niedziela, 7 sierpnia 2016

Sesja w cieniu Galapagos

W ostatni piątek, tj. 5 lipca, odbyła się 28. Sesja Rady Miejskiej. Obradom przewodniczył wiceprzewodniczący Zygmunt Iciek. Już sam widok szanownego, wielbionego przez tabuny kobiet naszego doskonałego w każdym calu, milimetrze i sążniu, doktora i radnego w jednej osobie, napawał otuchą i wieścił naszej gminie wspaniałe perspektywy. 

Jak wieść gminna niesie, nasz wprost nieoceniony dr Zygmunt wspaniale wczasował na Wyspach Żółwich (Galapagos). I nie leżał tam na plaży (wiadomo czym do góry), ale były to wczasy pełne emocji i sportowych zmagań. Jeżeli chodzi o emocje, to wieść gminna niesie, iż do dnia dzisiejszego stare panny i ciepłe wdowy, szlochają namiętnie na wspomnienie pobytu zacnego doktora. Wieść gminna niesie, że nasz znakomity w każdym, nawet najmniejszym fragmencie doktor, ostro rywalizował w wyścigach na żółwiach, które jest tam hitem każdego sezonu. 

Dla skrócenia opowieści dodam, że rywalizację w żółwich wyścigach nasz przezacny doktor Zygmunt wygrywał jak chciał, kiedy chciał i z kim chciał. A miarą jego miażdżącej przewagi nad rywalami był fakt, że w trakcie żółwich wyścigów, nasz znakomity znawca kobiet i żółwi, miał jeszcze czas na prywatną praktykę ginekologiczną! Pracowity jest nasz doktor! Jak podobno mawia: „Giętkie palce rękojmią sukcesu! Nie tylko zawodowego.”

Dość jednak tych reminiscencji na temat wczasów naszego drogiego doktora Zygmunta. Wracajmy na salę nr 110, gdzie zebrani radni mieli przedyskutować i przyjąć projekty lub odrzucić (żartowałem!) siedmiu chwał, które były do skonsumowania podczas sesji.
Z wielką wprawą nasz wyjątkowy doktor otworzył sesję. Wprawę tę dziedziczy bowiem w genach. Nie jest bowiem dla nikogo wtajemniczonego tajemnicą fakt, iż protoplastą jego rodu był Solon, twórca starożytnej demokracji ateńskiej. Ze względu na wrodzoną sobie skromność potomek Solona tym się nie chwali. A warto!

W międzyczasie, ale punktualnie, na salę obrad wkroczyła burmistrz Irena Krzyszkiewicz, która widząc otwarte okno zamknęła je z pełnym troski komentarzem: „Żeby nie wywiało któregoś radnego.”

Jako pierwszy głos w dyskusji zabrał radny Jerzy Maćkowski, który zaproponował, by na przyszłość pomyśleć o szerszej dyskusji na forum komisji budżetu i finansów na temat Wieloletniej Prognozy Finansowej. Radny miał też zastrzeżenia do zbyt małej ilości czasu, którą radni mieli na zapoznanie się ze zmianami programu rewitalizacji na lata 2016 – 2020. Jerzy Maćkowski poruszył też sprawę Zakładu Opiekuńczo – Leczniczego, stwierdzając przy tym, że w tej sprawie: „wszyscy jesteśmy robieni na szaro.” Swoje wystąpienie radny Jerzy Maćkowski zakończył zwracając się do burmistrz Ireny Krzyszkiewicz z zapewnieniem, iż jest jej „sympatykiem” oraz by nie odbierała jego uwag osobiście.

W odpowiedzi burmistrz Irena Krzyszkiewicz wyjaśnił, że sesje w trybie pilnym zwoływane są tylko i wyłącznie wówczas, gdy wymaga tego interes gminy. Jako przykład wskazała poprawki do uchwały o rewitalizacji, które nanieść trzeba ze względu na żądania urzędu marszałkowskiego we Wrocławiu. Gra toczy się o duże pieniądze, które są nam potrzebne.

W pewnym momencie z ust burmistrz Ireny Krzyszkiewicz padły znamienne słowa, których sens zawrzeć można w stwierdzeniu: gdy chodzi o prywatne sprawy, radni zawsze mają czas, by je u niej załatwić a dla spraw samorządowych takiego samego czasu nie znajdują. Spojrzałem na radnych. I zobaczyłem wiele, zbyt wiele, pochylonych głów. I wcale mnie to nie zdziwiło. A Państwa dziwi?

Obrady się rozkręciły i pod głosowania potomek Solona poddawał kolejne projekty uchwał. Zmieniono uchwałę budżetową gminy.

W związku z tym, że z budżetu naszego województwa dostaliśmy dofinansowanie, w formie dotacji celowej, na przebudowę świetlicy w Wierzowicach Wielkich w kwocie 28.162 zł. przyjęto ten dar do budżetu naszej gminy.

