piątek, 26 sierpnia 2011

W Koziołka Matołka bęc!

Jest jeszcze miłosierdzie w ludziach! Potrafią – niczym kozioł – wskoczyć na chwilowo pochyłe drzewo. Ledwo się człowiek oddalił na jakieś 20 km a już niektórzy bohatersko podnoszą głowę i błysnąć próbują w internecie mniemając (płoche i niewczesne mniemanie), że bezkarni pozostaną.

Weźmy na przykład takiego radnego „Chwaścika” (Marek Zagrobelny, radny powiatowy ze zorganizowanej grupy urągającej rozumowi, czyli PiS). Na swoim tzw. blogu z tryumfem obwieszcza on swoim nielicznym Czytelnikom, iż „Robert M. zatrzymany”.W całym poście poświęconym mojej osobie jedynie tytuł odpowiada prawdzie. Resztę „informacji” na mój temat „Chwaścikowi” zastępuje spłycona i wulgarna interpretacja moich poczynań.„Chwaścik” z lubością zawziętego o zaprzysięgłego onanisty nurza się w określeniach typu „kręgi władzy”, „osoba wpływowa”, „której należy się bać” i inne duperele. Przykład dupereli? A proszę! „Chwaścik” napisał o mnie „przestępca”. I to jest duperela, która mnie absolutnie nie ubodła! Ubodło by mnie, gdyby „Chwaścik” np. nazwał mnie analfabetą samorządowym. Ale nie nazwał! A wiecie Państwo czemu? Bo wówczas pisałby o sobie samym.
Na miano „przestępcy” trzeba sobie zapracować, a by być jak „Chwaścik” wystarczy zostać spłodzonym od niechcenia, o tak byle jak.

Czasami jak czytam wypociny „Chwaścika”, to się zastanawiam, po jaką jasną cholerę jego ojciec lazł na „Chwaścikową” matkę tej nocy nieszczęśliwego poczęcia? Mówią, że diabła nie ma, a tu proszę, mamy dowód materialny. Imć „Chwaścik” podaje pseudoanalizie moje – rzekomo – poufałe stosunki z „niektórymi osobami pełniącymi ważne stanowiska”. Za diabła nie mam pojęcia o czym i o kim on pisze. Nie mam również pojęcia, co to są za „ważne stanowiska”. Ja rozumiem, że „Chwaścik” chciałby pełnić „ważne stanowisko”, bo wówczas – tak mi się przynajmniej wydaje – ja utrzymywałbym z nim stosunki.I tu zapewniam „Chwaścika”, że choćby wykopał z fuchy swojego dotychczasowego szefa „Oberkartofla”, został ministrem czy nawet premierem, to ja „przestępcą” miałbym go nadal w czterech przesympatycznych literach.
Proszę jednak Szanowni Państwo zauważyć, że ja oddaje „Chwaścikowi” ogromną przysługę.

Podobnie jak Scalieri został unieśmiertelniony przez Mozarta, tak ja przenoszę „Chwaścika” do lokalnej historii. Bo kto za lat 5 czy 10 będzie pamiętał o „Chwaściku”? A dzięki moim tekstom historycy zajmujący się politycznymi dziejami powiatu poznają, jaką miernotą był „Chwaścik”. Czyż mogło „Chwaścika” spotkać coś piękniejszego? Coś bardziej wzniosłego niż zapewnienie mu trwania na kartach lokalnej historii.On, „Chwascik” winien mi za to jest dozgonną wdzięczność i kosmicznej miary szacunek. Z tej wdzięczności, do której jako człowiek prawy, głębokiej wiary i konserwatywnych przekonań już w tej chwili „Chwaścik” się poczuwa (nie łkaj „Chwaściku” – nie trzeba!) winien mi w owe cztery litry serdecznie i gorąco pocałować.

Ale proszę się nie martwić! Nie dopuścimy „Chwaścika” do takiego spoufalenia, bo klepki we łbie mogłyby mu popuścić z radości. A może i zwieracz też? Kończąc dodać muszę, iż „Chwaścik” owocami swojego niepełnego rozumu zawsze wprawia mnie w prześwietny humor. Z wielką ciekawością oczekuję na dalsze zapowiadane wieści o mnie. „Chwaścik” zapowiedział, że będzie pisał o mnie na swoim blogu oraz w „Fantazjach Górowskich”. Czekam mości „Chwaściku”!