piątek, 16 grudnia 2011

Nieudolność i bezsilność

1 grudnia odbyło się posiedzenie Zarządu Powiatu, który obradował w składzie: Piotr Wołowicz (starosta), Marek Hołtra, Paweł Niedźwiedź (wicestarosta), Piotr First. Ponadto w posiedzeniu uczestniczyli: Przewodniczący Rady Powiatu – Zbigniew Józefiak (na zaproszenie pana starosty), skarbnik – Wiesław Pospiech, sekretarz starostwa – Elżbieta Kwiatkowska. Poniżej dwie interesujące informacje wybrane spośród omawianych.

„Przedstawiona została uchwała w sprawie wynajmu nieruchomości położonej w Górze przy ul. Podwale nr 24.Przedmiotowa nieruchomość, to była siedziba Powiatowego Urzędu Pracy w Górze. Zarząd Powiatu postanawia ogłosić przetarg pisemny nieograniczony na wynajem nieruchomości. Przewodniczący Rady Powiatu zwrócił się z prośbą o wyjaśnienie, na jaki okres wynajmuje się nieruchomość i dlaczego postanawia się wynająć a nie dzierżawić.

Starosta wyjaśnił, iż szczegółowe warunki zostaną określone w ogłoszeniu o przetargu. Skarbnik wyjaśnił, iż zastosowanie formy wynajmu jest korzystniejsze niż dzierżawa, bowiem najem od dzierżawy różni się zakresem uprawnień najemcy, który może tylko używać rzeczy, podczas gdy dzierżawcy przysługuje ponadto prawo pobierania przynoszących przez rzecz pożytków. Do uchwały nie wniesiono uwag”.

Na stronie internetowej starostwa znajdujemy ogłoszenie o przetargu na ten budynek. Ale jest ono jakieś dziwne. Proszę zwrócić uwagę na zwrot: „Wartość szacunkowa netto 335,00 zł”.

Zamieszczone jest tam również ogłoszenie o przetargu na wynajem. Są tam podane kwoty wynajmu za 1 m kwadratowy oraz inne warunki dla potencjalnego najemcy. I jakbyśmy nie liczyli, to w żadnym wypadku nie można było napisać, że„Wartość szacunkowa netto 335 zł”. Budynek ma powierzchnię 366 m kw., którą chce się wynająć za „nie mniej niż 12,52 zł miesięcznie z 1 m kw.”. 

Skąd więc owo 335 zł netto? A z niechlujstwa pospolitego, które za rządów obecnego starosty pana Piotra Wołowicza stało się przodującą ideologią panującą w starostwie. Ale taka ideologia, jaki jej twórca. Proszę przy tym zauważyć, że budynek po PUP stał sobie przez ponad rok nieudolnego rządów tego Zarządu, by dopiero po licznych ponagleniach, monitach, symbolicznych kopach ogłoszony został przetarg na jego wynajem. To też symbol tych żałosnych i szkodliwych dla samorządu powiatowego rządów pana starosty Piotra Wołowicza.

Omawiano też taką oto kwestię.

„Naczelnik Wydziału Oświaty, Kultury, Sportu i Promocji (naczelnik Sławomir Bączewski) złożył wniosek o wyrażenie zgody na utworzenie w PCDNiPP-P w Górze z dniem 1 stycznia 2011r., Pracowni Historii Ziemi Górowskiej, na zatwierdzenie celów i zadań Pracowni, która będzie działać w sferze edukacji, kultury i dziedzictwa narodowego:
-prowadzenie edukacji regionalnej,
-prowadzenie działalności wydawniczej i wystawienniczej,
-gromadzenie i udostępnianie informacji o zabytkach, ich stanie i znaczeniu dla regionu,
-gromadzenie materiałów związanych z historią regionu,
-upowszechnianie wiedzy o ochronie dziedzictwa narodowego,
-prowadzenie internetowej witryny poświęconej historii Ziemi Górowskiej,
-inne działania, które staną się w przyszłości podstawą do utworzenia Muzeum Ziemi Górowskiej
oraz na wyrażenie zgody na zatrudnienie w fazie wstępnej organizacji Pracowni nauczyciela - konsultanta w wymiarze 1/4 etatu. Obsługa Pracowni winna odbywać się w ramach posiadanych środków finansowych. Podjęcie decyzji przełożono na następne posiedzenie Zarządu”.

