat rat za szpital. Skąd ty to Darek wiesz? (pytanie do radnego Dariusza Wołwicza).

Prezes Stanisław Hoffmann: „Sytuacja jest idiotyczna. Mam związki zawodowe za plecami i one chcą się dowiedzieć co będzie dalej. A co ja mam im odpowiedzieć? Przecież przy negocjacjach nie byłem! Była pomiędzy mną a Zarządem dżentelmeńska umowa, gdy prosili mnie o objęcie funkcji prezesa. Proszono mnie o to, bym nie zadłużał szpitala. I ja się z tego wywiązałem.”

Głos zabrał Kanalia, który zadał pytanie prezesowi: „Panie prezesie. Ilu z obecnych tu radnych odwiedziło pana od czasu, gdy jest pan prezesem spółki i dopytywało się o sytuację szpitala?”

Prezes: „A czy muszę odpowiadać na to pytanie?”

Kanalia: „Nie. Bo wiem, że był tylko jeden taki radny. (Zbigniew Józefiak)

Kanalia: „Pan dotrzymał swojej obietnicy i szpital jest bez długów. A wy panowie radni, czy dotrzymaliście swoich obietnic wyborczych? Czy obiecywaliście, że sprzedacie szpital, gdy startowaliście na radnych? Obiecywaliście remonty dróg a mamy dziury. Obiecywaliście, że dostrzeżecie oświatę a tymczasem tam brakuje pieniędzy. Wy nie wywiązaliście się z obietnic!”

Kanalii próbował radny Grzegorz Aleksander Trojanek uzmysłowić, że: „programy wyborcze zderzają się z rzeczywistością”.

Kanalia: „Dekalog też zderza się z rzeczywistością a jednak ludzie starają się go stosować w życiu”.

Kanalia spytała również o to, gdzie przebywa najczęściej starosta Piotr Wołowicz, gdy znajduje się na terenie szpitala. Oczywiście, prezesa starosta nie odwiedził ani razu podczas jego prezesowania. Odwiedzał za to często i gęsto oddział chirurgiczny, gdzie z siostrą w czepku pielęgniarskim spożywał kawę. Taka oto była miara zainteresowania starosty kondycją szpitala.

Prezes Hoffmann na koniec spotkania stwierdził, iż: „Decyzja o zamiarze sprzedaży szpitala wyrządziła szpitalowi szkody. Staraliśmy się o dotację z Funduszu Norweskiego. Zrobiliśmy projekt o wartości ponad 1 mln zł. Nasz wkład miał wynosić 15% tej kwoty. I co usłyszeliśmy? Wam nie damy, bo wy jesteście sprzedawani i za 3 miesiące będziemy musieli zabrać wam pieniądze. Tak nam to zaszkodziło!”

Spotkani dobiegło końca i wszyscy rozeszli się z przekonaniem, że muzycy fałszywie stroją instrumenty. A głównych „muzyków” od fałszywych nut na sali obrad zabrakło.