wtorek, 14 października 2014

Sesyjna lokomotywa

Dzisiejsza sesja Rady Powiatu, która odbyła się o godz. 8.00 zapowiadała się nudnie. Z porządku obrad sesji wynikało bowiem niezbicie, iż nie ma w nim punktów, które mogą wzbudzić emocje. I tak też się początkowo działo. Wielce Czcigodna Pomyłka – starosta Piotr Wołowicz – relacjonował prace Zarządu w okresie międzysesyjnym. Podkreślił, iż w okresie tym odbyło się aż 7 czy 8 posiedzeń tego ciała. Wielkiego zainteresowania informacja ta nie , wzbudziła, bo od początku tej kadencji (2010 r.) wiadomo było, iż ilość posiedzeń tego gremium nie przełoży się na ich jakość.

Wielce Czcigodna Pomyłka raczyła przekazać informację, iż spodziewany kredyt, o który staramy się od wiosny mamy otrzymać w IV kwartale br. Co prawda Wielce Czcigodna Pomyłka również raczyła podawać już różne daty jego otrzymania (kwiecień, wrzesień), ale kto to liczy i pamięta? Z egoizmu nie będę Państwa męczył wywodami Wielce Czcigodnej Pomyłki, bo szkoda mi czasu na przybliżanie dźwięków, które z siebie wydawał. Platfusowa kakafonia!

Nieco ożywienia wzbudził punkt „Interpelacje i zapytania”. Radny Zbigniew Józefiak zainteresował się zajmowaniem przez Polskie Centrum Zdrowia pomieszczeń w „starej przychodni” (ul. A. Polskiej). Zarząd podjął bowiem uchwałę, na mocy której ponad 130 m kw. zajmowanej tam przez PCZ powierzchni, znalazło usankcjonowanie w postaci uchwały o zawarciu umowy dzierżawy. Jak wyjaśniła Wielce Czcigodna Pomyłka (oby dni górowianie jego w samorządzie były już ostatnimi) wszystko jest w porządku, ale PCZ od listopada rezygnuje z tej dzierżawy. Gdzieś się wynoszą. Tu pomyślałem sobie, że mogą się wynieść do diabła, ale powinni zabrać z sobą Wielce Czcigodną Pomyłkę.

Następnie do głosu zgłosił się po 4 latach milczenia, ale brania za to milczenie diet, „radny” Dariusz Wołowicz. Było to dużym zaskoczeniem dla wszystkich. To, że „garnitur” się poruszył i wydał z siebie dźwięki wprawiło wszystkich w osłupienie. „Radny” Dariusz Wołowicz złożył – no rzecz wprost niesłychana! – interpelację! Przypomniał sobie po 4 latach, że powiat ma drogi powiatowe i że są one w opłakanym stanie. Apelował do starosty, by zając się tym problemem, bo o tym żałosny stanie dróg dowiedział się od mieszkańców gminy Niechlów.

Interpelacją „radnego” Dariusza Wołowicza, który ubiega się o ponownie bycie „radnym” powiatowym z jakiejś dziwnej listy, poczułem się dogłębnie zbudowany. Oto „radny” poznał – na koniec kadencji – problemy użytkowników dróg powiatowych. Wszak powszechnie wiadomo, że „radny” Dariusz Wołowicz, do pracy w Niechlowie dojeżdża linią kolejową relacji Bojanowo – Głogów, którą tak cudownie od zagłady ocaliła nasza ukochana burmistrz Irena Krzyszkiewicz! Parafrazując niezrównanego Brzechwę:

 „Wyborcza” stoi lokomotywa,
Lekka, bo złudna,
Wyborczy pot i oliwa z niej spływa,
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar propagandy z jej brzucha bucha,
Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze platfus węgiel w nią sypie.
Wagony do niej podoczepiali
Wielkie i ciężkie,
Bo chwali się i chwali,
I pełno osłów w każdym wagonie,
Co wciąż chcą pozostać w swym gronie,
Przy żłobie siedzieć i dietę brać,
Jakie to cudne, kurwa mać”

Tak, tak, „wyborcza” lokomotywa ruszyła! Dodać muszę, iż „radny” Dariusz Wołowicz nie poprosił o wyjaśnienia tej sprawy na sesji, ale jako lojalny członek rządzącej drogami powiatowymi koalicji, pokornie poprosił Wielce Czcigodną Pomyłkę o odpowiedź na piśmie.

W ramach „wyborczej lokomotywy” kolejnym mówcą, który zatroskał się stanem dróg na terenie gminy Niechlów był kandydat na wójta w zbliżających się wyborach – radny Marek Zagrobelny. Jego z kolei zaniepokoił fakt, iż na drodze powiatowej 1091D Niechlów – Karów była w ubiegłym roku wyrwa. Napisał w tej sprawie pismo do Wielce Czcigodnej Pomyłki (ależ naiwniak!), w którym informował go o tym fakcie. Wyrwa jest – pomimo pisma – nadal. Aż żal papieru i czasu radnego! Równie dobrze mógł pisać na Berdyczów, jak to niegdyś w Polsce się mawiało.

