środa, 29 czerwca 2011

Czy jest na sali psychiatra?

Podczas sesji Rady Powiatu swoje „pięć minut” miał prezes – spadochroniarz szpitala – Piotr Rykowski. Przypomnę tylko, iż z woli platformersów ów prezes z kapelusza stanął na czele naszej szpitalnej spółki Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej sp. z o.o. w Górze, która od 12 lipca zastąpi w świadczeniu usług medycznych szpital.

Był to drugi występ prezesa na sesji. Poprzednie wystąpienie nikogo na kolana nie powaliło, bo i też platformerski prezes – spadochroniarz w swojej mowie nie dał powodu do rozważań nad treścią swojej wypowiedzi. Wszak nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie analizował mów miałkich, pozbawionych jakiejkolwiek myśli i wypowiadanych w nieznanym publice celu. W przypadku bowiem wszelkich prezesów – spadochroniarzy obowiązuje niepisana zasada, iż nikogo pozytywnie nie zaskakują. Nie mają czym.

Atoli podczas sesji 27 czerwca prezes – spadochroniarz z platformerskiego nadania zaskoczył wszystkich.

Jeżeli Państwo sądzicie, iż prezes – spadochroniarz z woli PO mówił o przyszłości spółki, to tkwią Państwo w błędzie. Nominat naszej górowskiej PO – i starosty Piotra Wołowicza osobiście – powalił wszystkich na kolana bredząc nieprzytomnie.

Wystąpienie wybrańca platformy poświęcone zostało nie sytuacji spółki, ale poszukiwaniu winnych utraty kontraktu na pogotowie. Platformerski prezes nie raczył przeanalizować problemu druzgocącej różnicy punktowej na korzyść Nowego Szpitala. Radni nie usłyszeli niczego na temat popełnionych przez nas błędów w ofercie do NFZ. Nikt nadal nie zna treści naszej oferty a więc i prawdziwych przyczyn poniesionej porażki. Przypomnę tylko, że Nasz Szpital za swoją ofertę otrzymał od komisji w NFZ 158,000 punktów a my – 121,723 punkty Różnica wyniosła więc 36,277 punktów.

Istotne jest to, że również nasz drogi Zarząd Powiatu nie spieszy się, by radnym i Państwu to zagadnienie wyjaśnić. Najwyraźniej wiedza ta Zarządowi Powiatu do niczego potrzebna nie jest, radni jej nie łakną a publika na nią nie zasługuje, bo do wyborów samorządowych jeszcze jest 3,5 roku.

Prezes – spadochroniarz zrzucony do spółki z rekomendacji PO zajął czas radnych całkowicie czymś odmiennym. Swoje wystąpienie poświęcił działaniom zmierzającym do zaangażowania w sprawę utraty przez nas kontraktu wymiaru sprawiedliwości.

Poniżej mają Państwo wiernie odtworzone wystąpienie pupila górowskiej platformy podczas sesji (osoby o słabych nerwach proszone są o zażycie nervosolu).

Rozszerzeniem tego zagadnienia jest kwestia związana ze złożeniem do prokuratury we Wrocławiu, dla Wrocławia Krzyki – Zachód, zawiadomienia o popełnieniu, podejrzeniu popełnienia, przestępstwa. Jeżeli można, to ja szybciutko odczytam jeden akapit.

Pokrzywdzony: Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej w Górze, sp. z o.o. przy ul. Hirszfelda.
Zastępstwo procesowe przez adwokata Bartłomieja Kuchtę, Kancelaria Prawna we Wrocławiu, ul. Sądowa 4.

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Działając w imieniu NZOZ PCOZ w Górze, na podstawie art. 304 §1 kodeksu postępowania karnego, składam zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa oszustwa czynnego przez osoby działające w imieniu Nowy Szpital II, sp. z o.o. z siedzibą w Szczecinie, które w trakcie postępowania w sprawie zawarcia umowy o udzielania świadczeń opieki zdrowotnej, celowo podały nieprawdziwe dane dotyczące wyposażenia medycznego i możliwości udzielania przez ten szpital świadczeń.

Zdaniem mojego Mandanta czyny osób reprezentujących jego kontroferenta nosiły znamiona doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem NFZ poprzez przyznanie kontraktu na ratownictwo medyczne podmiotowi Nowy Szpital II z siedzibą w Szczecinie oraz były działaniem na szkodę NZOZ PCOZ w Górze, gdyż w ich efekcie jednostka ta nie uzyskała kontraktu.
Wnosząc zawiadomienie proszę o podjęcie niezbędnych czynności w celu ustalenia okoliczności tego zdarzenia a następnie wszczęcia postępowania przygotowawczego.

