czwartek, 25 sierpnia 2016

Oaza bajzlu

Zmiana, przynajmniej personalna, przyszła też w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu. Od nieomal początku stycznia br. jest tam nowy dyrektor – Tomasz Markiewicz. A lasy na terenie naszego lasu podlegają właśnie Poznaniowi.

Podobno zmiana to dobra rzecz, ale w naszym Nadleśnictwie, którego zmiana jeszcze nie odwiedziła w ramach, jak to się niegdyś mówiło: „niezapowiadanej, gospodarskiej wizyty”, siła tradycji jest bardzo silna i odporna na zmiany. Nawet wówczas, gdy każda zmiana byłaby lepsza od żenującej nieporadności, obojętności, „olewajstwa” i typowego „tumiwisizmu”. Poniżej jaskrawy i niewątpliwie przykry dla oczu i wrażliwej duszy przykład niechlujstwa, nieróbstwa, braku nadzoru i zainteresowania losem tej bardzo dobrej inicjatywy.


Wybudowano niegdyś na obrzeżach naszego lasu „Remizę. Oazę w lesie”. Wybudowano i na skutek galopującej sklerozy władz Nadleśnictwa Góra Śl. zapomniano o tym, że wypadałoby dbać o jej dalszy los. Sama wszak ona do bytu się nie powołała. Wydano na jej stworzenie z niczego jakiś pieniądze publiczne, ludzie ją budujący poświęcili temu czas, w statystykach i sprawozdaniach fakt ten z pewnością odnotowano. Po upływie jakiegoś czasu okazało si e jednak, że to lipa, pic i popelina.
„Oaza”, której celem jest szczytna idea ochrony: „(…) najsłabszych, najmniej biologicznie odpornych drzewostanów jednogatunkowych, gdzie flora i fauna są ubogie”, stała się pośmiewiskiem szczytnych haseł głoszonych na tablicy.” Ironicznie do całej sytuacji się odnosząc, można rzec, że najsłabszym i najmniej odpornym pod kątem dbałości „Oazę” okazał się „drzewostan jednogatunkowy”, czyli stan leśniczy z Nadleśnictwa Góra Śl. Sądzę, że niezbędna jest w zaistniałej sytuacji znana leśnikom „trzebież późna”, by nie doszło do innego rodzaju trzebieży zwanej fachowo „przygodną” w ramach np. wycinki sanitarnej, która dla „drzewostanu” nie koniecznie może być przyjemna. Tym bardziej, że żyć nam przyszło w czasach nagłych i nieoczekiwanych zmian. Nie dla wszystkich muszą one być przyjemne.


I na koniec jeszcze jeden cytat z tablicy zachwalającej – bez pokrycia w widocznych na zdjęciach realiach „Oazy”: „Dla ptaków groźniejsza jest doba głodu, niż tygodnie mrozu.” Parafrazując to stwierdzenie myśl tak mnie nęka uporczywie: „Dla lasu groźniejszy jest stróż własnego stołka, niż ten kto ponad stołek kocha las”. Darz bór!