wtorek, 8 marca 2016

Skończmy z pozorami

Cwaniactwo nie jedno ma imię. W polityce cwaniactwo jest podobno bardzo cenione i mistrzowi cwaniactwa zachodzą bardzo daleko. Na naszym zadupiu, prowincji w końcu, trudno na co dzień o przykłady cwaniactwa.

Toteż z największą przyjemnością przeczytałem tekst na stronie internetowej „elki” dotyczący podwyżek cen za wodę i ścieki. To znaczy podwyżka nie jest zbyt przyjemną rzeczą dla kogoś komu się nie przelewa. Osobnik taki wykazuje w obliczu wydzierania mu z chudego portfela pewną nerwowość przechodzącą w poirytowane, które często zamieniana się we wściekłość. I w efekcie tego leją się później żale w Internecie.

Dla niewielu osobników podwyżka wisi. Najczęściej są to osobnicy dobrze sytuowani, którym podwyżka dziury w pugilaresie nie wyrwie. I tak np, nasza ukochana szefowa gminy, Słońca Góry, aby upływ czasu nie przysporzył jej zmarszczek a biodra nie nabrały nazbyt rubensowskich kształtów, takiej podwyżki nawet nie zauważy. Ma wypasioną pensję.

Ta dobra pod każdym względem kobieta, słynąca z samarytanizmu kobieta, skromna, walczyła z podwyżkami wody i ścieków czego liczni komentatorzy złorzeczący niewątpliwej następczyni św. Teresy z Kalkuty, nie wzięli pod uwagę komentując jej wypowiedzi dotyczące podwyżek w sposób wysoce niezasadny.

To nie szczęście nasze powszechne, czyli burmistrz Irena Krzyszkiewicz, chciała podwyżek. Domagał się ich prezes „Tekomu”, którego nazwisko nie pada w wypowiedzi naszej władczyni samorządowej. Proszę zważyć, że negocjacje w sprawie czterech podwyżek trwały aż dwa dni! Tak długo nie trwały nawet negocjacje w sprawie tak kluczowej, jak kolejne podwyżki dla naszego powszechnego szczęścia. Przy uchwalaniu kolejnych podwyżek odbywało się to błyskawicznie i bez zbędnych ceregieli ze strony radnych, jak też samej pani burmistrz, która z powodu jakoś nie cierpiała na wyrzuty sumienia i brała podwyżki bez zbędnych ceregieli.

A tu proszę aż dwa dni walczyła z prezesem „Tekomu” o skalę podwyżek. Dodać należy, że prezes ów podlega naszemu Słońcu Góry, gdyż to jej blaski znamienity i porażający, powołuje i odwołuje prezesa. „Tekom” jest bowiem spółką gminną. Tak więc widzą Państwo, jaką ciężką walkę stoczyła nasza nadzwyczajnie uzdolniona burmistrz. I to z własnym pracownikiem. Którego imienia i nazwiska w wypowiedziach dla „elki” nasza prawdomówna szefowa gminy nie wypowiada. Idą śladami tej, bez której nie wiem, jak nam żyć przyjdzie, ja również wzdragam się podać dane personalne tego czarnego niewdzięcznika.

Proszę zauważyć też jaka to była bitwa!

Czarny niewdzięcznik chciał, by metr sześcienny wody kosztował aż 3,94 zł! Jest to skandal niebywały! Czernińska amazonka dzielnie odparła nikczemną propozycję Czarnego Niewdzięcznika i wytargował (od podległego jej pracownika) stawką 3,85 zł za metr sześcienny. Jak opisać wzruszenie, które przeżywałem, gdy czytałem wyznania naszej niewzruszonej bojowniczki o jak najniższe opłaty za wodę. Szlochałem rzewnie, łzy me niczym ziarna niezwykle dojrzałego grochu padały nieustannie na takie oto zdanie wypowiedziane przez naszą anielskość: „Do tego interesu spółka musi niestety dokładać.”

Mój Boże! Pomimo podwyżek nadal spółka będzie musiała dokładać. Ale ile dokłada spółka cudowna pani burmistrz już nam nie powiedziała. Jakoś tak oszczędnie gospodarowała cyframi. A czasami bywa taka szczegółowa! W uzasadnieniu do uchwały też nie ma cyfry, która cokolwiek by na temat wysokości mówiła.

Trzy kolejne propozycje podwyżek nasza dzielna obrończyni naszych pustawych portfeli, gdyż nie każdy jest na samorządowej wypasionej pensji, również ograniczyła i Czarny Niewdzięcznik musiał obejść się niespełnionym apetytem i niezaspokojonym w bieżącym roku głodem.

Czytając opinie na portalu „elki” jest mi mocno żal, że tak wielu nas nie dostrzega ogromnej dobroci miłościwie nam panującej pani burmistrz, której dni niech upływają w oszałamiającym rytmie latynoskiej samby, której czynne uprawianie zapobiega zmarszczkom i rubensowskim kształtom.

W artykule możemy też przeczytać, że : „Radni przegłosowali uchwałę dotyczącą tych zmian, choć ich stanowisko było formalnością.” Powiedziałbym więcej: nie tylko przegłosowanie uchwały było formalnością, bo znaczna część radnych jest nimi tylko formalnie. Tak sobie radnych wychowała nasza pani burmistrz, która przed objęciem po raz pierwszy funkcji burmistrza, była emerytowaną nauczycielką. Potrafi sobie pani nauczycielka dziatki wychować. Chociaż trochę mnie to dziwi, bo niektórzy radni, plotą trzy po trzy albo milczą jakby nie  łapali o co chodzi. Ręce podnoszą karnie wszyscy. I to za wszystkim.

Można śmiało rzec, że w naszej gminie o wszystkim decyduje pani burmistrz oraz Rada Miejska, która zawsze jest za tym, za czym jest nasza ukochana pani burmistrz. Nigdy nie jest odwrotnie. Musimy zapamiętać, że pani burmistrz jest gwarantem naszej wszelkiej pomyślności w życiu zawodowym, osobistym, naukowym, pożyciu małżeńskim i poza małżeńskim, pomyślności w zbiorach i udoju, wydajności z hektara, gwarantem kolejnych podwyżek, podobno też posiada właściwości lecznicze. Podobno rozmowa z nią likwiduje najbardziej uporczywe i długotrwałe zaparcia.

W tej sytuacji zastanawiam czy nie skończyć z fikcją demokracji w naszej gminie, która to demokracja ma charakter fasadowy. Zatrudnić cwanych prawników, by ci znaleźli taką lukę w prawie, która pozwoliłaby w naszej gminie zaprowadzić monarchię. W roli dożywotniej np. carycy obsadziłoby się nasza najukochańszą i godną korony burmistrz Irenę Krzyszkiewicz. Przecież tej kobiecie to się najzwyczajniej należy. Nieodzowną dla każdej monarchii instytucję już mamy: dwór bezkrytycznych pochlebców.