piątek, 9 grudnia 2016

Producenci ludzkiej krzywdy


http://www.sw.gov.pl/Data/Thumbs/jkruk/ODAweDYwMA,zdjecie-aresztu.jpg 
Nowa siedziba PCZ Wrocław
 

Radosna wieść obiegła wczoraj nasze miasto i powiat. Obdarowani szpitalem naszym aferzyści z Polskiego Centrum Zdrowia we Wrocławiu, od wtorku zmienili adres swojego dotychczasowego zamieszkania i obecnie zamieszkują pod całkiem nowym: ul. Świebodzka 1, areszt śledczy. Wieść o tym niezwykle radosnym wydarzeniu dobiegła nas z eteru i niczym kamień rzucony w wodę rozeszła się po innych mediach, wywołując falę radosnych komentarzy.

Znałem całą czwórkę aresztowanych, chociaż nie tak dobrze jak np. Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu, najgorszy i najbardziej szkodliwy w mojej ocenie, tzw. starosta Piotr Wołowicz lub niedowarzony (na szczęście!) kandydat na burmistrza Wąsosza Paweł „Futrzak” Niedźwiedź. Nawiasem mówiąc, to wielce dziwuję się zacnym mieszkańcom pięknej gminy Wąsosz, że głosowali na „Futrzaka”, który nie potrafi odróżnić plagiatu od oryginału. Tak sobie myślę, że jak tego odróżnić nie potrafi, to może nie potrafić odróżnić swojego prywatnego interesu od interesu gminy. Więc drodzy mieszkańcy gminy Wąsosz takie drobne pytanko: po co wami ktoś kto reprezentuje swoją osobą menelizm intelektualny?

Wypad też poświęcić kilka słów wspólnikowi maestra „Futrzaka” – Wielce Czcigodnej Pomyłce Powiatu, której „rządy” tak tragicznie i nieodwracalnie położyły się na losach szpitala. Obaj panowie (zwrot na wyrost wynikający z wrodzonej mi kultury osobistej) łączy wspólny mianownik, czyli pewien rodzaj menelizmu intelektualnego. Dochodzi do tego pomroczność ciemna spowodowana – w mojej ocenie – poczuciem bezkarności sprawowanej władzy. Popiera ich koalicja z ujemnym ilorazem inteligencji.

Panowie ci uwierzyli, że wrocławska „banda czworga”, której to nazwisk członków nie będę wymieniał, bom wielce obrzydliwy, spadła im prosto z nieba. Pewnie zachłysnęli się, że mają zaszczyt obcować z człowiekiem znajdującym się w setce najbogatszych Polaków. Nawiasem mówiąc uczucie podziwu jest zawsze nieobce ludziom z poczuciem niższości i zazdrości. Inaczej mówiąc odczuwali wobec „bandy czworga” poczucie dyskomfortu, coś jak cieć wobec dyrektora. I uwierzyli klechdom, legendom, bajdurzeniu i zmyśleniom o przyszłej wielkości szpitala, jego nieustającym rozwoju i cudownym perspektywom. Polecieli na te bujdy niestworzone niczym ślepe kocięta w mgłę.

A przypomnieć trzeba, że byli ludzie mądrzejsi od nich, którzy od razu zwietrzyli nieczyste intencje „bandy czworga”, przestrzegali, tłumaczyli, argumentowali, prosili. Ale im to wszystko „bardzo niskim kalafiorem latało”. I dali się oczarować „zorganizowanej grupie przestępczej”, bo intelektualnie są miałcy i bezbarwni. Zero pozytywów. Ujemne poczucie honoru.

A trzeba Państwu widzieć, że w chwili zawierania dealu ze szpitalem w internecie było całkiem sporo informacji, że PCZ zalatuje czymś nieczystym, że może się okazać, iż nie jest on darem niebios, ale wypierdkiem diabelskim. Mówiono o tym głośno Wielce Czcigodnej Pomyłce Powiatu. Ten jednak, jako przedstawiciel menelizmu intelektualnego, obruszał się na owe uwagi i zadawał takie oto durne pytanie: „Mam internetowi wierzyć?!”. I zawierzył pospolitym oszustom za co płacimy i płacić będziemy wszyscy.

