środa, 22 października 2014

Falstart i wstyd

Jeszcze do niedawna w kluczowych miejscach naszego miasta mogliśmy podziwiać banery wyborcze kandydatów kilku komitetów wyborczych. Szczególnie nasycone wyborczymi banerami było skrzyżowanie ulicy Starogórskiej i Głogowskiej. Zgodnie i w pełnej harmonii wisiały tam banery obecnej szefowej gminy („Sprawdzona gospodyni”), jej niegdyś serdecznej koleżanki a obecnie rywalki do burmistrzowskiego fotela Teresy Frączkiewicz. Zawisła tam również facjata najgorszego w historii odrodzonego powiatu starosty – Wielce Czcigodnej Pomyłki Piotra Wołowicza, z Platformy, rzekomo Obywatelskiej, który ma nadal apetyt na pełnienie funkcji samorządowych. Ów apetyt – niestety! – jest w mojej ocenie nieuzasadniony i szkodliwy dla samorządu.

Banery pojawiły się i nagle znikły. Wyborcy zachodzą w głowę o przyczynę ich zniknięcia. Odpowiedź jest bardzo prosta i znajduje się poniżej.
Szczęki Państwu opadły ze zdziwienia? Mi również! Oto bowiem całkiem spore grono kandydatów do samorządu ośmieszyło się w głupi i banalny sposób. Powiesili swoje banery w miejscu, które nie jest niczyje. Miejsce to ma swojego gospodarza i właściciela. To nie jest „ziemia niczyja”.

Kompromitacja szeregu kandydatów polega na tym, iż w swojej pogoni za władzą, pysze i zadufaniu nie zdali sobie trudu sprawdzenia, czy można się reklamować w tym miejscu. Barierki ochronne, na których zwiesili banery są własnością Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei. I proszę zaważyć, że żaden z kandydatów do pełnienia funkcji samorządowych nie zdał sobie trudu zapytania właściciela barierek o zgodę. A to, że tego trudu, znaku kultury i przyzwoitości, sobie nie zadano, jest faktem, bo banery zniknęły.

Ja jestem jeszcze w stanie zrozumieć Wielce Czcigodną Pomyłkę, czy starostę. Jeszcze do niedawna drogi wojewódzkie znajdowały się pod zarządem Powiatowego Zarządu Dróg, który podlegał starostwu. I znając Wielce Czcigodną Pomyłkę śmiem sądzić, iż fakt oddania tych dróg pod zarząd DSDiK we Wrocławiu, umknął jego uwadze, bo – w mojej ocenie – dość słabo kojarzy on fakty. Pewnie trwał jeszcze w przekonaniu, że ma coś w sprawie dróg wojewódzkich do gadania. Sądzę – chociaż nie jestem pewien na 100% - że teraz już do niego to dotarło.

„Sprawdzonej gospodyni” też nic nie tłumaczy. Jako osoba – w moim przekonaniu – bystrzejsza i znacznie bardziej inteligentna od włodarza powiatu – która tak naprawdę kręci tym platfusowym interesem, wiedzieć powinna, że zawieszanie się na członkach Platformy, rzekomo Obywatelskiej, ich wiedzy (ale jaja!) i niezwykłych „kompetencjach” niczego dobrego nie wróży.


Smutny to prognostyk dla nas wyborców. Ten brak wiedzy, ogłady, kultury jest żałosny również z tego powodu, że kandydaci są spośród nas a wiec nam podobni. Tylko czy na pewno?