poniedziałek, 12 grudnia 2011

Komisja dla koneserów

30 listopada obradowała moja – i kilku innych radnych – Komisja Spraw Publicznych i Drogownictwa. W obradach gremium uczestniczyli: przewodnicząca komisji – Danuta Rzepiela, członkowie: Jan Bondzior, Piotr First (zastępca Danuty Rzepieli), Władysław Stanisławski, Grzegorz Aleksander Trojanek – członkowie.
Oprócz tego w obradach brali udział: pan starosta Piotr Wołowicz oraz skarbnik powiatu – Wiesław Pospiech. Głównym tematem obrad komisji był projekt budżetu powiatu na rok 2012.

Posiedzenie zgodnie z regulaminem otworzyła przewodnicząca komisji – Danuta Rzepiela. W zaufaniu powiem Państwu, że zawsze z niecierpliwością i drżeniem serca oczekuję na obrady tego ciała Rady Powiatu. Przewodnicząca komisji – Danuta Rzepiela przyciąga moją uwagę swoim nieszablonowym prowadzeniem obrad, pomysłowością, zaskakującymi woltami. Przypomnę tylko, że radna Danuta Rzepiela z Wąsosza stanowi podporę rządzącej koalicji. W kuluarach mówi się nawet, że doradza regularnie panu wicestaroście Pawłowi Niedźwiedziowi, który – podobno – bardzo często kontaktuje się z radną, by przedyskutować najbardziej żywotne i strategiczne decyzje mające zapaść podczas spotkań koalicyjnych. Niektórzy powiadają też, że ze względu na zbliżony poziom intelektu i szerokość horyzontów myślowych sam pan starosta Piotr Wołowicz chętnie odwołuje się do szerokiej, głębokiej i rozległej wiedzy radnej Danuty Rzepieli. Podobno jest ona jednym z intelektualnych filarów rządzącej koalicji. Ba! Mówi się, że nawet jej mózgiem!

Tradycyjnie wszyscy w napięciu oczekiwali pierwszych słów czcigodnej przewodniczącej komisji. Mowa jej jest bowiem tak wysublimowana, iż należy wytężyć wszystkie zmysły. Czasami pięć posiadanych nie wystarcza by zrozumieć finezję mowy przewodniczącej Danuty Rzepieli i należy uruchomić szósty. Tego dnia przewodnicząca trochę zebranych skołowała, ale wszyscy się zorientowali, że był to tylko cwany wybieg oratorski mający zmylić ich czujność. Poniżej przytaczam wierny przykład krasomówczych talentów radnej Danuty Rzepieli (z Wąsosza).

„Witam wszystkich członków komisji spraw, przepraszam, bo się pogubiłam. Witam wszystkich członków komisji i przystępuję do porządku obrad. Zgodnie z uchwałą, dzisiaj mamy na posiedzeniu komisji analizę projektu budżetu powiatowego, powiatu górowskiego na rok 2012, przyjęcie planu pracy komisji na rok 2012 i sprawy różne. Czy są jakieś uwagi? Z budżetem się Państwo zapoznali, chyba nie muszę omawiać więc … . Zapoznaliście się Państwo z budżetem? Mają Państwo jakieś uwagi do budżetu? Jakieś wnioski czy możemy przyjąć posiedzenie takie, jakie jest? Nie widzę żadnych uwag, więc przegłosujmy taki porządek obrad, jaki jest. Kto jest za porządkiem obrad to rękę do góry. Jednogłośnie, wszyscy. Ktoś się wstrzymał? Nie! Przeciw też nie ma. Jeżeli są jakieś uwagi do wprowadzenia zmian w porządku obrad, to prosimy przegłosować. Nie ma. Teraz, jeżeli macie Państwo jakieś uwagi do budżetu, ale nie słyszę, na rok 2012. Proszę, każdy może się wypowie”.

Radny Władysław Stanisławski: „Najpierw niech nam może się zaprezentują, bo tutaj nie wiemy jak to wyszło”.

