sobota, 17 września 2016

Babie lato Rady Powiatu

W środę, 13 września, odbyła się – nomen omen – 13, sesja Rady Powiatu. W sesji uczestniczył komplet radnych (15), czego jednak nie należy wyciągać wniosku, że w sali obrad znalazło się tyleż samo rozumów. Byłoby to bowiem wniosek idący nazbyt daleko.

Początek obrad sesji, po przyjęciu jej porządku, poświęcony został uczczeniu minutą milczenia. pamięci zmarłego radnego ubiegłej kadencji Jerzego Pali, któremu niech ziemia lekką będzie.

Następnie przystąpiono do obrad, czyli przyszedł czas na bezlitosne grillowanie nieudolnej koalicji. Trzeba Państwu wiedzieć, że koalicję opozycja grilluje na przeróżne sposoby, w dowolnym momencie sesji, na dowolnym ogniu, w dowolnej pozycji. Po prostu czyni to, jakby od niechcenia.

Przy omawianiu materiałów na sesję radny Mirosław Żłobiński zadał tak od niechcenia takie oto pytanie: dlaczego sprawozdania z pracy za rok 2015, powiatowego inspektora sanitarnego, które nosi datę lutego br. oraz sprawozdanie z pracy policji, datowane na kwiecień br., przedstawiane są radnym dopiero we wrześniu. „Czy to musi poleżeć, żeby nabrało mocy?” – grzecznie i nad wyraz uprzejmie dociekał radny Mirosław Żłobiński. Jego ciekawość nie została zaspokojona w najmniejszym nawet stopniu, gdyż w trakcie pytania Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu – Piotr Wołowicz spoglądał w sufit w poszukiwaniu – prawdopodobnie – tzw. „zajączka” na suficie wywołanego przez jego arcygomułkowską łysinę. Jego zastępca, niewydarzony kandydat na burmistrza gminy Wąsosz – Paweł Niedźwiedź w trakcie pytania radnego Mirosława Żłobińskiego, masował swój obfity podbródek.

Rady Mirosław Żłobiński zbyt wysoko zawiesił poprzeczkę. Wszak nie każdy tak jak on potrafi być wielofunkcyjny. Powszechnie wiadomym jest, że radny Mirosław Żłobiński potrafi – i to jednocześnie! – pisać na dwóch komputerach, czytać poważną gazetę, rozmawiać telefonicznie, głaskać pod włos osobistego kota o wymownym imieniu "Mysz", gotować kakao na odległość i znakomicie i przebiegle knuć! A biedny radny Mirosław Żłobiński żyje w przekonaniu, że takie umiejętności są normą. Otóż nie! Używając żargonu drobiarskiego stwierdzić należy, że są filety z kurczak I gatunku, ale też są filety z kurczaka II gatunku.

Radny Jan Przybylski zarzucił Zarządowi Powiatu, iż ten: „zajmuje się sam sobą”, nie stwarza: „perspektyw rozwoju powiatu”, „zmierza w ciemną uliczkę”, a „w kontekście finansowym „zmierza do katastrofy”.

Po raz drugi głos zabrał radny Mirosław Żłobiński, który dopytywał się o analizę stanu technicznego dróg powiatowych. Owa rzekoma, jak się okazało, „analiza” omawiana była na posiedzeniu Zarządu Powiatu. Radnego interesowały wyniki tej „analizy”. Drugą sprawą, jaką interesował się radny był wynik procesu w sprawie strażnicy. Wynik procesu jest dla starostwa jednoznacznie negatywny. Jednym słowem: będziemy bulić! Trzecie zagadnienie podniesione przez radnego Mirosława Żłobińskiego dotyczyło artykułu w „Przeglądzie Górowskim”. Wg tegoż artykułu nasz powiat zajął III miejsce w kraju, w kategorii pozyskiwania funduszy unijnych. Ranking organizowała „Wspólnota”. 

W trakcie przepytywania przez radnego Mirosława Żłobińskiego Wielce Czcigodnej Pomyłki Powiatu, okazało się, iż Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu, nie ma najbledszego pojęcie na temat metodologii i kryteriów przyznania naszemu powiatowi tej nagrody. Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu rzekła skromnie: „Chwalić się będziemy, jak dostaniemy”. Tylko po co chwalono się już w „Przeglądzie Górowskim”? Jakież rozdwojenie jaźni!