"Do tego zawiadomienia" – produkował się pupil starosty Piotra Wołowicza – "zebrany został materiał dowodowy. Są zeznania świadków, które będą dużym zaskoczeniem dla niektórych, zarówno obecnych, jak i byłych pracowników szpitala; i mam nadzieję, że wyjaśnią się wszystkie okoliczności z tym procesem kontraktowania”.

Gdy domorosły detektyw – prezes z woli platformy zakończył swoja mowę na sali zapadło głuche milczenie. Przerwał je dopiera przewodniczący Rady Powiatu Zbigniew Józefiak pytając:
Czy są jeszcze jakieś pytania do pana prezesa?

Przewodniczącemu odpowiedziało głuche milczenie wielu radnych z zażenowaniem spuściło głowy. Podczas przerwy w obradach kilku radnych znacząco pukało się w czolo a inni pokazywali gest, który zapamietałem z dzieciństwa pod skrótem: "kuku na muniu".

Zabawa rozkręca się w najlepsze. Ulubieniec platformy zamiast zająć się przyszłością spółki miesza nas w bezsensowne procesy. Bawi się w amatora – detektywa zbierając dowody na wyimaginowane przestępstwo. Wynajmuje kancelarie prawną, bo on za te usługi nie zapłaci. Zapłaci spółka. A jak spółka nie będzie miała z czego, to się sięgnie do kasy starostwa.

Utraciliśmy ok. 200 tys. zł miesięcznie z powodu przegrania konkursu na pogotowie. Szpital od dawna się nie bilansował. W tej sytuacji łatwo przewidzieć, że i spółka się nie zbilansuje. Kto i z czego pokryje straty spółki? Wygląda na to, że kasę powinien odkładać starosta Piotr Wołowicz, bo ten nieudolny prezes jest jego wynalazkiem. Zarząd też może się dorzucić, bo biernie się temu przygląda. Widomo, że dieta jest najważniejsza.

A spadochroniarz – prezes ma wciąż nowe „pomysły”. Straciliśmy kontrakt na pogotowie, ale to dla tzw. „prezesa” nic nie znaczy. Na lipiec, jak gdyby nic „prezio”, sporządził grafik dyżurów dla pracowników… pogotowia! Nie! Ja nie oszalałem!

O co chodzi tzw. „prezesowi”? A o to, by nie dopuścić do przejścia ratowników do Wschowy. Mają tam oni pracować z dniem 1 lipca. Więc tzw. „prezes” wymyślił, że ich nie puści. A jak tam pójdą, to wlepi im dyscyplinarkę. A co mają robić w pogotowiu, które nie istnieje? Będziemy im płacić za siedzenie? A skąd pieniądze na wypłaty?

I to jest przykład skrajnej nieodpowiedzialności tzw. „prezesa”. Bo jeżeli myślimy o odbiciu kontraktu od 1 stycznia 2012 roku, to po cholerę chcemy sobie robić z ratowników wrogów? Kogo wpiszemy w ofertę do NFZ? Dyscyplinarnie zwolnionych ratowników?! My im zrobimy „kuku” a oni z radością i wdzięcznością wrócą do spółki. Komuś tu się chyba podsufitka mózgowa wygładziła.

A co na to Zarząd? A Zarząd na to nic! Zarząd udaje, że skoro mamy spółkę prawa handlowego, to Zarządowi i nikomu nic do tej spółki. Takie „profesjonalne” podejście prezentuje starosta Piotr Wołowicz. Tylko jakoś dziwnie nic radnym do spółki, ale jak spółka sięga po pożyczki z kasy powiatu, to okazuje się, że trzeba dać, bo to nasza spółka!

Jak spółka na koniec roku zanotuje stratę, to powiat będzie musiał ją pokryć, bo to w końcu nasza spółka.
I tak jest rzeczywiście. To jest nasza spółka i mieszkańcy powiatu górowskiego, potencjalni jej klienci (ostateczność!) mają prawo wiedzieć, jaka jest jej kondycja. Ta spółka powstała na bazie naszego majątku, który mieszkańcy gmin: Góry, Wąsosza, Jemielna i Niechlowa wypracowywali latami. I mają oni prawo oczekiwać, że będzie ona zarządzana nie przez kumpla platformersów, który nie ma najbledszego pojęcia o funkcjonowaniu szpitala, tzw. „prezesa” bywającego bardzo rzadko w pracy, ale przez kogoś kto ma o tym pojęcie. Przez kogoś kto będzie czuł się odpowiedzialny nie tylko wobec Zarządu Powiatu (ten jest jak puchar przechodni), ale przede wszystkim przed mieszkańcami tej ziemi.

Chciałbym się mylić, ale wydaje mi się, że nasz szpital staje się platformerskim poligonem, na którym będzie się „kręcić lody na służbie zdrowia” zapowiadane przez cnotliwą posłankę Sawicką z jeszcze bardziej cnotliwej PO.