środa, 29 czerwca 2016

A dietki lecą!

Komisja Rewizyjna Rady Powiatu prześwietliła sprawę „sprzedaży” naszego szpitala PCZ we Wrocławiu. Ongiś pisałem w tej sprawie do tejże komisji i jej wiceprzewodnicząca, magister i dyrektor Zespołu Szkół w Sicinach do 31 sierpnia br. Tu jako ciekawostkę rzeknę Państwu, że radna Mariola Szurynowska przegrała konkurs na kolejną 5. letnią kadencję szefowej tej placówki z górowianką panią Anetą Juską, która uczy w Gimnazjum nr 1. By w miarę w pełni zaspokoić Państwa ciekawość dodam, że mąż już nieomal byłej dyrektorki i radnej w jednej osobie dowoził dzieci z gminy Niechlów do szkół. Nowa władza, która nastała w gminie Niechlów, ogłosiła nowy przetarg na przewozy dziatwy szkolnej i ślubny pani Marioli został w majestacie prawa z tego interesu „wyślizgany”. A wiadomo, że nieszczęścia chodzą parami, to wkrótce potem ślepe fatum losu wyrwała panią Mariolę z dyrektorskiego fotela.


Pozwolę sobie na drobniutką i niewinną dygresję. Jeżeli radna Mariola Szurynowska pełniąc odpowiedzialną w końcu funkcję dyrektorską była tak skora do mówienia, jak radna, to wcale się nie dziwię, że przerżnęła konkurs na dyrektora. Jako radna nie wydała z siebie jeszcze żadnego zdania. Ba! Nawet nie zauważam jej obecności podczas posiedzeń Wysokiej Rady, bo trudno jest dostrzec kogoś kto nic nie mówi. Oczywiście drętwota języka nie szkodzi sprawności ręki pobierającej dietę (670 zł miesięcznie nie podlegające obowiązkowi podatkowemu). Proszę, proszę! Język kołkowaty nieco, ale rączki ku się zgarniające sprawnie. 

Powróćmy jednak do „Protokołu nr 1/2016 z kontroli przeprowadzonej w dniach 9.03 – 5.03. 2016 r”. Protokół ów, który Państwu zaprezentowałem w postaci skanu, zawiera w ostatnim zdaniu (podkreślonym na czerwono) pewną niezwykle cenną wskazówkę. Wskazówka owa, albo zalecenie , zaadresowana została do przewodniczącego Rady Powiatu, ostoi polskiego rolnictwa, intelektualnego filaru PSL, zawołanego mówcy, posiadacza jeszcze niedkrytych cnót i walorów – Jana Rewersa.

Członkowie zespołu kontrolującego „sprzedaż” szpitala (Teresa Frączkiewicz, Jan Przybylski), zwrócili się do drogiego pana Jana, by ten w swojej niczym nieograniczonej mądrości, przygotował projekt uchwały dla Rady Powiatu, by ta na mocy tejże uchwały, mogła zwrócić się do prokuratury o zbadanie sposobu w jaki powiat pozbył się szpitala. Z tego, co udało mi się ustalić członek PSL (a raczej jej żałosnych resztek) Niue podjął się tego zadania. I wcale się mu nie dziwię, gdyż potęga jego intelektu nie pozwala mu zajmować się trak prozaicznymi i przyziemnymi sprawami, jak cierpienia wielu mieszkańców i ich trwoga na myśl o chorobie swojej, bliskich, dzieci. Nasz drogi pan Jan ma znacznie szerszą skalę wrażliwości. Cierpienia warchlaków, chów krów miododajnych, życie seksualne i przedwczesne wytryski buhai, wiosenna orka kijem w listopadzie, żniwa czyraków w styczniu, zasiew lucerny arbuzoplennej na Marsie, usprawnienia w budowie cepa, itp. fundamentalne dla całej ludzkości sprawy. W przedstawionej sytuacji nasz drogi pan Jan absolutnie nie ma czasu na zajmowanie się ludzkimi, a więc jakże przyziemnymi sprawami, jak wyjaśnienie przygłupiej decyzji o podarowaniu szpitala. Bo gdzie np. czas na poznanie tajników budowy rzeczonego cepa? A muszą Państwo widzieć, że budowa takiego cepa to zagadnienia wysoce skomplikowane a poznanie tajników jego działania wymaga szeregu lat wyczerpujących intelektualni studiów. Ale ja wierzę, że nasz drogo pan Jan podoła temu wyzwaniu.

Pragnąc odciążyć naszego drogiego pana Jana od wyczerpujących obowiązków i kierując się wskazówką kończącej dyrektorski byt radnej Marioli Szurynowskiej, która brzmi: „każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję”, muszę to uczynić. Szkoda jednak wielka, że radna Mariola Szurynowska uważa się, że nie jest „każdym”. Po chwili zastanowienia dochodzę jednak do wniosku, że nie jest „każdym:, bo tylko koalicyjni radni solidarnie milczą podczas sesji a dietki pobierają. A Państwu wasi pryncypałowie płacą za nic?

Podobno u źródeł tego „milczenia” (a dieta leci!) leży pragnienie objęcia przez radną Mariolę dyrektorskiej funkcji w jednej z placówek oświatowych w naszej gminie. To jest zbyt śmieszne, by mogło być prawdziwe. To są jakieś plotki wyssane z brudnych palców wrogów naszej pani burmistrz, którzy nie cofną się przed żadną nikczemnością.

Tak więc mi, a nie radnym powiatowym (diety i tak lecą!), przyjdzie sporządzić zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przy tzw. „sprzedaży” szpitala. A diety lecą! Ale nie mi!