W nawiązaniu do zrujnowanych dróg powiatowych, Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu, raczyła oznajmić, iż na naprawę trzech odcinków dróg. Przeznaczono kwotę 200 tys. zł na remonty, ale w trakcie postępowania przetargowego okazało się, że trzeba do tej kwoty dołożyć jeszcze 15 tys. zł., bo tyle chce chętny za załatanie „sera szwajcarskiego”. Dwa z odcinków dróg znajduję się na terenie gminy Góra, a jeden odcinek na terenie gminy Wąsosz.

Radny Mirosław Żłobiński zwrócił uwagę, że w sprawozdaniu policji wskazano, iż w 2015 r., przyczyną wypadku w 9 przypadkach był stan nawierzchni drogowej. Radny powołując się na sprawozdanie straży pożarnej wskazywał na fakt, że po wypadku, usunięciu jego przyczyn przez straż pożarną, administrator drogi, czyli powiat, ma obowiązek przejąć drogę i potwierdzić jej zdatność do eksploatacji. Ze sprawozdania straży pożarnej wynika jednak, że tak się nie dzieje. Radny Mirosława Żłobiński nie doczekał się odpowiedzi na to – oczywiście! - tendencyjne pytanie.

Radny Andrzej Wałęga pytał o działania pojęte przez Zarząd Powiatu w sprawie oczywistego burdelu pozostawionego na poboczach drogi Czernina – Chrościna. Radny przypomniał, że składał w tej sprawie interpelację, ale odpowiedzi na nią się nie doczekał., I faktycznie tak było podczas ostatniej sesji, czyli nieomal 3 miesiące temu. Radny Andrzej Wałęga raz jeszcze przypomniał, że firma która robiła pobocza tej drogi pozostawiła nieuprzątnięte gałęzie na poboczu. Stwarzają one zagrożenie a droga ta jest często użytkowana. „Ktoś zarobił na tym pieniądze, gałęzie powrzucano do rowu melioracyjnego. Kto i w jakim zakresie za ten stan rzeczy odpowiada i jakie wyciągnięto konsekwencje” – rzucał swoje pytania w pustkę radny Andrzej Wałęga. I tylko echo mu odpowiedziało.

Radny Jan Przybylski dopytywał się o kwoty, jakie starostwo wydało na usługi prawnicze od 2010 r. Wskazał też, że: „starostwo straciło płynność finansową”, „są zatory płatnicze”, co potwierdza pismo wojewody dolnośląskiego z 6 września br.
Radny Mirosław Żłobiński ubolewał nad jakością udzielanych na interpretacje odpowiedzi, które zazwyczaj nie dotyczą meritum sprawy. W tym miejscu radny grubo i na wyrost sobie zażartował, bo wygląda jakby w cuda wierzył.

Radny Kazimierz Bogucki opowiedział historię pewnej pracownicy szpitala. Kobieta usiłowała uzyskać pomoc, bo spółka, w której jest zatrudniona, usiłowała niezgodnie kodeksem pracy, skierować ją na urlop bezpłatny. Pani chodziła do starostwa, by uzyskać jakąś pomoc prawną. Przyjął ją wicestarosta (Paweł Niedźwiedź), obiecał pomoc, by po tej obietnicy w geście najwyższej bezradności, nie dotrzymać. Radny Kazimierz Bogucki pytał: „Jak pomogliście tej pani? Przecież tak dobrze dogadywaliście się z PCZ! Tak nie można! Tu chodzi o godność ludzką. Jak Państwo będą takim ludziom pomagać?” Odpowiedzi nie było. Były za to „mordy w ciup”.

Wicestarosta Paweł Niedźwiedź nie jest nieoczytanym „głąbem”. Mawiał niegdyś, że ma serce „po lewej stronie”. Teraz wiem, że pięty. Zapewne zna wiersz „Który skrzywdziłeś”. Mam nieodparte wrażenie, że źle skończy.

C.d.n.
W nawiązaniu do dróg powiatowch