środa, 7 września 2016

Sieroctwo czy olewajstwo?

Na zdjęciu poniżej mają Państwo zaszczyt, wątpliwej urody zresztą, oglądać nieco zdefektowaną bramę wjazdową wiodącą do naszego nowego basenu miejskiego. Nie jest to dla mnie widok nowy, ale już raczej szarzyzna dnia codziennego. Taki widok można zaobserwować już od dłuższego czasu i jakoś nic nie wskazuje, by miał on zamiar ulec radykalnej zmianie, czyli dostąpić zaszczytu bycia naprawioną.

Naszym basenem zarządza Ośrodek Kultury Fizycznej, na którego czele stoi dyrektor Ryszard Wawer. Osobiście znam dyrektora i krótkowidzem nie jest, bo ta wada dawała mu jakieś alibi. Czemuż więc szanowny dyrektor OKF – u dopuszcza do trwania takiej sytuacji?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Mogę się tylko poruszać w gąszczu domysłów. Być może znudziło mu się dyrektorowanie i stwarza pani burmistrz pretekst do wywalenia go z zajmowanego stanowiska na zbitą twarz?  Być może całkowicie pochłonięty jest pilnowaniem dyrektorskiego fotela? A może niska pensja zniechęca go do należytej troski o nasze samorządowe minie?

Ktoś może słusznie zauważyć, że dyrektor oprócz dyrektorowania OKF – owi jest jeszcze radnym powiatowym i nadmiar obowiązków nie pozwala mu na zajęcie się bramą? A ktoś inny może również dodać, że dyrektor Ryszard Wawer jest też członkiem Zarządu Powiatu, co czyni jego czas jeszcze cenniejszym, jego osobę jeszcze cenniejszą i w takiej sytuacji brama jest tylko żałosną duperelą, na której dyrektorowi – aktywiście żal czasu?

Tu muszę Państwu wyznać, że dyrektor – radny – aktywista Ryszard Wawer nie jest radnym, który udziela się podczas sesji Rady Powiatu. Jako stały obserwator sesji powiatowych stwierdzam, że jest na sesji, ale jakby go tam nie było. Owszem zabiera głos rozmawiając szeptem z moim i kobiet ulubieńcem, przeuroczym współwłaścicielem lombardu, moją ukochaną mordką „Bananem” (radnym Markiem Biernackim). Z tzw. „protokołów” z posiedzeń Zarządu Powiatu wynika niezbicie, bo w sposób udokumentowany, że dyrektor – radny – aktywista raczej głosu tam nie zabiera, ale dietę w wysokości ponad 1250 zł., nie podlegającą opodatkowaniu, pobiera.


Tak że nie znane są przyczyny oziębłości dyrektora – radnego – aktywisty wobec osieroconej bramy. Wiem natomiast, że serwery Powiatowego Urzędu Pracy mają jeszcze wolne miejsce na tego typu dyrektorskie sieroctwo.