piątek, 2 stycznia 2015

Kurza ślepota władzy?


Zgadza się! Były to wspaniałe czasy Ryczenia, który od wiosny do jesieni pulsował życiem. Jak to wygląda obecnie widzą Państwo na zdjęciach, które przesłał mi miły Czytelnik, jeden z tych, którym jeszcze na czymś zależy. Nie ma sensu opisywać stanu dawnej restauracji, bo fotki mówią o nim najdobitniej.

Ze smutkiem skonstatowałem przeglądając budżet naszej gminy na rok 2015, że nic się nie zmieni w widokach zamieszczonych na fotografiach. Nie ma tam pozycji wskazującej na zamiar zabezpieczenia czy rozbiórki budynku po dawnej restauracji. Sprawą co prawda z urzędu winien zająć się Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego i wydać odpowiedni nakaz, ale podlega on staroście, który przecież jest w jednej partii z szefową gminy, a ta jest właścicielem tej ruiny. I tak kółko niemożności wydania odpowiedniej decyzji przez inspektora nadzoru budowlanego się zamyka, bo – pytanie retoryczne - kto dzisiaj chciałby być bez pracy?

Jeżeli chodzi o grupę „Sezesko”, to ja pomimo deklarowanej przez burmistrz Irenę Krzyszkiewicz, pomocy, efektów tej pomocy tym zapaleńcom jakoś nie dostrzegam. Gada się, gada, coś tam napisze się w miejscowej tubie propagandowej władzy, która raczej do czytania się nie nadaje, ale czy powstała chociaż jedna przystań? A to już 5 rok idzie od deklaracji złożonych publicznie podczas spływu kajakowego w Ryczeniu, gdzie szefowa gminy była obecna. I co? Nic! Lipa! I coś mi się wydaje, że entuzjazm, zapał i wiara członków stowarzyszenia „Sezesko”, że rzeczywiście wspólnie z władzami coś można zrobić, bezpowrotnie wyparowały. Chciałbym się mylić, ale najlepszym sposobem na zabicie społecznej inicjatywy jest gadulstwo bez pokrycia.