niedziela, 18 września 2016

Babie lato Rady Powiatu II

Radnego Grzegorza Aleksandra Trojanka zainteresował los sprzętu, który nasz szpital niegdyś otrzymał od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Radny stwierdził, że zwrócił się z pismem do PCZ i PHM o wyjaśnienie losu tego sprzętu. Wystosował swoje pismo do obu firm, gdyż nie orientuje się kto jest obecnie właścicielem szpitala. Kontynuując swoje wystąpienie radny Grzegorz Aleksander Trojanek złożył interpelację dotyczącą firmy „Kobylin” (plac z węglem przy byłej cukrowni) oraz młyna. Radny stwierdził, że obie te firmy są w stanie bankructwa. Padło pytanie o właściciela firmy z Kobylina. Z ubolewaniem radny Grzegorz Aleksander Trojanek zauważył, że również młyn jest bankrutem i w efekcie kilkadziesiąt tam pracujących osób straciło pracę. Radny odniósł się również do modernizacji drogi Góra – Czernina. Stwierdził: „Droga ta jest uczęszczana a brak w niej jest chodnika. Chodnik zabezpieczył by ludzi przed wypadkiem.”

Radny Jan Przybylski zainteresował się sprawami, jakie w sądzie ma starostwo z tytułu błędów lekarskich popełnionych w byłym szpitalu, gdy jego właścicielem był powiat. Zażądał przekazania mu szczegółowego wykazu tych roszczeń oraz tego czego one dotyczą.

W tym czasie zerknąłem w stronę radnego „Bananowego Uśmiechu”, który pogrążony był całkowicie w czytaniu materiałów sesyjnych. Odniosłem nieodparte wrażenie, że jest to dla radnego lektura nowa, ożywcza, pełna powabu i wymagająca sporej dozy mitręgi intelektualnej, która to dla tego radnego jest bardzo, ale to bardzo, bardzo daleką krewną.

Radny Jan Przybylski kontynuował. Stwierdził, że „opowieści” snute przez koalicję ustami Wielce Czcigodnej Pomyłki „nigdzie nie prowadzą” a swoje wystąpienie podsumował celnym stwierdzeniem, że: „lepiej żebyście nie podejmowali żadnych decyzji, bo te prowadzą do zagłady”.

A oczy radnego „Bananowego Uśmiechu” w miarę studiowania nie do końca najwyraźniej przestudiowanych materiałów sesyjnych, robiły się coraz większe, coraz bardziej okrągłe, jak nie przymierzając, spodki od mleka dla wygłodzonego kota.

Na zakończenie swojego wystąpienia radny Jan Przybylski przytoczył pismo z Ministerstwa Finansów (listopad 2014), które stanowiło odpowiedź na starania starostwa o pożyczkę z MF. Próba uzyskania tej pożyczki zakończyła się klapą, jak wszystko zresztą czego dotknie się Wielce Czcigodna Pomyłka i jego mało przydatna dla mieszkańców powiatu spółka z niczym niegraniczoną odpowiedzialnością. Pismo z MF w sposób dobitny odsłaniało nijakość i niespójność tzw. „programu naprawczego” i nie dopatrywało się w nim niczego zasługującego na pozytywną ocenę. Stąd i pożyczkę dla powiatu szlag trafił. Powołując się na to pismo radny Jan Przybylski wbił przysłowiowego „ćwieka” do zmurszałej trumny powiatu.
Mówca przypomniał też, że z odszkodowania dla „Chemeko – System” w kwocie 7,8 mln zł., spłacono jedynie odsetki w kwocie 400 tys. zł.

Głos zabrał Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu, który żalił się, że nikt go nie chwali. Pochwalił się III miejscem w rankingu „Wspólnoty”, pozyskiwaniem funduszy unijnych przez jednostki podległe starostwu. Zar5zucił opozycji, że o tym nie mówi, co było tak trafne, ja jego nieszczęsny wybór na starostę. Przypomnę tylko, że sprawę III miejsca naszego powiatu na porządku obrad sesji, wywołał radny opozycyjny Mirosław Żłobiński. Najwyraźniej Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu czuje się niedowartościowana. A przecież to bardzo niesłuszne! Jego zasługi dla powiatu są wprost niewyobrażalne. W takim stanie nasz powiat nigdy się nie znajdował! Ja bardzo chętnie o tych niebotycznych i nie mieszczących się wprost w głowie zasługach napisał, ale w komputerze nie ma czcionki, by owe zasługi oddać w sposób nadzwyczaj wierny. Podobno ma się to zmienić, bo intelektualiści z miejscowego PSL – u intensywnie nad tym pracują.

Radny Andrzej Wałęga odniósł się do sprawy przejęcia drogi powiatowej Czernina – Góra. Stwierdził, że: „lepiej, żeby gmina tę drogę wzięła, bo wrócimy do epoki kamienia łupanego”.

Coś tam głosowano i kątem oka zauważyłem, że mój niewątpliwy pupil, oczko w głowie mojej radny „Bananowy Uśmiech”, którego okrągłe oblicze przypomina księżyc w pełni, po raz trzeci tego dnia, i to przed południem!, zabiera głos. Chwila to wiekopomna, doznań niezwykła. Po sali obrad płynie aksamitny głos „Bananowego Uśmiechu”, który unosi swe nieco dziewczęce brwi ku zakolom na swojej nieco globusowej głowy, nadyma policzki, które przybierają kształt jędrnych piersi niewinnego dziewczęcia. Z niektórych zakątków sali dobiegają odgłosy samotnego, pełnego smutku, szczytowania. Ma moc magiczną nasz „Bananowy Uśmiech”!


Była godzina 11.10 a ja musiałem opuścić Radę Powiatu i jego gwiazdę – „Bananowego Uśmiecha”.