Przewodnicząca Danuta Rzepiela: „No to pan …, chciałam oddać …, może macie jakieś dodatkowe pytania. Teraz oddaję Panu głos (wskazanie na skarbnika)”.

Skarbnik omówił projekt uchwały budżetowej na rok 2012.

Władysław Stanisławski: „Pani przewodnicząca. Ja myślę, że pan skarbnik osiągnął szczyt umiejętności czy też posiadł szczyt umiejętności omijania budżetu na rok 2012. Zaczął mówić o budżecie na rok 2011 a nie na rok 2012. A my byśmy tak chcieli i oczekiwali, by poznać ten budżet na rok 2012. Usłyszeć chcieliśmy np., że na szkoły jest mniej, na co innego mniej o tyle a tyle. Nie chcę zresztą tak globalnie krytykować, ale budżet jest stagnacyjny. Nie ma w nim dynamiki wzrostu, wzrostu nie ma. Jeżeli 65 mln z tego roku porównamy do 41 mln przewidywanych na rok przyszły, to widać to.

Oczywiście w tych 65 mln zł jest 22 mln z Banku Gospodarstwa Krajowego (pieniądze z tytułu udziału w palnie B częściowego oddłużenie naszego SP ZOZ). To wszyscy wiemy, ale to mimo wszystko, po odjęciu, pokazuje, że ten budżet na rok 2012 jest niższy i chcielibyśmy, by pan skarbnik przybliżył nam ten budżet na 2012, bo patrząc choćby na niektóre szkoły widzę, że różnica w wydatkach na te jednostki jest znacznie niższa w 2012 niż po korekcie budżetu w roku 2011. I to sporo się różni.

Gdyby pan skarbnik zatrzymał się na tych rzeczach byłbym wdzięczny. Inwestycje, to już nie będę mówił, że mogą porazić, ale w tę drugą stronę. Myślę, że powinniśmy trochę zdopingować Zarząd, by zdobywał środki gdzie tylko się da. Oczywiście tam tylko, gdzie jest to możliwe. Ja nigdy nie powiedziałem, że to trzeba robić na siłę. Ale proszę Państwa, mnie posądzano tam o coś i mówiono, że mam umoczone ręce w strażnicy. Mnie to akurat krzywdzi, ale chcę powiedzieć, że nie interesuje mnie, co kto mówi, bo jakoś tak dziwnie ani NIK, ani prokuratura mnie nie ściga. Nie ma za co ścigać z tego co ja wiem. Jeżeli ktoś uważa, że 10 czy 11 milionów na strażnicę przyszło nam samo i nie zdobyliśmy tych środków, że nie trzeba było po nie jeździć, chodzić, prosić, po prostu mocno i rzetelnie się o nie starać, to jest po prostu w błędzie. Po to, by środki na strażnicę dostać jeździliśmy, ja osobiście też.

Być może niepotrzebnie się angażowałem osobiście w to, ale … w pewnym momencie wyleczył mnie pan Robert z tego i powiedziałem, że są do tego ludzie powołani i powinni to robić. Nie mniej jednak te pieniądze zdobyliśmy i muszę Państwu powiedzieć jedną rzecz tutaj oficjalnie, że gdybyśmy wiedzieli – jeszcze raz mówię, nie popieram, nie popieram! – defraudacji czy naciągania lub zapłaty za to, co nie zostało zrobione, jak zrobił pan Dutkowiak. Zresztą, panie starosto, pan się przekona. Pan Dutkowiak zrobił to nie po raz pierwszy, bo na innej inwestycji pan Dutkowiak też sobie pozwolił na przefakturowanie, tyle tylko, że to wówczas uszło mu płazem. I chyba spróbował raz jeszcze, a ta inwestycja była dużo więcej warta. Nie mniej jednak ja nie żałuję tego, że my ściągnęliśmy te pieniądze i pozyskaliśmy je, ale nie odpowiadam za rozliczenie inwestycji i proszę to rozdzielić. To są dwie różne sprawy.

