wtorek, 5 lipca 2016

Padlina w odwrocie cz. I

Jak Państwo wiecie 29 czerwca br. odbyło się spotkanie w sprawie nieistniejącego już praktycznie szpitala górowskiego. Spotkanie zwołane zostało z inicjatywy burmistrz Ireny Krzyszkiewicz, która wyręczyła w ten sposób zupełnie nieudolną tzw. „władzę powiatową” w osobach Wielce Czcigodnej Pomyłki Powiatu – Piotra „Cielęciny” Wołowicza oraz niedoszłego (na szczęście!) burmistrza Wąsosza Pawła „Futrzaka” Niedźwiedzia. To ci dwaj panowie w swoje nieskończonej głupocie ubzdurali sobie, że jak „sprzedadzą” szpital, nasz wspólny szpital, uzdrowią powiat a sami przejdą do historii, jako ci, którzy uratowali powiat, a ponadto zapewnili jego galaktyczny wprost rozwój. Ciemnota i ciasność ich horyzontów myślowych odbija się codziennie na naszych kontaktach z zamkniętą służbą zdrowia.

Wróćmy jednak ad rem. Na spotkania przybyli przedstawiciele kancelarii prawnej, której w udziale przyszło babrać się w padlinie zwanej niegdyś Polskie Centrum Zdrowia. Na twarzach panów syndyków z Wrocławia widać było wyraźnie znużenie, co osobiście mnie nie dziwi, bo ileż można grzebać się kichach bardzo nieświeżego trupa?

Z pewnym opóźnieniem do sali obrad wkroczyli żywi przedstawiciele upadłej padliny (PCZ). Weszli z szumem i kroczyli dumnym krokiem, ale tylko do połowy sali. Kroczący na czele prokurent Stanisław Pachołek zatrzymał się jak wryty widząc za stołem prezydialnym, który tego dnia pozbawiony był tradycyjnych ornamentów (aksamitny czerwony obrus oraz nieodłączna paprotka) syndyków, którzy zasiedli tuż obok burmistrzyni. Na moment stracili swój pewny krok, zapowietrzyli się, zastygli bez ruchu. Dotarło do nich, że skończyło się krętactwo i inne pseudo intelektualne figle i sztuczki, które niczym niedopierzone pelikany łykali tzw. „włodarze” powiatu (Wołowicz i Niedźwiedź).

Pani burmistrz z radością powitała obu przedstawicieli padliny i głosem pełnym niewymownej czułości, serdeczności, powabu i wdzięku, zaprosiła obu „gentelmenów” bliżej syndyków masy upadłościowej ich własnego autorstwa. „Nie trzeba” – krygowali się „gentalmeni”. „Proszę, proszę!” – kusiła anielskim głosem Irena Krzyszkiewicz. Nie mając innego wyjścia „gentelmeni” zasiedli tuż przy syndykach, od których oddzielała ich tylko trybuna. Zaczęły się obrady.

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz przypomniała na wstępie, że powodem zorganizowana spotkania był list PCZ, o którym pisałem wcześniej. Ponadto stwierdziła, że sprawy związane ze szpitalem, opieką medyczną nad mieszkańcami gminy i powiatu leżą w gestii starosty, ale są one jej bliskie. Zachęciła do dyskusji na ten temat, gdyż „jest po temu okazja”. Odczytała fragmentu listu sygnowanego przez Beatę Gałązkowską, w który ubolewała ona, że nie może prowadzić działalności inwestycyjnej na terenie szpitala, groziła całkowitym zaniechaniem działalności szpitala, utyskiwała nad postawą powiatu zajmowaną w Radzie Wierzycieli, utyskiwała nad przeszkodami jaki spółka napotyka w prowadzeniu działalności medycznej, informowała, że spółka nie może uzyskać kontraktu z NFZ na świadczenie usług medycznych.

Następnie oddała głos Wielce Czcigodnej Pomyłce Powiatu Górowskiego. Ten jednak, na szczęcie wszystkich obecnych na sali, nie zdążył się rozkręcić i skatować ich swoją mało wybredną nowomową, bo na salę obrad wkroczyli przedstawiciele padliny. których wejście opisałem Państwu wcześniej. Z tego co wcześniej rzekła burmistrz spodobał mi się taki oto dialog pomiędzy szefową gminy a Wielce Czcigodną Pomyłką Powiatu.

Możemy siedzieć?” – pyta swoją szefową Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu.
Tak! Oczywiście możemy siedzieć” – odrzekła wdzięcznie burmistrz.
Da Bóg i sprawiedliwość Wielce Czcigodna Pomyłko Powiatu, że tak się stanie” – pomyślałem ja.

Swoje wywody rozpoczęli przedstawiciele padliny, którym gospodyni spotkania udzieliła głosu.

