poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Wołowicz na posła się wybiera


Starosta Piotr Wołowicz w miniwywiadzie dla „Panoramy Leszczyńskiej” z widoczną radością, niemal z ekstazą komunikuje Czytelnikom, iż kandyduje na posła. Pozycja co prawda do imponujących nie należy, bo zapachajdziurą nazwać ją nie bez racji można. Niby w środku, ale na uboczu od głównego nurtu, czyli z dala od znaczących polityków PO. Oczywiście pozycja ta wynika z mikroskopijnego znaczenia Piotra Wołowicza w PO.


Fajne jest to, iż sam zainteresowany twierdzi, iż jest to „duże wyróżnienie”. No, niech mu tak będzie. Nie będziemy burzyć szampańskiego nastroju szanownego kandydata na posła.



Później jest jeszcze weselej, gdy Piotr Wołowicz (niestety starosta) uważa, że start w wyborach to „przywilej”, który „nie każdemu jest dany”. Pamiętam, że członkom pewnej zdechłej partii też ten przywilej był dany i wiadomo jak to się dla nich skończyło.


Ale najfajniejsze jest to, gdy kandydat do sejmu mówi” Sugestie lokalnych struktur, że moje nazwisko powinno się znaleźć na liście traktuje jako duże wyróżnienie”. I w tym miejscu puścił wodze fantazji „kandydat”. Proszę zwrócić uwagę na sformułowanie „lokalnych struktur”. Lokalnych, czyli gminnych. O ile wiem, to spośród wszystkich gmin naszego powiatu tylko w gminie Góra jest „lokalna struktura”. Skąd liczba mnoga?


Trzeba jednak przyznać, że jako szef struktur powiatowych PO Piotr Wołowicz jest niezwykle dynamicznym działaczem. I tak np. od lat trwają przymiarki do utworzenia strony internetowej, otwarcia biura tej partii w Górze, większej promocji osiągnięć PO na naszym terenie. Ktoś powie, że tego wszystkiego jak dotąd nie ma. No i co z tego – odpowiem, ale przymiarki trwają. Nie można mówić o bezruchu. Jeżeli już to o niekończących się nigdy przymiarkach, zamiarach i marzeniach.


Dalsza część wywiadu jest jeszcze zabawniejsza. Kandydat poszedł po bandzie i obiecuje, że, jak zostanie posłem, załatwi dla powiatu kasę, co rozwiąże nasze problemy.


Ja pamiętam jak już raz obiecywał kandydat kasę podczas rozmów na temat objęcia przez niego funkcji starosty. I gdzie ta kasa? Pamiętamy też wszyscy, jakie bombowe przebicie miał kandydat Wołowicz w sprawie kontraktu na pogotowie. A jaką dobrą rękę miał do wyboru Rykowskiego na prezesa szpitalnej spółki! Prezes wprost marzenie! Rękę łaskawą ma również Piotr Wołowicz do wszelkich nierobów biorących pensje w starostwie. A jak energicznie rozliczył winnych kichy przy budowie strażnicy. A proszę jak wzorcowo przekształcił internat, by ten przestał straszyć widokiem i deficytem.

No i tak przez te 9 miesięcy rządów ciągnie się pasmo sukcesów, od których można dostać kolorowego zawrotu głowy. I po takim zawrocie i pod jego wpływem plecie duby smalone dla „Panoramy Leszczyńskiej”. Bo jak inaczej brać to serio? Wszak nie dopuszczam do siebie myśli, że staroście klapki się poluzowały.


W dalszej części wywiadu kandydat opowiada co też zrobi, jak już znajdzie się w sejmie. I stwierdza, że „potrzebna jest nam pomoc w kwestii bezrobocia i drogownictwa”.


Kandydat sugeruje w ten sposób czytelnikom, iż jak posłem nie zostanie, to pomocy nie otrzymamy. Oczywiście, że ten wysublimowany szantaż można o kant dupy rozbić. Ma on jednak pewną wartość poznawczą, bo potwierdza opinię, że PO (reszta partyjnych mafii również) ma wyborców za idiotów, którzy skuszeni perspektywą kasy pobiegną pędem do urn i zagłosują tak, jak danej mafii politycznej się wymarzy. A po wyborach ta nas, drogi wyborco, w dupę pocałuje!


Bardzo mi się spodobała troska kandydata i starosty o stan bezrobocia na terenie naszego powiatu. Szkoda tylko, że wcześniej tego problemu nie dostrzegał. Jakoś na stronie internetowej starostwa nie było comiesięcznej informacji o jego wysokości. A teraz nagle dostrzegł problem. Proszę, jak kandydat nagle dostał sokolego wzroku w tej materii. A może tak należałoby spytać kandydata, co zrobił w sprawie bezrobocia jako wiceburmistrz. Ale sza, cicho sza, nad tym rozciągnijmy ciszę.


I tak mamy niezły ubaw przy lekturze tego typu przedwyborczych wynurzeń. One będą się mnożyć, bo teraz wszyscy kandydaci przypomną sobie o bezrobotnych, złym stanie dróg i wielu innych rzeczach, których dotąd nie spostrzegali, i o których nie mówili z obawy o wysokość słupków w sondażach.


A jaki jest kandydat PO – Piotr Wołowicz. On jest jak dżem z dyni o smaku pomarańczowym. Wiadomo już jedno: do funkcji starosty nie dorósł. To nie ten kaliber, nie ta energia i nie ten intelekt. On jest mdły, nijaki, pozbawiony barwy, pozytywnych emocji i dodatniej energii. Z całą pewnością jest wyrachowanym egoistą, który własne dobro i karierę stawia wyżej od dobra naszej lokalnej wspólnoty samorządowej. Nie narazi możnym z własnej partii, bo z partią a nie z działalnością samorządową wiążę swoją karierę. Przykładem bardzo wymownym jest decyzja o kandydowaniu do sejmu, podczas gdy w powiecie jest roboty od cholery. Kandydowanie z 14 pozycji nie jest żadnym zaszczytem – jak twierdzi zainteresowany, ale potwierdzeniem o wypełnianiu poleceń mafii politycznej, by mieć tam dobre notowania.


I nie mamy co się oszukiwać, że Piotr Wołowicz jest NASZYM kandydatem do sejmu. On jest i będzie człowiekiem PO. A interesy PO a NASZE to dwie różne sprawy. Im chodzi o dostęp do koryt, posad i kasy. A nam chodzi o godne życie. A historia rządów PO w starostwie pokazuje, że Piotr Wołowicz ma to po prostu gdzieś. No więc i my go też tam miejmy.

Amen, Szanowni Państwo.