Proszę zwrócić uwagę na zwrot: „Podjęcie decyzji przełożono na następne posiedzenie Zarządu”. Żeby tylko członkowie Zarządu nie dostali krzywicy kręgosłupa od pochylaniem się nad problemem utworzenia kółka historycznego, którego pomysłodawcą jest pan starosta Piotr Wołowicz. Przypomnę tylko, że 9 grudnia minął rok od tego nieszczęsnego wyboru (od początku byłem przeciw, bo wiedziałem, że będzie z tego nieszczęście) pana Piotra Wołowicza na starostę, który w swoim programie działania nie mówił o kółku historycznym, ale o prawdziwym muzeum. Przypomnę ten fragment sławetnej mowy – trawy z 9 grudnia 2010 roku.

„Są też sprawy, które ciągną się od jakiegoś czasu, nie zostały dokończone a też chcielibyśmy żeby zostały sprecyzowane jeśli chodzi o faktyczne koszty, faktyczny harmonogram realizacji tych spraw, mówię tutaj przede wszystkim o Muzeum, to jest jednostka, która dla pewnej tożsamości Powiatu, mieszkańców tego Powiatu, musi istnieć, ale musimy rozmawiać jak ona ma wyglądać docelowo, żebyśmy nie zapędzili się w jakiś niepotrzebny róg, który później będzie przynosił nam więcej problemów niż korzyści jakie planowaliśmy na początku”. 

Jak wiec Państwo widzicie wówczas nowo wybrany starosta (co za nieszczęście!) nie wspominał nic o swoim autorskim pomyśle „kółka historycznego”, ale prawił banały o „tożsamości” i nie wspomniał, że tożsamość będzie budował w oparciu o tak marny pomysł, ale godny pana starosty, jakim jest tworzenie tego co chce stworzyć, tyle, że sam nie wie biedaczyna, jak to ma w praniu wyglądać. W zasadzie pan starosta podczepił się niby rzep psiego ogona już wówczas, gdy powiedział o pomyśle muzeum: "który później będzie przynosił nam więcej problemów niż korzyści jakie planowaliśmy na początku."  


Jakoś sobie nie przypominam, by pan starosta będąc wiceburmistrzem (tak, mógł nadal trzymać się rąbka spódnicy pani burmistrz i nieźle by na tym wyszedł) uczestniczył w pracach nad koncepcją utworzenia muzeum. Może i był na jakimś spotkaniu, ale na szczęście nie gdakał. Może być też i tak, że gdakał, ale tego nie zakonotowałem w pamięci, bo wówczas nic nie znaczył, na szczęście dla gminy. Będąc wiceburmistrzem pełnił tę funkcję raczej honorowo. Szkoda, że tak nie pozostało. 


W zasadzie, to nasz ukochany pan starosta za wiele nie wie, chociaż starannie ten fakt stara się ukrywać przed publiką, ale jak już zacznie gdakać, to okazuje się, że nie zapowiada to znoszenia zdrowych i świeżych jaj, ale zbuków. Tak więc gdakanie pana starosty pogarsza jego wizerunek, bo niczego odkrywczego i świeżego nie wnosi. Dodam tu jeszcze, że szmal z Wrocławia dzięki znajomościom pana starosty miał płynąć do nas strugą szeroką i nieprzerwaną. A tymczasem szmal płynie na konto pana starosty, który bezprzedmiotowo gdacze ku uciesze publiki. I to za jaką sutą wypłatę!