W dniu dzisiejszym i jutrzejszym odbywają się walne zgromadzenia i w związku z tym trwają aktualnie przygotowania do właśnie tych walnych zgromadzeń. W związku z tym nie jest obecny pan prezes Romuald Ściborski i nie jest obecna pani wiceprezes Beata Gałązkowska, która jest na zwolnieniu lekarskim, i z tego co wiem przebywa w szpitalu. Pozwoliliśmy siętutaj zjawić dzisiaj, pan prezes Tomasz Bąk, jako prezes spółki Polskie Centrum Zdrowia Góra Śląska, ja jako prokurent tej spółki. Równocześnie jako przedstawiciele upadłego (PCZ) widzą są panowie syndycy. Ja zapoznałem się z pismem, które zostało skierowane tu do pani burmistrz z pismem PHM przez panią wiceprezes Gałązkowską, ponieważ nie uczestniczyłem akurat w redagowaniu tego pisma, nie mniej jednak zapoznałem się z treścią. Nie znam odpowiedzi ze strony pana starosty, bo nie miałem okazji zapoznać się, być może jeszcze nie dotarło do nas odpowiedź. Nie mniej jednak, krótko tytułem wstępu. Ja nie chcę powielać tutaj rzeczy, które są skierowane do pani burmistrz, to jest prośba o podjęcie właśnie takiego spotkania, zresztą dziękuję, że do takiego spotkania doszło, bo myślę, że na takim spotkaniu, celem takiego spotkania jest przede wszystkim znalezienie takiego rozwiązania, które byłoby  jak najbardziej optymalne dla społeczności powiatu górowskiego w celu w dalszym ciągu świadczenia usług medycznych. Nie mniej jednak w tym piśmie, z którym jak rozumiem Państwo się zapoznali no są okoliczności, które niestety powodują, że będzie problem z uruchomieniem tych świadczeń medycznych w obiekcie, ponieważ pomimo dwukrotnie składanych ofert do dolnośląskiego oddziału NFZ, niestety te nasze oferty składane przez PCZ Góra Śląska, jak też i przez PHM, spełzły w pewnym sensie na niczym, bo do tej pory brak jest takiej właściwej odpowiedzi mimo spotkań, które nawet w ubiegłym tygodniu pani wiceprezes Gałązkowska, jeszcze przed pójściem do szpitala miała okazję rozmawiać z panią dyrektor Ulman (zastępca dyrektora w dolnośląskim NFZ do spraw medycznych), to oczywiście są dyskusje, rozmowy, ale w przypadku akurat Góry Śląskiej nie ma żadnych rozstrzygnięć.”

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz:
„Przepraszam, że się wtrącę, ale kiedy do NFZ Państwo składali ten wniosek?”
Przedstawiciel padliny:
Yyy. Dwukrotnie 
Burmistrz Irena Krzyszkiewicz:
„Ale kiedy? W jakim terminie?”
Przedstawiciel padliny:
„Ja już teraz nie znam daty składanych wniosków, ale …”
Burmistrz Irena Krzyszkiewicz:
Nie myli pan ze Środą Śląską?”
Przedstawiciel padliny:
Nie. Na pewno nie. Odnośnie Środy Śląskiej oddzielnie były składane wnioski o odnośnie Góry też. Na pewno były w terminie późniejszym niż w przypadku Środy Śląskiej.
Burmistrz Irena Krzyszkiewicz:
„Przepraszam, że się tak wtrąciłam, bo przed chwilą pan starosta oświadczył, że dwa tygodnie temu prowadził rozmowy z NFZ i dwa tygodnie temu żaden wniosek Państwa spółki do NFZ nie wpłynął.
Przedstawiciel padliny:
To przedłożymy Państwu tutaj dokładnie terminy kiedy te wnioski zostały złożone, bo korespondencja to jest żaden problem żeby bezwzględnie w taki sposób udowodnić, że takie wnioski zostały złożone. Tak więc na pewno takie wnioski zostały złożone. W tym sensie, w NFZ w chwili obecnej z uwagi na to, że jest nieobecna już jest, nie pracuje pani dyrektor oddziału, pani dyrektor Niemiec, a te rozmowy, które tam były prowadzone, one były prowadzone przede wszystkim z panią dyrektor Ulman, o ile się nie mylę, to być może jakieś tam, al"?e przedłożymy tu Państwu konkretne informacje kiedy wnioski zostały złożone. W związku z tym, tak jak zostało powiedziane jest to pismo do Państwa skierowane z prośbą o pomoc w kontekście takim, żebyśmy mogli doprowadzić przede wszystkim remonty, które zostały rozpoczęte w obiekcie przy ulicy Hirszfelda do wymagań tych wszystkich dostosowawczych zgodnie z rozporządzeniami Ministra Zdrowia, i to co kojarzę sobie tam jest termin do końca grudnia br. Część prac została już wykonana i na dosyć zaawansowanym tempie są przygotowywane kolejne kwestie do tego żeby obiekt ten mógł spełniać określone wymagania. Stąd m.in. też prośba tutaj do Państwa, żeby ewentualnie doprowadzić do takich jasnych sytuacji w kwestii związanej właśnie z działaniami wobec NFZ.

