poniedziałek, 6 maja 2013

Mydlenie oczu

O godzinie 8.30 rozpoczęło się posiedzenie Komisji Rewizyjnej Rady Powiatu. Na posiedzenie komisji przybyli jej członkowie: przewodniczący – Piotr Iskra, członkowie: Zbigniew Józefiak oraz Marek Biernacki. W posiedzeniu uczestniczył skarbnik powiatu – Wiesław Pospiech.

Program obrad komisji obejmował dwa punkty. Pierwszy dotyczył wykonania budżetu za rok 2012, co ma związek ze zbliżającą się sesja absolutoryjną. Punkt drugi, to tradycyjne już sprawy różne.

Członkowie komisji przybyli na posiedzenie z pustymi rękoma, gdyż nie otrzymali żadnych materiałów na to posiedzenie. Radny Zbigniew Józefiak zauważył, że: „Trudno jest debatować nad czymś bez materiałów.” Nastąpiła konsternacja, bo rzeczywiście żadnych materiałów członkowie komisji nie otrzymali. Jednak po interwencji radnego Zbigniewa Józefiaka materiały się „odnalazły”. „To bardzo obszerny materiał” – stwierdził radny Zbigniew Józefiak – „i nie sposób go przerobić w ciągu kilkunastu minut.”

Skarbnik Wiesław Pospiech wyjaśnił, ze będzie kilka posiedzeń komisji, podczas których omawiane będzie wykonanie budżetu za rok ubiegły. Nie mniej wrażeni lekceważenia radnych przez Zarząd ciśnie się nieodparcie do głowy. Zresztą ja po raz pierwszy spotkałem się z czymś takim, by omawiać wykonanie budżetu nie mając przed oczami danych. Ludzie Platformy, rzekomo Obywatelskiej wciąż zaskakują. Nawiasem mówiąc szkoda, że nie zaciągnęli się do cyrku, który był wczoraj w Górze. W mojej ocenie, to idealne miejsce pracy dla nich. Urodzone clowny!

Teraz słów kilka o wykonaniu budżetu za rok 2012. Założono, że w roku 2012 budżet powiatu kształtował się będzie na poziomie ok. 41 mln zł. W trakcie roku dokonywano wielu nowelizacji budżetu, co doprowadziło do tego, że na koniec 2012 roku wyniósł nieco poniżej 45 mln zł. Zwiększenie budżetu powiatu związane było z dotacjami, jakie powiat otrzymał na realizację zadań zleconych przez administrację rządowa i samorządu województwa. Skarbnik poinformował, że dochody powiatu wykonane zostały w roku 2012 w 91% a wydatki zrealizowano w 90%.

Po stronie dochodów budżet powiatu był niższy od wydatków o kwotę 944 tys. zł. Wcześniej zakładano, że deficyt budżetu wyniesie 700 tys. zł. Jak Zarząd tłumaczy wyższy deficyt?

W związku z brakiem możliwości zaspokojenia roszczeń z tytułu spłaty zobowiązań po zlikwidowanym SP ZOZ w Górze oraz odszkodowania z tytułu przegranego procesu sądowego z dochodów bieżących, Rada Powiatu uchwaliła w maju (2012 r. – przyp. moje) z naruszeniem relacji nadwyżki dochodów bieżących powiększonych o wolne środki z lat wcześniejszych nad wydatkami bieżącymi. Nie zrealizowanie planowanych dochodów ze sprzedaży mienia powiatu zmusiło Zarząd do podpisania aneksu do porozumienia o ratalnej spłacie odszkodowania w zakresie przesunięcia płatności części raty w kwocie 500.000 zł na styczeń 2013 r.

Wiem, wiem. Przytoczony tekst jest mętny. Jedno jednak bije w oczy. Jako pierwszą przyczynę wyższego deficytu podaje się spłatę zadłużenie po zlikwidowanym SP: ZOZ. A tymczasem prawda jest taka, że w całym roku 2012 spłata zadłużenia po SP ZOZ – ie kosztowała budżet powiatu 486.242,60 zł. Dodać należy, iż o 130 tys. zł budżet powiatu się zwiększył z tytułu ściągnięcia „należności po zlikwidowanym SP ZOZ – ie”. Tak naprawdę więc z tytułu zadłużenia po SP ZOZ powiat zapłacił w 2012 roku 356.242,60 zł.

Z kolei enigmatycznie wspomniane „odszkodowanie za przegrany proces” już w tym roku 1,3 mln zł. I w ten sposób stawia się konia za wozem, bo bardzo pragnie się stworzyć wrażenie, że przyczyną deficytu jest dług po SP ZOZ a nie „odszkodowanie za przegrany proces”. Ciekawe jest też i to, że nie wymienia się nazwy podmiotu, który otrzymuje to odszkodowanie. Lęk jakiś przed nazwaniem pazernego na Państwa pieniądze Chemeko paraliżuje Zarząd?

Nie! Idzie o stworzenie wrażenia, że gdyby nie dług po SP ZOZ, to wszystko byłoby cacy. A prawda jest taka, że i w tym roku zapłacimy kolejną ratę kredytu za zlikwidowany SP ZOZ i nie przekroczy ona w skali całego roku 500 tys. zł. A ile do końca roku zapłacimy Chemeko? Zostało jeszcze 7 miesięcy i każdego miesiąca musimy wpłacić 200 tys. zł. Razem więc w tym roku podarujemy Chemeko 2,7 mln. Jest to 5,4 razy więcej niż zapłaciliśmy za szpitalny dług!

