wtorek, 14 czerwca 2011

Schemat sesyjny

Zbliża się sesja Rady Powiatu. Materiały do radnych rozesłane, to i można mieć nadzieję, że i przeczytane zostaną. W tej sytuacji merytoryczna dyskusja nie jest wykluczona, chociaż tak prawdopodobna, jak zwycięstwo żółwia z Galapagos w sprincie na 100 metrów. Ale pomarzyć fajną rzeczą jest.

A w programie sesji odnajdujemy 17 punktów, nad którymi radni będą debatowali, albo znaczna ich część uważała w swoim mniemaniu, iż w tej debacie bierze udział. Ale pomarzyć, to fajna rzecz.

Po otwarciu obrad (punkt 1)przyjęty zostanie w punkcie 2 porządek obrad. Dzisiaj nie wiadomo kto z radnym z czym wyskoczy. Najczęściej porządek jest uzupełniany, gdy Zarządowi przypomni się, że na gwałt trzeba to i owo uchwalić. Radni sami z siebie zmian nie proponują, bo po co przedłużać sesję? Dieta wszak jest identyczna za posiedzenie czterogodzinne i o połowę krótsze. Niektórzy radni już przebąkują podczas przerw o podwyżce diet. Ale pomarzyć, to dobra rzecz.

W punkcie 3 nastąpi przyjęcie protokołu z ostatnie sesji. Dotychczas szło to harmonijnie, bo nikt do protokołu zastrzeżeń nie zgłaszał. Ongiś było tak, że protokół leżał w biurze Rady i czekał aż wizytę zapoznawczą złożą mu radni. Nie ukrywajmy jednak prawdy. Protokół zawsze odczuwał dotkliwą samotność. Głosowano jego przyjęcie bez czytania. Patrzcie Państwo, jak silna była wiara naszych radnych w dobrą wolę administracji samorządowej.

Atoli podczas ostatniej sesji radny Edward Szendryk złożył protest przeciwko złożonej przez niego słownej interpelacji dotyczącej szalejących nocą po ulicy Wrocławskiej ciężarówek. Radny wyraźnie twierdził, iż zgłoszona przez niego interpelacja miała mocno odmienne brzmienie od tego co zostało zanotowane. Popłoch na sali wśród radnych powstał z tej okazji, bo im się kolega radny wychylił i złamał uświęcona tradycję zapomnienia po sesji o tym, co się na niej mówiło.

W punkcie 4 starosta będzie zdawał relację z tego, nad czym w okresie międzysesyjnym swoje mięśnie i umysły wysilał Zarząd. Zazwyczaj nie ma tam nic ciekawego – dofinansowania, zgody na zwolnienie z opłat, ulgi. Wielkich działań nie widać, bo Zarząd nastawiony jest niezwykle pozytywnie do dorobku poprzedników i kultywuje „ponizm”, jako metodę trwania w okopach św. Trójcy. Tak, że w tym punkcie nic interesującego nie będzie.
Chyba, że któryś z radnych opozycyjnych zacznie pilić i domagać się wyjaśnień.

Następnie będą interpelacje. I w tym punkcie mogą być niespodzianki, czyli śmiesznie. Ostatnio tak było. Oto członek Zarządu – Piotr First złożył interpelację o takiej treści:

Mam zapytanie do Pana Dyrektora PZD jak państwo wiecie w marcu br. została opracowana mapka - harmonogram prac remontowych dróg powiatowych, od miesiąca nie widziałem w Gminie Wąsosz pracowników PZD, harmonogram przewiduje, że wszelkie prace remontowe na drogach powiatowych powinny zakończyć się do 15 lipca, nawierzchnie nie są naprawiane mówię o Gminie Wąsosz, trawy sięgają metra wysokości, krzaki wyrastają już na powierzchnie drogi, chciałbym prosić Pana Dyrektora o odpowiedź”.

No i na sali zrobiło się wesoło. Oto bowiem członek Zarządu Powiatu składa interpelcję w sprawie, w której sam powinien być najlepiej zorientowany! Wszak to Zarząd Powiatu rozlicza podległych Starostwu dyrektorów. To Zarząd przyjął harmonogram „napraw cząstkowych” nawierzchni dróg, bo o remontach nawierzchni przy 1,2 mln zł środków, to pomarzyć sobie można. A pomarzyć, to fajna rzecz jest.