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz:
„Moi Państwo, to jest tak trudna materia. Skoro my mamy trudności żeby zrozumieć Państwa intencje, to co dopiero mieszkańcy? Bo tak się składa, bo sama wiem, że skoro Państwo kupiliście szpital, z założeniem, akt notarialny mówił o tym, że macie prowadzić usługi na wysokim, dobrym poziomie, skoro w akcie notarialnym z którym się też zapoznałam, jest wyraźnie napisane, że likwidacja jednego oddziału powoduje odszkodowanie w wysokości 1 mln złotych, zresztą pan jako prokurent uczestniczył w całym tym procesie, ponieważ 7 maja 2015 r. dochodziło już do podpisywania aktu notarialnego, jako burmistrz otrzymuję zawsze kserokopie aktów notarialnych i już panu staroście sygnalizowałam. Każdy akt notarialny, który przychodzi do mnie, mówiący o tym, że ten majątek przechodzi na inne osoby, na inne spółki, to już powodowało, że sygnalizowałam panu staroście, że coś dzieje się nie tak. No bo skoro ktoś kupuje – nie rozumiem Państwa intencji?! Po co kupiliście Państwo szpital, niech pan mi powie, kto Państwu przeszkadzał w prowadzeniu działalności?! Przecież byliście świadomi tego, że szpital trzeba dostosować będzie do wymogów? Wiedzieliście, że trzeba będzie dokonać remontów. Nikt Państwu nie przeszkadzał wtedy! To jaki cel przyświecał, że chcieliście ten szpital akurat mieć? Nie oceniać mi postępowanie Zarządu Powiatu górowskiego, na czele z panem starostą, tylko mamy swoje sprawy z Państwem. Proszę wytłumaczyć: jaki cel przyświecał Państwu, że zakupiliście szpital, który obecnie nie działa, podobnie jak w Środzie. Nie ukrywam, bo rozmawiałam dzień wcześniej z burmistrzem w Środzie Śląskiej, gdyż do nich też wystosowaliście takie pismo, nawet treści nie zmieniliście tylko adresata. Środa Śląska też nie pomaga według was Państwu, Państwo też nie możecie też tam prowadzić działalności. No to wszędzie, gdzie prowadzicie działalność kłody pod nogi wam się kładzie? Ja rozumiem, że wyjątkiem jest Góra, że tam klimat jest jakiś inny? Nie macie tu tego klimatu żeby prowadzić działalność. Ale wszędzie, gdzie kupiliście szpital wszyscy wam przeszkadzają.
 Przedstawiciel padliny:
No, pani burmistrz …
Burmistrz Irena Krzyszkiewicz:
Przepraszam, bo ja nie rozumiem, ja nie rozumiem dlaczego kupiliście ten szpital."
Przedstawiciel padliny:
Kupiliśmy dlatego po prostu, że chcieliśmy rozwijać tutaj świadczenia medyczne, te które i były i które ewentualnie nadal są, czy ewentualnie będą rozwijane.
Burmistrz Irena Krzyszkiewicz:
No to dlaczego rok temu, w 2015, już nie prowadziliście tej działalności, tylko myśleliście nad tym, jak córki – matki mają prowadzić tą działalność. Teraz matki – córki są pokrzywdzone, ale to przecież Państwo uczestniczyliście od początku w kupnie szpitala. Gdyby to matki – córki, ale nie mogę tutaj tego zrozumieć. Prosiłabym pana o odpowiedź. Oczywiście, pan tu bardzo ładnie mówi, ładnie się pana słucha, ale powiem, że wolałabym by zostało to przelane na treść a nie na ilość słów. My, jako mieszkańcy chcemy wiedzieć, czy spółka tak jak pani prezes Gałązkowska raz mnie odwiedziła i zapewniała, że wszystko czynicie, żeby – po pierwsze – oddziała pediatryczny ruszył, bo jeśli ruszy oddział pediatryczny, to Izba Przyjęć ruszy. I zapewniała, że wszystko idzie w dobrym kierunku. A po rozmowie panie prokurencie, po 3 czy 4 dniach ja otrzymuję pismo innej treści. To przepraszam, ale jesteśmy poważnymi osobami, rozmawiamy jak gmina ma pomóc, bo gmina nie ma w kompetencji opieki zdrowotnej, ale dla mnie losy mieszkańców są najważniejsze. Pan chyba nie wie, jak nasi pacjenci są traktowani w innych szpitalach. Ja nie ukrywam, że ostatnio również skierowałam pismo do dyrektora szpitala w Lesznie ponieważ jest skarga na sposób przyjęcia, na traktowanie. Pacjentów i lekarzy nie powinny interesować sprawy związane z tym, co się dzieje w szpitalu w Górze. Lekarz powinien zająć się pacjentem. Udzielić pierwszej pomocy a nie na powitanie, od razu pytać: a to wy jesteście z tego zlikwidowanego szpitala w Górze? Jak pacjent ma się otworzyć? Ja nie ukrywam, skierowałam pismo w formie protestu do pana dyrektora. Do 30 czerwca powinnam otrzymać odpowiedź. Dlatego proszę się wczuć również w rolę pacjenta, rolę mieszkańców, którzy tu mieszkają i nie mają dostępu do służby zdrowia. Proszę Państwa, jak działa zakład, który przez dwa lata nie potrafi wyremontować budynku?"


C.d.n.