Jak Państwo sobie klikniecie na podanego poniżej  linka, to przekonacie się,  że już w sierpniu 2011 r., Polskie Radio Wrocław posyłało w eter informacje, że PCZ czymś diabelskim zalatuje. A więc na ponad 2 lata przed pseudointeresem jaki zrobiono z naszym szpitalem. No tak, a nasi włodarze powiatowi zaufali własnemu intelektowi, czyli niczemu. Ubodzy duchem, okrutnie skromni w intelekcie. 

Tak samo płacimy i płacić będziemy za milczenie Rady Miejskiej w Górze oraz pani burmistrz owej nieszczęsnej jesieni 2013 r. Sprezentowano wówczas szpital „gangsterom”, jak trafnie ocenił to wielce szemrane towarzystwo radny powiatowy Jan Przybylski, mówiąc to wprost dwóm obecnym na sali obrad członkom „bandy czworga”, którzy obecnie wypoczywają w apartamentach przy ul. Świebodzkiej 1. Trwaj chwilo!

Pamiętam jak zapraszano panią burmistrz na spotkania, które organizowały pielęgniarki naszego jeszcze wówczas szpitala, ale dama mego serca przezornie na nie przybywała. Rada Miejska kadencji lat 2010 – 2014 była niema niczym śnięty karp. Honor Rady Miejskiej ratował radny Wacław Grzebieluch. Mnie osobiście postawa Królowej Mego Serca i Innych Narządów w zdumienie nie wbijała. Każdy, kto posiadł inteligencję wyższą niż panowie „Futrzak” „Łysy” razem wzięci, o co nietrudno, wiedział, że partyjne więzy krwi wezmą górę nad dobrem wspólnym, jakim był szpital. Późniejsze pijarowskie wygibusy mojego Słońca Góry, to tylko mocno tandetna próba naprawienia wizerunkowych szkód wyrządzonych Naszej Pani Zacnej w Calu Każdym i Milimetrze, przez panów: „Łysego” i „Futrzaka”. A ludzie i tak wiedzą, że gdyby Światłość Moich Oczu i Radość Każdego Poranka powiedziała swoje stanowcze „nie!” sprzedaży szpitala, to szpital nadal byłby w rękach powiatu. W rękach powiatu albo spółki pracowniczej, bo chęć przejęcia placówki wyraziła jej załoga. Nieudacznicy wybrali złodziei, bo w dupie mieli ponad 100 osobową załogę szpitala. Tak to wygląda w mojej ocenie.

A tak na marginesie, to sobie pomyślałem, że tzw. „starosta” ma dług honorowy wobec „bandy czworga”. Wszak członkowie „zorganizowanej grupy przestępczej” na „wypoczynku”. A jak byli wolni – na nieszczęście dla nas i nieomal 600 oszukanych osób – to zaprosili Piotra Wołowicza na wigilijny opłatek. Teraz, postępując zgodnie z nakazami kultury osobistej winien odwiedzić „wczasowiczów” i zorganizować im opłatek. Wszak „noblesse oblige”. Można zwycięskiej ekipie przetargu na szpital zrobić paczki świąteczne (cebula, suchary, herbata, słonina). Ponieważ „wczasowicze” chwilowo odcięci są od świata zewnętrznego a w „apartamentach” przy Świebodzkiej może być nieco chłodno, można kupić im ciepłe skarpety. To zapewni im ich ulubioną rozrywkę, czyli pranie. Pranie skarpet nie jest co prawda intratnym zajęciem, tak jak pranie brudnych pieniędzy”, ale cóż oni mogą robić na takich wczasach za żelazną firanką? No, „lodów kręcić na szpitalach” już nie będą.

Warto też byłoby, by odwiedzając członków „Gazeli biznesu” opłatek im zawieść. Najlepiej wypiec go z domieszką łez, goryczy i żalu pracowników naszego byłego szpitala. Wszak tego surowca pod dostatkiem dzięki decyzji nic nie wartych starostów. Producentów ludzkiej krzywdy.