Zwiększeniu uległ budżet po stronie wydatków o kwotę 15.000 zł. Pieniądze te przeznaczone zostaną na zagospodarowanie strefy wypoczynku, a dokładnie na kolejny etap prac w parku, który przez tak wielu górowian zwany jest „amfiteatrem”. O sprawę tą pytał burmistrz Irenę Krzyszkiewicz radny Wacław Grzebieluch, który pochwalił dotąd wykonane tam schody, ale zauważył, że brakuje przy nich barierek oraz zjazdów dla wózków. Burmistrz stwierdziła, że elementy te powstaną i w tym właśnie celu dokonuje się tej zmiany w budżecie naszej gminy. Ponadto istnieje możliwość otrzymania dofinasowania na to zadanie ramach Programu Operacyjnego „Infrastruktura i Środowisko”. „Rzecz jasna będziemy się o nie ubiegać” – stwierdziła kategorycznie burmistrz.
Udało się nam też z przetargiem na przebudowę chodnika w ciągu drogi wojewódzkiej nr 323. Chodzi tu kawałek chodnika przy ulicy Herbsta i Poznańskiej. W wyniku przetargu okazało się, że wyłoniony wykonawca zaoferował kwotę o blisko 20.000 zł mniejszą od zaplanowanej. O tyle mniej z naszej gminnej kasy wypłynie.
Przy okazji dyskusji na ten temat radny Ryszard Borawski uzupełnił swoje luki w zakresie topografii miasta. Dopytywał się, o geograficzne położenie tego miejsca. Stwierdził również, że są miejsca w Górze, które również wymagają remontów chodników. Riposta burmistrz Ireny Krzyszkiewicz była natychmiastowa. Burmistrz stwierdziła, że wie, iż nie jest to wyborczy rejon radnego, ale ona ma obowiązek myśleć o całej gminie. Radny Ryszard Borawski pobladł. Po czym błyskawicznie spiekł buraka ćwikłowego, zadarł głowę ku powale i spoglądał na nią do końca sesji. Nie wydał już do końca sesji głosu ze swojego gardła.

Zwiększyć natomiast musimy środki przekazane dla DSDiK we Wrocławiu na przebudowę drogi wojewódzkiej nr 323. Chodzi tu o przebiegający ulicami Starogórska i Poznańska odcinek tej drogi. W trakcie wykonywania prac okazało się, ze niezbędne jest wykonanie dodatkowych prac na skrzyżowaniu ulic Starogórska i Głogowska i Starogórska – Kościuszki. Przeprowadzony remont ulicy Starogórskiej kosztował łącznie 985.446,46 zł. Nasza gmina partycypowała w remoncie tej ulicy kwotą 492.723,23 zł.

Radni przyjęli też uchwałę w sprawie wypożyczalni rowerów. Ośrodek Kultury Fizycznej zakupił 6 rowerów, które będą odpłatnie wypożyczane. Radni ustalili, że młodzież szkolna będzie mogła je wypożyczać za 2 zł na godzinę. Osoby dorosłem za 3 zł. Wypożyczenie roweru na cały dzień kosztowało będzie 15 zł. Wypożyczalnia znajdowała się będzie na stadionie. Jak poinformowała burmistrz Irena Krzyszkiewicz średni koszt zakupu jednego roweru wyniósł 1200 zł.

Radna Katarzyna Łapińska, wybrana z listy wyborczej PSL (podobno obecnie mózg i główny strateg tej partii na trenie nie tylko gminy, ale i powiatu) zwróciła się do burmistrz Ireny Krzyszkiewicz z pytaniem o możliwość zakupu leżaków plażowych na basen miejski. Radna dowodziła, że miłośnicy basenu mają pragnienie leżakowania i należałoby wyjść tym marzeniom naprzeciw. Pani burmistrz widząc skromność oczekiwań radnej Katarzyny Łapińskiej (dla przyjaciół „Łapy”), rozwinęła ów dezyderat i próbowała się dowiedzieć, czy jeszcze nie zrobić wypożyczalni samochodów? Radna nie podchwyciła propozycji, bo nie ma prawa jazdy. O! Gdyby burmistrz zaproponowała wstawienie na basenie automatów do gry za kasę, to myślę, że ich gorąca fanka byłaby w siódmym niebie!

Przyjęto też uchwałę o zmianach w programie rewitalizacji. Ale to temat na odrębnego posta.

Po sesji do burmistrz Ireny Krzyszkiewicz ustawiła się długa kolejka radnych. Większość z tych, którzy ją tworzyli nie miała nic do powiedzenia podczas sesji.Fajnie byłoby się dowiedzieć czy owa długa kolejka był „pro publico bono” czy też czyste „privato”?