poniedziałek, 24 listopada 2014

Okruchy z przyszłości

Podobno, ze względu na szczęśliwą lokalizację wybiegu dla psów i suczek, który za 20 tysięcy złotych zbudowano na Os. Kazimierza Wielkiego, będzie trzeba zmieniać plan zagospodarowania przestrzennego. Na poniższej mapce widzą Państwo (zaznaczone kolorem) wybieg, który tak ambitnie, z fantazją i pogardą dla pieniędzy podatników wybudowano. Na tejże mapce widzą Państwo też wyraźnie, że znajduje się on na środku projektowanej gminnej drogi. Z tego co się dowiaduję psy wyją z radości, a kierowcy projektowanej drogi wprost szczają ze szczęścia. 

Nie zna granic fantazji i głupoty urzędniczy umysł w tutjeszym urzędzie. Chwała głupocie! 


Ponownie wypływa sprawa sortownii węgla - bądź zamiennie według tutejszego urzędu - łuszczenia kukurydzy, bobu, grochu, słonecznika, fasoli i ziarn gorczycy. Podobno współczesna technologia żywieniowa, że z węgla który przytarga tu BM Kobylin (podobno z Rosji), można wytwarzać dosłownie wszystko. Podobno w planie jest kruszenie brył węgla i nadawanie produktowi takiej konsystencji by przypominał wszystko co w Platformie, rzekomo Obywatelskiej, najlepsze: chuj, dupa i kamieni kupa. 

Górowianie nie mają co obawiać się pyłu węglowego, albowiem sprowadzony z Rosji węgiel ma w sobie tyle samo treści i zawartości, co program wyborczy Platfusów. "Pyłowej" rewolucji nie będzie, ale zdurniejemy wszyscy. 

Podobno pani burmistrz Irena Krzyszkiewicz, która poniosła tak sromotną porażkę w I turze wyborów samorządowych (utraciła sympatię około 18 % swoich dotychczasowych wyborców w stosunku do roku 2010) bardzo się tym faktem gryzie. Podobno widziano dwa nagdryzione kciuki pani burmistrz, czybek pantofla, klamkę wejścia do gabinetu oraz krwawe ślady na biurku, które z bólu jęczało podobno do rana. Wierzymy niemniej, iż pani burmistrz drugą rundę wygra, będzie rządziła długo i szczęśliwie, a pył węglowy będzie obmywała od czerwca w wybudowanym w końcu basenie. 

Senior wśród radnych i seniorka wśród burmistrzów, czyli Uniwersytet Trzeciego Wieku

Jako sympatyk pani burmistrz chciałbym zauważyć, iż stres wyborczy powoduje, że zaczyna upodobniać się do otoczenia. Dzisiaj rano pomyliłem panią burmistrz z lewem, który stoi pod urzędem. Prosiłbym panią burmistrz by zadbała o grzywkę i resztę uczesania oraz stosowania mniej pudru, który spadając w wilgotne poranki czyni pewne zamieszanie na parkingu, gdyż ludziom pasy się mieszają.

Wielki sukces Platfusów, rzekomo Obywatelskich, staje się powodem ich zgryzoty. Mają sześć miejsc w radzie powiatu ("Bananowy Uśmiech" zaklinał się, że będzie ich osiem, ale nie wyszło), a Wielce Czciogodna Pomyłka (Piotr Wołowicz) oczekuje posady. Wszak powszechnie wiadomo, że zrodzony on jest do pracy na samorządowym, gdzie robota lżejsza jest od snu, a rozkoszna jak poranne sikanie. Sytuacja w radzie powiatu wygląda tak, że głupsi (Platorma, rzekom Obywatelska) ma 6 mandatów, Partia Chlewa i Koryta (PSL) - 2, jeden (znany mi) pajac wykonuje jakieś dziwne szpagaty, 4 ludzi z PiSu Wielce Czcigodnej Pomyłki Wołowicza nie poprze, Wąsosz (1 głos) utopi, górowska SLD prędzej odwoła Millera niż poprze PO. Można się spodziewać, iż Platformę, rzekomo Obywatelską, poprze radna powiatowa Teresa Frączkiewicz, ale pod warunkiem, że dzień wcześniej będzie na ich stypie. Wynik jest taki, że wkrótce poznamy, kto kurwa kto samorządowiec, a kto szmata i człowiek. Rachunek jest prosty. Bladzie poprą PO, radni uczciw nie pozwolą by platformerscy nieudacznicy psuli powiat.  



Podobno widziano radnego Marka "Bananowego Uśmiecha" Biernackiego, który triumfował swoje wejście do rady powiatu. Co prawda uzyskał o połowę mniej głosów niż 4 lata temu, ale jego dziecinna twarzyczka, już nie jest tak dziecinna i raczej stała się obleśna. Dziewczyny już tak nie szczają za nim jak kiedyś, a coraz szerzej mówi się o jego impotencji (oczywiście intelektualnej). 



Z najgłębszym żalem i ubolewaniem muszę Państwa poinformować, iż Iskra nam zgasła. Mowa tu o wykoślawionym Piotrze, który nadawał się tak na radnego powiatowego, jak jego małżonka na pracownika starostwa. Ten sam poziom kompromitacji. 

Odszedł od nas, ku mojej radości, przewodniczący Edward Szendryk. Chodzą słuchy, iż w najbliższych dniach zamierza poddać się proceswoi hibernacji, gdyż jak twierdzi, dopiero za milion lat poznają się na jego talentach. Wymacać mają go Amerykanie. 

Zżarły mnie ambicje
Z łzami w oczach i niebywałym smutkiem żegnamy też Marka Hołtrę o wyglądzie drobnego przedsiębiorcy pogrzebowego w stanie upadłości. Ten były wybitny radny zasługuje na pamięć o nim, raz na 50 lat. 

Z rozsadzającym klatkę piersiową bólem przyjąłem do wiadomości fakt, iż marynarka i spodnie, które dotąd zasiadały w Radzie Powiatu, przy których widniał napis Dariusz Wołowicz, już nie będą obecne na sali obrad. Podobna pani sprzątająca salę obrad, stwierdziła, że był to czas ostatni, bo w garniturze było więcej moli niż materiału. 

Przeliczyłem się jeżeli chodzi o panią Danutę Piwowarską-Berus. Liczyłem na to, że droga pani dyrektor górowskiego Domu Kultury (bez kultury!) dostanie się do Rady Powiatu. Pozwoliłoby to na mniejsze zaangażowanie pani Piwowarskiej w walkę z kulturą, bo część czasu poświęcałaby na bezrozumnym uczestnictwem w obradach rady. Tak bardzo liczyłem, że wraz z panią dyrektror Piwowarską-Berus na sali obrad pojawi się pożerający bezlitośnie prąd aniołek, który obecnie stoi na parapecie w jej gabinecie. Dom Kultury mógłby zaoszczędzić, możnaby razem wynająć instruktora, ale zawiść ludzka jest przeogromna, a podłość niezmierzona. 



Podobno jeszcze w tym tygodniu Irena Krzyszkiewicz otworzy fabrykę wyrobów metalowych wybudowaną przez Grupę Pieprzyk. Podobno pani burmistrz osobiście zespawa pierwszą konstrukcję stalową, na którą składały się będą: taśmociąg do transportu węgla (czyt. kukrydzy), hala kręgielni, dach nad obiecanym krytym basenem oraz kaplicę pod. wezwaniem Trójcy Platormerskiej - Oszust, Kurwa i Kanciarz. 

Czyż już nie widać, że będzie się nam lepiej żyło?