piątek, 9 grudnia 2011

Uwięziony bez podstaw

Wczoraj w Sądzie Rejonowym w Głogowie odbyło się posiedzenie, na którym sąd zadecydował ostatecznie o tym, iż nie wrócę za kraty.


Czuję satysfakcję z decyzji sądu. Ale nie jest ona pełna, bo brakuje mi sprawców tych 70 dni spędzonych w rawickiej celi. Nigdy nie wierzyłem w spiskowe teorie, ale po tym, co mnie spotkało muszę chyba zrewidować swój pogląd. Jak to może być, że sąd popełnia takie omyłki jakby nie znał kodeksu karnego. Chodzi tu o art. 75 §1 i 2:


"§1. Sąd zarządza wykonanie kary, jeżeli skazany w okresie próby popełnił podobne przestępstwo umyślne, za które orzeczono prawomocnie karę pozbawienia wolności. 
§ 2. Sąd może zarządzić wykonanie kary, jeżeli skazany w okresie próby rażąco narusza porządek prawny, w szczególności gdy popełnił inne przestępstwo niż określone w § 1 albo jeżeli uchyla się od uiszczenia grzywny, od dozoru, wykonania nałożonych obowiązków lub orzeczonych środków karnych”.

W moim przypadku, kurator zawodowy, który wnioskował o osadzenie mnie w zakładzie karnym zapisał w uzasadnieniu, że miałem „lekceważący stosunek do kary” oraz „unikałem dozoru kuratora”. Nie potrafił jednak przedstawić najmniejszych nawet dowodów na poparcie tych miałkich zarzutów.

Pomimo tego okazało się, że Sąd Rejonowy w Głogowie w czerwcu postanowił osadzić mnie z w zakładzie karnym. Zwolniono mnie po zażaleniu złożonym do Sądu Okręgowego w Legnicy, który w uzasadnieniu zwolnienia wytknął te uchybienia, które do drobnych nie należą. Wczoraj Sąd Rejonowy w Głogowie – ten sam, który nakazał mnie umieścić w zakładzie karnym – dostrzegł swój błąd. Szkoda tylko, że ten błąd kosztował mnie 70 dni wyrwanych z życiorysu. Rzecz jasna wkrótce zapytam Ministra Sprawiedliwości o kompetencje osób wydających wyrok w czerwcu. Tego nie popuszczę!

Dodam od siebie, że wciąż zastanawiam się, kto stał za tą aferą szytą tak grubymi nićmi. I mniej więcej zaczynam się zgadzać, że za tym stały dwie osoby. Ich nazwiska wymienia się szeptem.