środa, 12 listopada 2014

Urzędowy analfabetyzm

Podczas radiowej dyskusji kandydatów na burmistrza Góry, która odbyła się w radiu „elka” Zbigniew Józefiak wskazał na błędy dotyczące procesu inwestycyjnego, które miały miejsce przy przebudowie basenu. Warto przypomnieć, iż basen – pomimo licznych zapewnień szefowej gminy – nie został zrealizowany w żadnym z dwóch zapowiadanych w mediach terminach.

Kandydat na burmistrza Zbigniew Józefiak, wywodzący się ze środowiska „Unii Górowian” napomknął podczas dyskusji o nieprawidłowościach towarzyszących tej inwestycji już przy jej projektowaniu. Poniżej mają Państwo 6 stronę z dokumentacji technicznej przebudowy basenu. Czerwoną linią zaznaczyłem początek interesujących nas założeń projektowych. Raz jeszcze przypomnę, iż dokumentacja ta dotyczy górowskiego basenu.



Poczytali sobie Państwo? No i proszę. Początek tego dokumentu odnosi się do naszego basenu. Znajdziemy tam nazwę ulicy (Mickiewicza), prawidłowe parametry budynku, ale jak mówi przysłowie: „Czym głębiej w las, tym ciemniej.”

Okazuje się więc, że parter budynku przy basenie ma mieć „salę kinowa dużą i małą”, oficynę a wejście do niego ma się znajdować od ulicy Ignacego Mościckiego. Są i inne ciekawostki: „fasady szklane”, „granit okresy i tynki stiukowe”. W dużej sali kinowej – jak czytamy w „Projekcie przebudowy …” – przewidywany jest „nowy profil posadzki”, „wprowadzenie balkonu”, „projektuje się specjalne wykładziny i wygłuszania ścian i sufitów z wełny drzewnej łączonej magnezytem.”

Tak! Taką niespodziankę szykowała nam nasza władza! Dwie sale kinowe! W swojej architektoniczne formie nawiązywać miały one do: „kliszy filmowej” i pełnić funkcję: „foyer Sali kinowo – koncertowej.” Jaki cud! Jaka perełka architektury nam się szykowała! Niestety, szlag trafił bombki.

Nie ma małej sali kinowej, dużej też nie, a o foyer zapomnij. Proces sądowy nas czeka. Proces murowany a basen nie wymurowany. Ot, proza życia. Jedynie zapisana w projekcie „winda” się przyda, bo w legnickim sądzie gospodarczym często nie działa. A tak władza jadąc na proces windę zabierze z sobą – projektowaną oczywiście – i już po schodach sądowych łazić nie będzie musiała.

Pożartowaliśmy sobie, pożartowali, ale raczej nam do śmiechu być nie powinno. Oto bowiem jest wymowny, nadto wymowny, dowód na pełne niechlujstwo odpowiedzialnych urzędników w naszej gminie.

Prawda wygląda tak: zapłacono za bubel, który jest kompilacją z jakiejś innej inwestycji. Ot, to coś zmieniono, to coś dodano, tam ujęto. Tak wygląda rzecz od strony projektanta. Nabywca projektu przebudowy, czyli gmina dała dupy na całego (nie będę okrutny i tak to delikatnie określę). Jasno widać, że nikt w gminie z projektem się nie zapoznał, nikt go od „deski do deski” nie przeczytał. Gdyby przeczytał, to takiej wpadki by nie było. To jeżeli taką staranność prezentuje się przy inwestycji za 3,5 mln zł, to ja bardzo dziękuję. Z takiego pociągu skazanego na wykolejenie, to ja wysiadam. Nawet w pełnym biegu.


Ale co ja tu utyskuję? Wszak ze wszystkich sprzymierzonych z obecną władzą środków masowego przekazu słyszymy, iż jest cudnie, pięknie i już niedługo gmina Góra zmieni swa nazwę na „El Dorado”.I będzie pięknie! A filmy o tym cudzie puszczane będą w dużej sali kinowej w budynku basenowym przy ulicy Ignacego Mościckiego w Górze rzecz jasna.