piątek, 2 grudnia 2011

Nikogo nie ma w domu!

Inwestycji w naszej gminie jest mnóstwo. To dobrze, bardzo dobrze, bo ich łakniemy, jak kanie dżdżu. Mama wrażenie, że gdyby w naszą gminę włożyć jeszcze z 50 mln zł., to też by nie zaszkodziło. Wyposzczeni jesteśmy jeżeli chodzi o inwestycje, fakt. Wszystko to fajnie i pięknie, ale niepokoi jedna rzecz. Po każdej zakończonej inwestycji jest jej otwarcie. Ostatnie imprezy tego typu, szumne i mocno nagłaśniane w mediach, okazują się jakąś grą pozorów.

Otwarto z szumem, pompą i zadęciem przedszkole. Pozostawmy opis dzikich obyczajów towarzyszących tej ceremonii na boku. Zadęcie i pompa nieodmiennie towarzysz ą tego typu imprezom. Żywcem jest to wyjęte jakby z Polskiej Kroniki Filmowej z lat 70. czy 80. Mniejsza o to, bo stare przysłowie mówi, że: „czym skorupka za młodu …”.

Chodzi o to, że rzekomo inwestycja jest oddana do użytku, ale nikt jej nie użytkuje. Takim skandalicznym przykładem są mieszkania socjalne, które oddano do użytku – teoretycznie – 7 listopada. Problem polega na tym, że nie wiadomo, komu je oddano! Do dnia dzisiejszego nikt tam nie mieszka. A ludzie potrzebuję mieszkań. Sytuację mamy taką, że 12 lokali mieszkalnych jest niezamieszkanych, ale uroczyste otwarcie już było.

Wieść gminna niesie, że w oddanych do „użytku” lokalach jest ponad 80 usterek! I chyba coś w tym jest, skoro gmina nie zasiedla jakże potrzebnych ubogim ludziom mieszkań, na które niektórzy z nich czekali latami. Szkoda tylko, że robi się ewidentną hucpę rodem z PRL – u, by na chwilę zaistnieć w mass – mediach. To głupie i ośmieszające decydentów. Nie dowiemy się o przyczynach tego stanu rzeczy z rzekomo samorządowej gazety, jaka jest „Przegląd Górowski”. Być może ma to związek z pewną anegdotą, która krąży po mieście. Przytaczam.
„Podobno w godzinach porannych daje się w naszym mieście odczuć pewien drażniący zapach. Podobno dzieje się to w godzinach, gdy prosty lud rozpala w piecach.Chemik stwierdził, iż taki specyficzny zapach wytwarza się na skutek spalania papieru z dużą zawartością farby drukarskiej. Po analizie lud doszedł do wniosku, iż poranna duchota w naszym mieście jest efektem spalania w charakterze podpałki, darmowej tuby propagandowej naszej ukochanej pani burmistrz, gazety o mylącej nazwie „Przegląd Górowski”. Tak przy okazji tę nazwę wielu mieszkańców proponuje zmienić na: „Sława burmistrzowej!”. Podobno identyczny zapaszek towarzyszy procesowi spalania wazeliny”.

Ależ ci ludzie mają pomysły! Faktem jest jednak, że czytać się tego „specyfiku” nie da żadną miarą, nawet po kilku setkach.

Dobrzy i kochający to miasto ludzie poinformowali mnie ponadto, iż niezamieszkałe 12 mieszkań socjalnych oświetlane jest nocami przez 12 latarni, diabli wiedzą po co. Być może latarnie przechodzą próbę generalną przed uroczystym ich otwarciem w niedalekiej przyszłości. Fakt, że to kosztowne, ale lepiej uniknąć kompromitacji.

Można więc rzec, że parcie na wstęgi wyparło zdrowy rozum naszej władzy. Lud natomiast zbajerować się nie dał i śmieje się w głos z tych białoruskich obyczajów. Nawet taki żart chodzi po mieście, że obwodnicę Góry pani burmistrz będzie otwierała w towarzystwie baćki z Mińska. A baćka bardzo mi przypomina naszego drogiego pana starostę. A jak pan starosta zapuści wąsy, to może robić za sobowtóra.

I na koniec zagadka. Proszę powiedzieć ile razy otwierano do dziś nieczynne przedszkole? Podpowiem, że tyle dni, to ja nawet ucztować nie potrafię.