Członek Zarządu Piotr First sam sobie, i swojemu Zarządowi, walnął samobója, co się zowie. Widać, że ma pełne kwalifikacje do brania diety w wysokości 1280 zł miesięcznie (nieopodatkowane).

W punkcie 6 radni będą podejmowali uchwałę w sprawie przyjęcia sprawozdań finansowych i i sprawozdania z wykonania budżetu za rok 2010. A w kolejnym punkcie udzielą lub nie udzielą absolutorium Zarządowi z wykonania tegoż budżetu. Zapewniam Państwa, że udzielą.

W kolejnych punktach obrad znajda się sprawy zmian w budżecie powiatu górowskiego na rok 2011, sprawy związane z określeniem zadań, na które zostaną w tym roku przeznaczone bardzo skromne środki z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Tu dobra wiadomość, bo znalazły się pieniądze na dofinansowanie likwidacji barier architektonicznych w kwocie 75.110 zł. W poprzedniej uchwale nie było na to ani złotówki.

W punkcie 12 znajdują się odpowiedzi na interpelacje i zapytania. Tu też bywa śmiesznie. Podczas ostatnie sesji radny Hołtra, przedstawiciel 2 osobowej frakcji „kartoflarzy” w Radzie Powiatu wciskał radnemu Janowi Kalinowskiemu krochmal ziemniaczany. Twierdził nieelegancko mijając się z prawdą, że Jan Kalinowski niegdyś był zwolennikiem 5 osobowego Zarządu Powiatu. I otrzymał taką oto odpowiedź od radnego Kalinowskiego:

Jako, że dzisiaj nikt nikogo nie rozumie, to ja też chciałbym się wpasować w tą historię i muszę powiedzieć że nie rozumiem Radnego Hołtry, który zadał mi jakieś dziwne pytanie. Panie Radny, w ubiegłą kadencję Pan, który był w opozycji, głosował za zmianą liczby członków Zarządu, za zmniejszeniem liczby. Dziś głosuje Pan za utrzymaniem tej liczby, więc co się zmieniło? Niech Pan powie kiedy ja głosowałem za 5 członkami? Chyba nie myśli Pan o tej sytuacji kiedy zmienił się Starosta, kiedy były różne historie, myśmy uzupełniali tylko skład członków zarządu a nie głosowaliśmy za tym składem. Gdybyśmy głosowali, gdybyśmy mieli czas, przypominam Panu, bo Pan ma pamięć bardzo krótką, że jednego członka Zarządu wybraliśmy za pierwszym razem, i gdyby tak było mielibyśmy podobną sytuację. Panie Hołtra Pan nie był w Zarządzie, kiedy Pan głosował nad tą zmianą a dziś jest Pan za tym jak ja to mam rozumieć?
Radny Marek Hołtra: dzisiaj jestem za zmniejszeniem członków zarządu do liczby 4 i to chciałbym wyraźnie powiedzieć”.

A tajemnica tkwi w tym, że to właśnie radny Hołtra padłby ofiarą redukcji ilości członków Zarządu i straciłby honor wyceniony na 1280 zł (nieopodatkowane). Trzy lata wcześniej tenże radny Hołtra walczył o zmniejszenie ilości członków Zarządu, bo sądził, że to rozwali rządzącą wówczas koalicję i utoruje mu drogę do władzy. Marzenia legły wówczas w gruzach. A dzisiaj reformatorski zapał wygasł, gdy znalazło się przy przysłowiowym „korytku”. I jeszcze się bezczelnie wmawia gościowi, któremu nie dorosło się do pięt, że głosował on za 5 członkami Zarządu. Typowa hucpa w stylu sekty „kartoflarzy”.

A jak będzie podczas sesji 27 czerwca? Czas pokaże, ale schemat jest zawsze ten sam: milczenie owiec – odzywki baranów – i garść radnych wiedzących o co chodzi w samorządzie. Bo na pewno nie o 1280 zł (niepodatkowane) lub dietę 670 (niepodatkowane) plus 150 zł za przewodniczenie komicji.