I pojawił się na sesji ten nieuchwytny duch absurdu, poczucie nierzeczywistości i miejsca wyjętego z czasu teraźniejszego. I już z radości zacierałem rączki, ale – niestety! – o głos poprosił radny Zbigniew Józefiak. Skończył się teatr, wyborcza lokomotywa wyparowała w niebyt. Zaczęło się sesyjne życie nieudawane.

Radny Zbigniew Józefiak zainteresował się losami dawnej straży pożarnej (ul Kościuszki), o której komunalizację miał wystąpić Zarząd Powiatu, na czele którego to stoi Wielce Czcigodna Pomyłka. Zbigniew Józefiak pytał o los internatu przy ul. Kościuszki, który wystawiony został na przetarg. Nieobcy był mu również los opustoszałego budynku po Powiatowym Zarządzie Dróg (ul. A. Polskiej).

W związku z przyjmowanym przez Radę Powiatu programem współpracy z organizacjami pozarządowymi radny Zbigniew Józefiak trafnie zauważył, że jest to program mocno fikcyjny, gdyż powiat nie ma środków finansowych na pomoc organizacjom pozarządowym.

W tym miejscu sobie pomyślałem, że w tej sytuacji, w ramach oszczędności, można by pomyśleć o likwidacji pełnego etatu osoby zajmującej się współpracą z organizacjami pozarządowymi, co przyczyniłoby się do oszczędności. Wkrótce jednak zdałem sobie sprawę, że to nie jest takie łatwe. Pracownica owa jest bowiem małżonką radnego powiatowego Piotra Iskry, który również stara się o ponowny wybór do Rady Powiatu z komitetu wyborczego „Razem dla Powiatu” (nie jestem pewien nazwy) lub „Razem od Powiatu”, co w świetle dotychczasowych „osiągnięć” znajdujących się tam obecnych radnych jest bliższe – w moim odczuciu – rzeczywistości. Tak że polecam Państwu nazwisko Piotra Iskry łaskawej pamięci przy wyborach. Bycie radnym to majtki dla niego stanowczo za duże! Ot, takie pantalony! Piotr Pantalejmon jak żywy!

Swoją opowieść o rzeczywistości, o tym co boli, bo niezrobione i leży ugorem (i leżało będzie jak ci co są będą nadal!), kontynuował radny Zbigniew Józefiak. Omawiając zmianę regulaminu organizacyjnego starostwa przypomniał, iż już na początku kończącej się kadencji, proponował rozwiązanie, które na koniec kadencji się przyjmuje. „Zabiegałem o ten kształt organizacyjny i cieszę się, że dzisiaj go przyjmujemy”- stwierdził radny Zbigniew Józefiak.

Radny Zbigniew Józefiak odniósł się także do uchwały o stawkach za dzierżawę gruntów należących do powiatu lub Skarbu Państwa będących we władaniu powiatu. Przypomniał, iż proponował, by wysokość stawki dzierżawy była malejąca w przypadku, gdy dzierżawca chce na takich gruntach prowadzić działalność gospodarczą. Chodzi o to, by stawka dzierżawy malała a nie wzrastała, co sprzyjać ma rozwojowi przedsiębiorczości. Radny przypomniał również, że podczas posiedzenia komisji gospodarki postulował, by zlikwidować kategorię „grunty pod kioski”. „Jakie my mamy kioski?” – pytał retorycznie.

Tu w słowo wciął się radnemu Zbigniewowi Józefiakowi przewodniczący Edward Szendryk, który z nostalgią wspominał czasy, gdy kiosków było w bród i wyraził nadzieję, że może jeszcze powstaną. Do problemu powrócimy.

Radnym „drogowym” Zbigniew Józefiak przytoczył cyfry ze sprawozdania z wykonania budżetu za I półrocze 2014 r. W ciągu 6 miesięcy br. wydatki na wynagrodzenia osób zajmujących się drogami powiatowymi wyniosły 80% planowanych wydatków na cały 2014 r. Natomiast wydatki na remonty dróg za I półrocze wyniosły 40%.

W słowa radnego Zbigniewa Józefiaka ponownie wciął się przewodniczący Rady Powiatu. Stwierdził on, że: „Takie proporcje go cieszą”. Zbaraniałem zupełnie i wraz ze mną jeszcze 5 kumatych radnych, bo więcej ich w tym gronie nie naliczysz.

Tak sobie pomyślałem, że z całą pewnością taki rolnik np. wcale by się nie cieszył, gdyby świnia zeżarła mu 80% przeznaczonej na tucz paszy a przyrost masy mięsnej wyniósł tylko 40% w stosunku do skonsumowanej przez wieprza masy pokarmowej. Ale widocznie w PSL – u do którego należy szanowny przewodniczący Edward Szendryk panują inne prawa ekonomiczne. Miejmy tylko nadzieję, że ten PSL, który reprezentuje pan przewodniczący do władzy nie dojdzie. W innym przypadku – kartki na mięso murowane!

C.d.n.