sobota, 23 lipca 2016

Żałosny koniec?

Wydaje się, że do końca dobiega chwalebna historia naszego szpitala, którego żałosne resztki mamy okazję podziwiać. Ja osobiście, kiedy spoglądam w ciemne okna byłego szpitala, mam nieodparte wrażenie, że spoglądam na szpital przez „mózgi” tych, którzy w tak idiotyczny i kretyński sposób zgodzili się na podpisanie umowy jego sprzedaży. Jak mawia mój przyjaciel, po prostu „figlarze”, po czym ja dodaję prywatnie od siebie „kurwa mać!” Oczywista Pomyłka Powiatu, czyli bezbarwny i pozbawiony jakichkolwiek intelektualnych walorów nijaki Wołowicz oraz jego zastępca Niedźwiedź, niedoszły (na szczęście!) burmistrz sympatycznej gminy Wąsosz, podczas spotkania, które obszernie Państwu zrelacjonowałem, nie mieli nic do powiedzenia. Siedzieli podczas spotkania niczym mumie. I nic dziwnego, bo cóż mieliby do powiedzenia? Że wobec cwaniaków z PCZ okazali się gotowymi do ostrzyżenia baranami?! Tyle, że to nie ich ostrzyżono na łyso, ale mieszkańców powiatu.

Ktoś może rzec, że jestem chamem, który obraża władzę powiatową. Nie ma dla niej szacunku, że przecież wybrana została w demokratycznych wyborach. Ale co ja zrobię na, że w moim sumieniu cenię sobie o wiele wyżej np. panienki stojące z wdziękiem i gracją przy polskich drogach niż ich? Sumienie ma ukatrupić?! Dziewczynki czynią wszystkim chętnym dobrze, a oni? No nie, dla PCZ Wrocław zrobili bardzo dobrze, dodać muszę, by być w zgodzie z prawdą.

Wracając do początku tego posta wspomnieć należy, że chodzą słuchy, iż w krótkim okresie czasu, nawet ta żałosna resztówka po byłym powiatowym szpitalu, ulegnie zagładzie. Wracając z porannego spaceru spotkałem znajomego, który akurat opuszczał progi byłej lecznicy. Wdałem się z nim w rozmowę na temat stanu jego zdrowia. Okazało się że dorwała go rwa kulszowa. Tę mało przyjemną dolegliwość znam z autopsji. Domyśliłem się, że kolega wraca z tzw. „wstrzyku domięśniowego”. I rzeczywiście wracał, ale bez jakiegokolwiek „wstrzyku”, bo jak mi wyjaśnił pielęgniarka wyjechała w teren i powróci dopiero z ok. pół godziny. Więc on postanowił sobie chwilowo „wstrzyk” darować i poleżeć w łóżeczku, bo – mówiąc kolokwialnie – jebało go nieżle, gdy siedział w poczekalni na krzesełku. Tak że, jak Państwo widzą, poziom usług w sprzedanym szpitalu mamy na poziomie. Poziomie intelektualnym tych, którzy go sprzedali PCZ.

Chodzą słuchy, że pracownia RTG ma ulec zagładzie. Obecnie obsługuje już tylko od poniedziałku do piątku, i to w bardzo ograniczonym czasie. Rodzi się pytanie, gdzie mają prześwietlać się ludzie? Mamy w mieście co prawda znakomity zakład fotograficzny „Foto Józef”, ale ten pozbawiony jest rentgena. Może Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu Górowskiego o tym nie wie, ale tam się prześwietlić nie da. Słowo honoru!

I co na ten przykład ma powiedzieć mój dobry znajomy Jan C., któremu przytrafiło się doznać poważnej kontuzji kończyny dolnej? Będzie musiał jechać do Leszna, Głogowa, Rawicza, Lubina. Proszę! Tylko ja w nieszczęściu widzę pocieszenie. Drogi pan Jan C. będzie miał okazję zwiedzić nieco kraju. I w ten sposób wpłynąć czynnie na rozwój turystyki krajowej. A dzięki komu? A dzięki staroście i wicestaroście, którzy rozwinęli na naszym terenie nową formę turystyki: turystyka w poszukiwaniu zdrowia. Sądzę, że obaj „gentelmeni” w pełni zasługują na to, by Polska Izba Turystyczna uhonorowała ich za to nowatorskie osiągnięcie, wysyłając np. na dno Rowu Mariańskiego bez butli z tlenem.

Wracając do mojego znajomego, pana Jana C., życzę mu powrotu jak najszybszego do zdrowia, bo Lasy Państwowe bez niego, to nie to. Jestem pewien również, że znaczny awans, który przeciągnął się na skutek wypadku w czasie, pozwoli Panu, drogi Panie Janie, pracować z równym oddaniem i bezinteresownością dla naszego wspólnego dobra, jakim są bez wątpienia leśne knieje. Życzę zdrowia.

Mówi się też na mieście, że wkrótce likwidacji ulegnie Zakład Opiekuńczo – Leczniczy, a jego pacjenci będą rozrzuceni po innych tego typu placówkach. Co to oznacza? Chyba nie muszę tłumaczyć. Rodziną obłożnie chorych oznacza to jedno: wydłużenie ich drogi do najbliższych. Pochodną tego smutnego faktu będzie rzadszy kontakt obłożnie chorych z rodzinami. To dla tych pierwszych klęską a dla drugich mordęga.


Wróćmy na chwilę do spotkania z przedstawicielami „padliny”. W pewnym momencie z sali padło pytanie do Wielce Czcigodnej Pomyłki Powiatu dotyczące jego poczucia winy za oddanie szpitala. Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu z butą odrzekła, że wyborcy go ponownie wybrali, co w domyśle miało oznaczać, iż zgadzali się z jego decyzją. Zamurowało mnie, bo przypomniało mi się, że ostanie wybory samorządowe były wówczas, gdy – i owszem – szpital był sprzedany (tak się mogło ludziom o małej pojemności mózgu wydawać), czyli w roku 2014, a nie w 2015, gdy po szpitalu zostały nędzne resztki i w sumie wyszło, że został podarowany, bo prosta arytmetyka na ten niezbity fakt wskazuje. Jak by z całą pewnością powiedział mój przyjaciel: „figlarz z niego!” a ja dopowiedziałbym od siebie: „kurwa mać!” I dodał pytanie: głupi czy tylko bezczelny?