piątek, 25 marca 2016

Poroniony żart

Jest przysłowiowe „5 minut” do świąt Wielkiej Nocy, ale jaj mamy już dzisiaj. Bezpłatne jaja zafundowała nam nasza najdroższa pani burmistrz, murowana kandydatka na carową naszej gminy – Irena I Czernińska. Są to darmowe, wielkanocne, gminne jaja.

Mowa tu o ulotce, którą nasz Ukochany Majestat skierował do rodziców mających radość z posiadania dzieci. Ulotka dotyczy rządowego programu „500+".

Na internetowej stronie gminy można przeczytać informację, iż 22 marca odbyło się spotkanie z dyrektorami szkól i przedszkoli, podczas którego dyrektorzy – jak czytamy – wyrazili nieodparte pragnienie, by taka ulotka powstała i była kolportowana wśród rodziców. Przypomnę raz jeszcze, że spotkanie z dyrektorami placówek oświatowych miało miejsce 22 marca a już nazajutrz ulotka była gotowa. Tak wychodzi się naprzeciw oczekiwaniom!

Na internetowej stronie naszej gminy czytamy, że w kolportowanej i przeznaczonej dla osób uprawnionych do pobierania tego świadczenia, znaleźć się miały: „(…) podstawowe informacje o programie, najczęściej zadawane pytania dotyczące wypłaty świadczenia w ramach programu oraz odpowiedzi na te pytania, a także przykłady możliwych sytuacji rodzinnych wraz z rozstrzygnięciem, komu i w jakiej wysokości świadczenie zostanie wypłacone.”

+

Gdzie mają Państwo na ulotce informacje, o których mowa na oficjalnej stronie dworu naszego Majestatu? Nie ma. Jest za to zdjęcie Majestatu. I już nie wiem, czy ta ulotka przypadkowo nie jest niewczesnym, poronionym żartem prima aprilisowym.

Bezsprzecznie nic nowego zawartość ulotki nie wnosi do wiedzy rodziców na temat świadczenia. A szkoda, że właściwie nie wykorzystano okazji. Wszak to nie burmistrz Irena Krzyszkiewicz będzie odpowiedzialna za wypłacanie środków z tego programu, ale Ośrodek Pomocy Społecznej pod wodzą kierowniczki – Edyty Lisieckiej oraz jej pracowników. A nasza pani burmistrz wykorzystała ulotkę do reklamowania własnej podobizny za pieniądze podatników.

Proszę zauważyć, że w ulotce nie podano nawet adresu OPS – u, numerów kontaktowych pracowników, którzy znają tajniki tego programu, adresu do strony, z której można pobrać druki, przeczytać instrukcję dotycząca sposobu ich wypełnienia, informacje na temat niezbędnych dokumentów niezbędnych przy składaniu wniosku.

Mój znajomy nawet uwierzył w to, że wszystkie te informacje są w ulotce. Stwierdził, że na pewno zdjęcia Majestatu uzbrojone jest w chip, który odpowiada na zadawane głośno pytania i wyjaśnia wszelki wątpliwości. Ulotka - wg niego - ma być wyrazem otwarcia się Majestatu na nowoczesność a nawet ponowoczesność. Gadał do obrazka on, dziatwa jego, żona, teściowa, szwagier i szwagierka i nic! Zniechęcony brakiem odzewu spuścił manto synowi chodzącemu do 3 klasy gimnazjum, pod zarzutem, że uszkodził on gadającą "słit" fotkę ukochanego po gardło Majeststu.


Jednym słowem mamy do czynienia nie z informacją skierowaną do potencjalnych świadczeniobiorców, ale z chamskim i głupie reklamowaniem własnej osoby. Można rzec, że konia kuli a ropuszka łapkę wdzięcznie podstawiła. No to ropuszkę podkułem. A co mi tam! Dobrych uczynków nigdy zbyt wiele! Kochajmy nasz Majestat, bo czyniąc podobne brewerie może odejść w polityczny niebyt