Ktoś tu robi sobie jaja i dezinformuje opinię publiczną. Nie dług po SP ZOZ nas zarzyna, ale odszkodowanie dla Chemeko – System! Ktoś powie, że przegraliśmy sprawę i trudno! Trzeba płacić! A ja powiem, że Zarząd Powiatu i rządząca koalicja nie wykorzystały do końca ścieżki sądowej. Nie wystąpiła z wnioskiem o kasację, czego domagał się radny Zbigniew Józefiak. Nie mieliśmy nic do stracenia a wszystko do zyskania.

A teraz ze szpitala robi się :kozła ofiarnego” i wciska Państwu czysty kit, że gdyby nie szpitalny dług, to ho, ho! A tak przyjdzie nam żreć szczaw i mirabelki tak zachwalane przez posła Platformy rzekomo Obywatelskiej, hrabiego Szczawia – Niesiołowskiego!

Powróćmy jednak do posiedzenia komisji i budżetu. Nie spełniły się snute przez Zarząd mrzonki o sprzedaży majątku powiatu, czego niczym pijany sztachety uczepili się członkowie Zarządu. Nie sprzedano ani „pałacyku” po PUP, jak też budynku po straży pożarnej. Z tej drugiej sprzedaży mielibyśmy grosze, bo Zarządowi nie udało się przeprowadzić komunalizacji tego mienia. Więc w przypadku jego sprzedaży mielibyśmy „ochłapy z pańskiego stołu.”

Do budżetu powiatu w roku 2012 mniejsze wpływy odnotowano z tytułu opłat komunikacyjnych: 99,12%. Założono, iż zarobimy na tym 768.000 zł a zarobiliśmy 761.216,50 zł. Ten fakt jest o tyle ciekawy, że w budżecie na rok 2013 Zarząd Powiatu zaplanował pozyskanie z tego tytułu kwoty 3,5 mln zł. Mowa o tzw. „dmuchanym budżecie”, by prawa strona zgadzała się z lewą. Korzystając z okazji poprosiłem skarbnika powiatu, by oświecił mnie w tym temacie. Skarbnik pochwalił się, że 2 maja wpływy z opłat komunikacyjnych były bardzo dobre i wyniosły 4 tysiące zł!

Niewątpliwie kwota jest imponująca! Jeżeli pomnożymy ją – dla uproszczenia – przez 365 dni, to przy takich dziennych dochodach wydziału komunikacji przez rok otrzymamy 1.460.000 zł. Do 3,5 baniaka trochę jednak brakuje, przyznają Państwo? Wypada jednak życzyć szczęścia wykonaniu stachanowskiego budżetu. Lenin wiecznie żywy!

Radny Zbigniew Józefiak podjął bardzo ciekawy watek związany ze sztandarową inwestycja. Mowa tu o scaleniach gruntów w Witoszycach i Chróścinie. Pamiętacie Państwoo dyplom, który dostał nasz wielce czcigodny starosta? Od samego ministra rolnictwa otrzymał ten dyplom! Ho, ho, ho! Sam minister pochwalił naszego wielce umiłowanego starostę za scalenie!

Okazuje się jednak, że tak różowo to nie wygląda. Więcej! Wpompowano tam masę kasy w przepusty na rowach, które nie łączą z sobą dróg, bo te zostały zlikwidowane w związku ze scaleniami. Tak, to nie są żarty! Są przepusty, które nie łączą żadnych dróg! Jak to się stało? Brak kompetencji i informacji. Projektant otrzymał mapy gruntów w tych wsiach przed scaleniami i nie poinformowano go, że właśnie odbywa się proces scaleniowy. No więc projektował na podstawie map, które z dnia na dzień stawały się nieaktualne. I wyszło, jak wyszło. Utopiono w nikomu niepotrzebne przepusty setki tysięcy złotych. Ot, jakie to paltformerskie, ta bylejakość, bałagan w połączeniu z radością sprawowania władzy. Tylko po co? By wydawać pieniądze na rzeczy nikomu niepotrzebne? Poszli won!

A jakie jest podejście członka Platformy, rzekomo Obywatelskiej – radnego Marka „Bananowy Uśmiech” Biernackiego do pracy w Komisji Rewizyjnej? Powalające! Dzisiaj wielce czcigodny radny raczył przybyć na posiedzenie komisji. Jego obecność niczego nie wniosła, bo tradycyjnie głosu nie zabrał ani razu. Wiadomo! Geniusz! Mniej więcej po pół godzinie czcigodny radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki zaczął wykazywać wyraźne oznaki zaniepokojenia (nudził się całe posiedzenie). Po chwili zrozumiałem, że czcigodnego radnego kłują w siedzenie szpilki pośpiechu. Stał się bardzo nerwowy, niespokojny i nadpobudliwy. W końcu szpilki pośpiechu tak mu dokuczyły, że zerwał się z krzesła, pożegnał i opuścił posiedzenie. A pełna dieta wpłynie na konto, to po co siedzieć i ziewać? Taki radny, jak partia. Lipa! Po prostu lipa!

Trzeba przyznać, że bardzo aktywny podczas posiedzenia był szef komisji – Piotr Iskra. Zadawał pytania i owszem. Były one jednak na poziomie samorządowego abecadła. Takie rzeczy o jakie pytał szanowny przewodniczący komisji, to się powinno się wiedzieć przed startem do wyborów samorządowych a nie uczyć ich się po upływie nieomal 3/4 kadencji. Pochwalić przewodniczącego należy jednak za to, że w ogóle chce się czegoś dowiedzieć w przeciwieństwie do swojego czcigodnego kolegi. 

P.S.

Wiadomość z ostatniej chwili. Usprawiedliwia ona radnego Marka „Bananowy Uśmiech” Biernackiego z wcześniejszego wyjścia z posiedzenia Komisji Rewizyjnej. Podobno czcigodny radny wyszedł wcześniej, by nie spóźnić się na gimbusa. To jest pęd do nauki!