wtorek, 4 marca 2014

Plotkarze


Podczas posiedzenie komisji Rewizyjnej Rady Powiatu radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki, przekazał członkom komisji mrożąca w żyłach krew na temat powstania na terenie placu przy cukrowni zakładu segregacji węgla. Na dowód wielkiego zagrożenia, jakie taka działalność może przynieść środowisku i zdrowiu mieszkańców naszego miasta, radny ów wskazał film umieszczony na You Tube. Przyznać trzeba, że prezentacja ta zjeżyła wszystkim włosy na głowie. „Skandal”, „katastrofa”, „nie do pomyślenia”, „horror” – grzmiał rzadko przejmujący sie dobrem ogółu radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki. Bardzo się radny naidyczył. Czerwony zrobił się na buźce jakby był po tygodniowym spożyciu. Emocje radnego udzieliły się nieomal wszystkim członkom komisji.

Usiłowano sprawę wyjaśnić z marszu. Przewodniczący komisji – Piotr Iskra poprosił o przybycie na posiedzenie Komisji Rewizyjnej naczelnika wydziału budownictwa, architektury i ochrony środowiska Pawła Niewrzała. Naczelnik przybył na posiedzenie komisji i indagowany w sprawie sortowni węgla miał do powiedzenia jedynie tyle, iż rzecz cała jest mu nieznana a do wydziału, którym kieruje nie wpłynęło żadne pismo od firmy. Dodał również, że dzisiaj do starostwa przyszło jakieś pismo z firmy BM Kobylin, które prowadzi działalność gospodarczą w Zdunach, ale jego treść mu jest nieznana gdyż nie otrzymał jeszcze poczty z sekretariatu.

Członkowie komisji wysłuchali wyjaśnień naczelnika i podziękowali mu za informację. W tej sytuacji postanowili zwrócić się z pismem do wydziału ochrony środowiska Urzędu Miasta i Gminy w Górze z prośbą o wyjaśnienia w powyższej sprawie.

Nie czekając na wynik korespondencji w tej sprawie, w poniedziałek sprawdziłem osobiście jak rzeczywiście sprawy się mają. Udałem się do źródeł wiedzy.

W wydziale budownictwa starostwa poinformowano mnie, że nikt na oczy nie widział żadnego pisma z firmy BM Kobylin. Tego dnia nie zastałem naczelnika Pawła Niewrzała w starostwie, który miał wolne a więc nie udało się ustalić czego dotyczyła korespondencja z piątku.

Kolejne kroki skierowałem do wydziału ochrony środowiska w UMiG. Miłe panie poszperały w papierach i stwierdziły, że nie są w posiadaniu jakiejkolwiek korespondencji z firmą BM Kobylin.

Pokonałem kręte schody nie wieżę, gdzie urzęduje inspektor ds. planowania przestrzennego. Inspektor Jerzy Przykota poinformował mnie, iż firmę zna. Oznajmił, że trzy tygodnie temu złożyła ona do niego wniosek o wyrażenie zgody na składowanie 4 tys. ton węgla na placu przy cukrowni. Wniosek rozpatrzony został pozytywnie, gdyż nie ma prawnych przesłanek do jego odrzucenia. Firma w swojej działalności gospodarczej ma wpisany obrót węglem a nasz miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu również tego nie zakazuje. Do wczoraj zgody firma od inspektora Jerzego Przykoty nie odebrała.

Jak podkreślił inspektor Jerzy Przykota jest zgoda na składowanie węgla, ale na nic więcej. Sortowanie wymaga odrębnej decyzji a tej sprawy nikt nie rozpatrywał, bo taki wniosek ze strony BM Kobylin nie wpłynął.

Dzisiaj odwiedziłem naczelnika wydziału budownictwa, architektury i ochrony środowiska starostwie. Dowiedziałem się, że pismo, które wpłynęło w piątek (28 lutego), dotyczy wniosku BM Kobylin za „zbieranie złomu”. Tak fachowo się nazywa skup i sprzedaż złomu. W tym przypadku również można oczekiwać pozytywnej dla firmy odpowiedzi, gdyż w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego na tym terenie można prowadzić tego typu działalność.

Taki jest stan faktyczny w sprawie rzekomo powstającej segregowani węgla na placu buraczanym przy cukrowni.

Toteż z wielki zdziwieniem czytałem dzisiaj rozliczne posty na ten temat rozsiane na blogach podejrzanej konduity. To co się tam wypisuje to czysta fantazja nie podparta żadnymi sprawdzonymi informacjami. Żaden z autorów nie zadał sobie najmniejszego trudu, by poddać weryfikacji rzekome „fakty”. W tej rażącej nierzetelności na łeb i szyję niechlubny rekord pobił bohaterski, bo anonimowy, właściciel „Górowskiej polityki”, który stwierdził, że wie o tym, że burmistrz wydała zgodę na funkcjonowanie sortowni węgla. Jakiś uprzedzony jest do naszej burmistrz ów anonimowy bohater.

Grający rolę „redaktora” Adrian Grochowiak również dał popis niekompetencji całkowitej amatorszczyzny w ej sprawie. W pogoni za tanią sensacją opublikował nie tylko film, ale również tyleż sążnisty jak i głupi artykulik, w którym wykazał swoja wielka nienawiść do poprawnej polszczyzny. Jeżeli szło mu o wzbudzenie paniki to cel osiągnął. Jeżeli chodziło mu o obnażenie niedostatków własnego warsztatu dziennikarskiego to również cel osiągnął. Okazuje się, że Adrian Grochowiak nie w dziennikarskich szatach książęcych chadza, ale w przaśnym jutowym worku po ziemniakach.

Nad Wytrwałym nie będę się pochylał, bo prędzej kamień nauczysz mówić niż Wytrwałego pisać.

Taki jest stan rzetelności naszych „pisatieli” produkujących się w Internecie na lokalne tematy. Coś sobie ubzdurają, wymyślą i karmą Czytelników bzdurą. Jeszcze robienie Państwa w konia radość im daje niewysłowioną. Bolszewizm upadł, ale bolszewiccy inżynierowie dusz wiecznie żywi.

A praprzyczyną siejącą ferment na en temat – przypominam – był radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki, który rozsiewał nieprawdziwe informacje. Jemu trzeba jednak wybaczyć, bo on jest:
1. Z koalicji rządzącej tak znakomicie powiatem.
2. Z Platformy, rzekomo Obywatelskiej.
Punkt 2 wszystko tłumaczy biorąc pod uwagę fakt, że górowska platforma, to wredna mutacja „SamejBronki”. Pod każdym względem.