Zostały zdobyte pieniądze na most w Pobielu czy za Pobielem, tj. około 1,5 mln złotych, jednak środki na remont budynku przy ulicy Poznańskiej też były, dwie transze, i też je zdobyliśmy. Chcę Państwu powiedzieć, bo dzisiaj jakoś tak NFZ ustawił się bokiem, że na początku poprzedniej kadencji jeździliśmy z panią starostą do NFZ i pan skarbnik chyba potwierdzi, że w lipcu bądź czerwcu 2007 udało się nam załatwić problem nadwykonań szpitala. Zapłacono wówczas za wszystkie nadwykonania w szpitalu. Pojechaliśmy, przedstawiliśmy i wywalczyliśmy to, co się nam należało. I dlatego chciałby prosić, bo tyle tylko mogę zrobić, by uaktywnić działania w celu pozyskiwania środków z różnych źródeł. Ja nie chcę powiedzieć, że tego się nie robi, ale być może trudno je dostać, bo taka jest sytuacja w kraju, ale chcielibyśmy też coś na ten temat usłyszeć, to może poczulibyśmy się trochę bardziej spokojni. Nie ukrywam, że i my musieliśmy walczyć z Chemeko – System. To się wlecze, to nie jest tylko bolączka obecnego Zarządu. Nie wiem jak długo to będzie trwało.

Myślę, że kiedyś panu Mazulewiczowi mówiłem, że im szybciej wejdziemy w program B, jeżeli byśmy byli jednymi z pierwszych składających wniosek, to urzędnicy – przepraszam, że o nich tak mówię – nie wymyślaliby kolejnych, dodatkowych barier, dokumentów do składania, nie odwlekali w czasie przyznania środków. Byłoby tak, że ci pierwsi, którzy by weszli otrzymaliby dość szybko pieniądze. To by nam też życie ułatwiło i zmniejszyło samą obsługę długu. Ale upierano się.

Ja już nie chcę wracać do początków tamtej kadencji, gdzie mieliśmy pielęgniarki i lekarzy, co tydzień na sali obrad. Nawet w wolne soboty. Ja nie przeczę, że nie mieliśmy obowiązku tego zrobić. Tak, mieliśmy. Dziwnym zbiegiem okoliczności tam wszyscy tam jakoś cicho siedzą, poza jednym wystąpieniem pielęgniarek wszyscy ucichli. Ja się mogę domyślać, jak to funkcjonowało i dlaczego. Ale nigdy nie słyszałem od pana starosty, by pan starosta sobie przypisał, że te pieniądze z planu B były pana zasługą. Plan B był zrealizowany w poprzedniej kadencji i mógł nas objąć zdecydowanie szybciej. Naprawdę. Opór materii był tak ogromny … . A teraz?

A teraz panie starosto powiem w ten sposób: to już od was zależy i od Rady Nadzorczej, czyli właściciela spółki, co z tym Państwo zrobią. Ja mam różne pomysły, i to są moje pomysły. Ja nikogo – broń Boże – nie chcę obrazić, ale wówczas nie wolno nam było podjąć takiej decyzji, że sprzedamy to i kto inny prowadzi służbę zdrowia. Wówczas tych 22 milionów byśmy nie otrzymali i całość zadłużenia runęłaby na powiat. Teraz, kiedy je otrzymaliśmy i jest to spółka można różne warianty rozpatrywać. Nie musi to funkcjonować wyłącznie jako spółka, której jedynym właścicielem jest starostwo. Być może znajdzie się inwestor strategiczny, który wykupi część udziałów a być może możliwy jest inny wariant. Teraz tych możliwości wielu manewrów jest sporo. Chciałbym tylko prosić panie starosto, bo ja jednak wierzę, że dojdziecie do jakiegoś consensusu, żeby nie nakręcić spirali kredytów, by świadczyć usługi jest nieporozumieniem. Będziemy popełniać błędy, które już zrobiliśmy. Dziękuję.”

Radny Grzegorz Aleksander Trojanek: „Patrzę na budżet w tym węższym zakresie ...


C.d.n.